Zaloguj
Zarejestruj się »
 
20174786 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Łebek
01.09.2010 r.

Komu nigdy nie zdarzyło się wziąć kogoś „na łebka” – nie wie, co czasem traci. Mnie zdarzyło się kilka razy i zawsze była to jakaś przygoda. A to wiozłam studenta, który bał się, że egzamin, na który się spieszy to chyba był wczoraj! A to wiozłam babkę, która spieszyła się na operację krowy! (Krowa pojechała specjalnym samochodem weterynarza!)


Raz wiozłam dwie modnisie na dyskotekę. Jedna postanowiła robić make-up na przednim siedzeniu. Było, na co popatrzeć. Cały czas czekałam, kiedy wyjdzie szminką poza wargi. Oczywiście wyszła. Wiozłam babcie do kościoła, pana do pracy, panią do urzędu gminy i tak dalej… Nasłuchałam się życiorysów, historii prawdziwych, szpanerskich zmyśleń, (kogo to ja nie znam, proszę pani) i miejsko-wiejskich legend.
Najbardziej jednak wspominam, jak wiele lat temu, w ulewny deszcz (jak nie przymierzając te ostatnie) na trasie Warszawa-Urle (droga przez Tłuszcz) zabrałam maluchem trzech przemoczonych facetów w garniturach z wielkim wieńcem żałobnym. Stali na przystanku, deszcz lał jak z cebra. Woda ciekła im strumieniami po twarzach, a wiatr tarmosił wieniec. Zatrzymałam się oferując pomoc. Jakoś wcisnęli się do środka. Z wieńcem wprawdzie był kłopot, bo zasłaniał widoczność z tyłu, ale postanowiłam jechać bardzo wolniutko. No i tak jedziemy. Tego, ze na pogrzeb, panowie mówić nie musieli. Wieniec mówił za nich. Miny mieli grobowe. A jednak w połowie drogi jeden chrząknął i spytał:
- Nie bała się pani tak nas trzech zabrać na raz?
- Gdyby nie lał deszcz, panowie nie mieli smutnych min i wieńca, to bym was nie wzięła - odparłam. 
- A może to tylko kamuflaż? – Spytał jeden z nich. Może my złodzieje i bandyci.
- Panowie! Ten wieniec wart więcej niż mój maluch – odparłam. – A o morderstwie za pomocą wieńca jeszcze nie słyszałam.
Pan pokiwał smętnie głową. Dość szybko dojechaliśmy przed wiejski cmentarzyk, panowie wysiedli, zabrali wieniec i poszli na pogrzeb. I tylko w aucie jeszcze przez kilka dni walała się ułamana gałązka – jedyny widomy znak, ze maluch był w stanie pomieścić 4 osoby z wieńcem. A wtedy ja w myślach i wyobraźni snułam straszne historie o morderstwie popełnionym w maluchu za pomocą wieńca. Tylko żaden rozsądny motyw (poza banalnym gwałtem) nie był mi w stanie przyjść do głowy…
 




Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:


Komentarze
gość dnia 03-09-2010 o godz. 16:30:38

No niestety Pan Piotr nie potwiedzil. Ale moze jury uzna awansem?
KrzysiekG dnia 03-09-2010 o godz. 15:26:09

O, przepraszam. Leppera wywołałem ja. Piotr tylko stwierdził - słusznie skądinąd - że nie ma banalnych gwałtów. To tak naprawdę zawsze wielka tragedia. I chodziło Mu zdecydowanie o samo sfomułowanie.
Generalnie oburzonych szczerze przepraszamy - nie mieliśmy złych intencji, prawda Piotrze?
gość dnia 03-09-2010 o godz. 15:23:48

Panie Piotrze, jako stała czytelniczka tego wortalu sądziłam, że ma Pan więcej klasy od Pana Leppera. Jednak niesmaczne.
Pio306 dnia 03-09-2010 o godz. 13:59:04

Tak, gościu...  gwałt-owne wystygnięcie zupy może być niesmaczne, żarty - nigdy:-)
gość dnia 02-09-2010 o godz. 20:28:06

Gwałt nie jest niczym, z czego należałoby żartować, drodzy Panowie. Niesmaczne.
Pio306 dnia 02-09-2010 o godz. 16:09:40

Gwałt prostytutki wykonany przez polityka... nawet bardzo znanego, to... banał:-)
Poproszę o inne, niebanalne przykłady:-))))
KrzysiekG dnia 02-09-2010 o godz. 12:34:07

Tak - gwałt prostytutki, zdaniem pewnego polityka ;-)
Pio306 dnia 02-09-2010 o godz. 08:34:59

Rozsądny motyw - banalny gwałt - a bywają gwałty niebanalne???:-)))))))))))))
Pozostałe artykuły
Łebek

Komu nigdy nie zdarzyło się wziąć kogoś „na łebka” – nie wie, co czasem traci. Mnie zdarzyło się kilka razy i zawsze była to jakaś przygoda. A to wiozłam studenta, który bał się, że egzamin, na który się spieszy to chyba był wczoraj! A to wiozłam babkę, która spieszyła się na operację krowy! (Krowa pojechała specjalnym samochodem weterynarza!)

01.09.2010 r.
8 komentarzy więcej
 
Drive thru

Są tacy kierowcy, którzy uwielbiają jeść w samochodzie i tacy, którzy tego nienawidzą. Ja należę do tych, którzy za jedzeniem w aucie nie przepadają, ale jak nie ma wyjścia, to jem gdzie mogę. Nie ma nic gorszego niż niezaspokojony głód, a jak powszechnie wiadomo „Polak głodny to zły”. Wprawdzie drugie przysłowie mówi, że „najedzony też wnerwiony”, staram się jednak tego drugiego nie brać sobie zbytnio do serca.

25.08.2010 r.
2 komentarzy więcej
 
Pomiędzy sklerozą a kradzieżą…

Nic tak nie stresuje człowieka, jak świadomość, że oto właśnie padł ofiarą kradzieży. A gdy jeszcze tym czymś, co mu ukradziono jest samochód, to negatywne emocje sięgają zenitu. Auto już raz mi skradziono, więc dobrze pamiętam to okropne uczucie, ale… to uczucie towarzyszyło mi jeszcze kilka razy, gdy auta mi nie skradziono, a tylko ja, najzwyczajniej w świecie z różnych przyczyn nie mogłam go znaleźć na parkingu. Przyznam, że za każdym razem, gdy potem się okazywało, że to jednak nie była kradzież, tylko skleroza, albo ślepota, to moja irytacja była przeogromna.

18.08.2010 r.
2 komentarzy więcej
 
Dyrygent z siedzenia obok

Kobieta szyje na maszynie, a tu nad nią stanął mąż i cały czas nad głową trajkoce, jak katarynka:
- W prawo, w lewo, szybciej, wolniej, uważaj! Co robisz!
- To, co ty robisz? – pyta kobieta. – Przecież ja Zenuś spodnie szyję.
- Ja ci tylko pokazuje, co przeżywam i jak się czuję, kiedy prowadzę samochód, a ty siedzisz obok.

11.08.2010 r.
2 komentarzy więcej
<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 następne >>
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Czy planujesz długie podróże samochodem po Europie?

Tak, bardzo lubię zwiedzać świat autem
Nie, na dłuższe wyprawy latam samolotem
Trudno powiedzieć
Głosów: 275 | Wyniki