Jeśli myślicie, że Alpine ze swoim nowym samochodem obchodzi się delikatnie, to bardzo się mylicie. Zobaczcie serię testów, jakie musi przejść nowy model A110 zanim zostanie wprowadzony na rynek.

Alpine już wkrótce wprowadzi do salonów sprzedaży swoje nowe coupe. Same salony muszą dopiero powstać, ale wszystko jest na dobrej drodze. We Francji jest już prawie 20 dealerów, którzy zajmą się dystrybucją A110, a samochód w normalnej (nie przedpremierowej) wersji będzie można kupić już pod koniec 2017 roku. Marka oficjalnie została wprowadzona również do Polski, a pierwszy salon zostanie otwarty w Katowicach. Zanim jednak model trafi do sprzedaży, musi przejść intensywne testy, które trzeba przyznać, do łagodnych nie należą. Można uznać je wręcz za tortury.

The Gravel Terrain

On April 14th, the Alpine A110 was under severe testing at our Engineering Proving Ground in Aubevoye, France. First episode of this series of tests: The gravel terrain where the Alpine team test the resistance of the impacts on the car body.

Geplaatst door Alpine op donderdag 6 juli 2017

Wydawałoby się, że nowy samochód jest stworzony wyłącznie do gładkiej jak stół nawierzchni, ale inżynierowie Alpine sprawdzili swój nowy model także pod kątem odporności poszczególnych elementów pojazdu na uderzenia kamieni, co raczej powinno być domeną SUV-ów. Nawiasem mówiąc, pojawiły się informacje, że i taki pojazd znajduje się w planach marki. Zobaczcie, jak A110 dostaje wycisk na żwirze i nie tylko.

Second episode of torture tests for the Alpine A110 : A salt spray to test the resistance of mechanical parts to corrosion.

Geplaatst door Alpine op maandag 10 juli 2017

Na tym nie koniec męki samochodu. Inżynierowie z Alpine sprawdzili odporność karoserii oraz części mechanicznych pojazdu na korozję. W tym celu A110 musiał przejść kąpiel w słonej mgiełce. Słona woda ma działanie delikatnie mówiąc, mało sprzyjająco dla samochodów.

Sprawdziany tego typu mają odzwierciedlić warunki klimatyczne występujące w różnych częściach świata i są wielokrotnie powtarzane. Pod uwagę bierze się zarówno suche jak i mokre nawierzchnie. W trzecim teście, samochód musiał pokonać tunel wypełniony kurzem, aby sprawdzić szczelność i odporność poszczególnych elementów modelu. Testy polegają również na pokonywaniu przeszkód wodnych oraz kostki brukowej.

Debiut Alpine A110 dobył się w marcu podczas salonu samochodowego w Genewie, gdzie zresztą budził duże zainteresowanie odwiedzających. Model o masie 1080 kg jest zasilany za pomocą  jednostki 1.8 o mocy 252 KM i maksymalnym momencie obrotowym 320 Nm. Z jego pomocą przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje nowemu coupe zaledwie 4,5 sekundy, natomiast maksymalna prędkość to 250 km/h.

Galeria

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Alpine A110 – męki i tortury nowego coupe"

Powiadom o
avatar
  
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Red
Gość
strategia budowania superspecjalnych salonów, gdzie można kupić tylko jeden model samochodu, z powiedzmy sobie szczerze, przeciętnymi osiągami i stosunkowo niewielką mocą zupełnie mnie nie przekonuje. Alfa Romeo 4C, Audi TTS, BMW M2, czy Mercedes A45 AMG to naturalni rywale i ciężko domniewywać, że potencjalni klienci będą jakąkolwiek wagę przykładać do tego, że są obsługiwani w innym salonie niż Renault. Ford próbował przekonać klientów do swojej wizji i stworzył linię Vigniale, które rzekomo można kupić tylko w wybranych salonach, tworząc złudzenie wyjątkowości. Obecnie Forda Vigniale kupi się w każdym salonie. Ta Alpina naprawdę może być fajna, ale żeby od razu robić… Czytaj więcej »
Piotr001
Gość

Dokładnie! Zwłaszcza, że np. w Polsce obsługa w Renault oceniana jest na 1. miejsce! Wolałbym go kupić w Renault w niższej cenie, niż żeby mnie polewali szampanem w Alpine ;)

Aron
Gość

Tak powinny wyglądać testy długodystansowe w każdym czasopiśmie motoryzacyjnym. Bo niestety polskie media prezentują ględzenie taksówkarzy, a nie rzetelne testy. Rosyjskie czasopismo Autoreview, w ramach testu długodystansowego przeprowadza badanie w komorze ze słoną wodą, w wariancie z wysoką i niską temperaturą. Na koniec przeprowadzany jest crash test przy prędkości 15 km/h co ma symulować szkodę parkingową. Wyliczają koszty naprawy auta po małej kolizji. I to jest weryfikacja auta, a nie polskie ględzenie.

wpDiscuz