Małgorzata Karolina Piekarska drukuj
Komu nigdy nie zdarzyło się wziąć kogoś „na łebka” – nie wie, co czasem traci. Mnie zdarzyło się kilka razy i zawsze była to jakaś przygoda. A to wiozłam studenta, który bał się, że egzamin, na który się spieszy to chyba był wczoraj! A to wiozłam babkę, która spieszyła się na operację krowy! (Krowa pojechała specjalnym samochodem weterynarza!)
|
01.09.2010 r.
|
|
więcej
|
Są tacy kierowcy, którzy uwielbiają jeść w samochodzie i tacy, którzy tego nienawidzą. Ja należę do tych, którzy za jedzeniem w aucie nie przepadają, ale jak nie ma wyjścia, to jem gdzie mogę. Nie ma nic gorszego niż niezaspokojony głód, a jak powszechnie wiadomo „Polak głodny to zły”. Wprawdzie drugie przysłowie mówi, że „najedzony też wnerwiony”, staram się jednak tego drugiego nie brać sobie zbytnio do serca.
|
25.08.2010 r.
|
|
więcej
|
Nic tak nie stresuje człowieka, jak świadomość, że oto właśnie padł ofiarą kradzieży. A gdy jeszcze tym czymś, co mu ukradziono jest samochód, to negatywne emocje sięgają zenitu. Auto już raz mi skradziono, więc dobrze pamiętam to okropne uczucie, ale… to uczucie towarzyszyło mi jeszcze kilka razy, gdy auta mi nie skradziono, a tylko ja, najzwyczajniej w świecie z różnych przyczyn nie mogłam go znaleźć na parkingu. Przyznam, że za każdym razem, gdy potem się okazywało, że to jednak nie była kradzież, tylko skleroza, albo ślepota, to moja irytacja była przeogromna.
|
18.08.2010 r.
|
|
więcej
|
Kobieta szyje na maszynie, a tu nad nią stanął mąż i cały czas nad głową trajkoce, jak katarynka:
- W prawo, w lewo, szybciej, wolniej, uważaj! Co robisz!
- To, co ty robisz? – pyta kobieta. – Przecież ja Zenuś spodnie szyję.
- Ja ci tylko pokazuje, co przeżywam i jak się czuję, kiedy prowadzę samochód, a ty siedzisz obok.
|
11.08.2010 r.
|
|
więcej
|