Zaloguj
Zarejestruj się »
 
41622110 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Co kryje bagażnik?
06.06.2010 r.

 

Bardzo często, przyzwyczajeni przez nasz przaśny PRL, do powszechnej ciasnoty maluchów, gdy przesiadaliśmy się do większych aut dostawaliśmy małpiego rozumu. Przede wszystkim chcieliśmy do wielkiego bagażnika upchać wszystko.


Do dziś wspominam, jak głupio dałam się podpuścić kumplowi, który kupił Opla omegę. Jęczał, że ma mały bagażnik, że nawet człowiek się tu nie zmieści i w związku z tym nie może porywać dziewic. Postanowiłam udowodnić mu, że bagażnik jest pojemny i do niego wlazłam. A ten tylko na to czekał. Bagażnik zatrzasnął i usiadł na nim swoim tłustym dupskiem. Wypuścił mnie dopiero po 10 minutach. Wściekła goniłam go przez cały parking. Przestałam dopiero wtedy, gdy wbiegł do cukierni. A wybaczyłam, gdy wyszedł z niej z lodami.

Największą fanką wielkiego bagażnika była jednak koleżanka, której mąż kupił używanego peugeota 404. Jej bagażnikomanii nie byliśmy świadomi, dopóki w 1999 roku nie wybraliśmy się w kilkanaście osób kilkoma samochodami na pożegnanie z drewnianym mostem w Wyszogrodzie. Był to najdłuższy w Europie drewniany most (miał aż 60 przęseł) i fajnie terkotał, gdy się po nim jechało. W związku z wybudowaniem nowej przeprawy przez Wisłę ten stary most miał być rozebrany. Chcieliśmy po raz ostatni nim przejechać. Dojazd do Wyszogrodu to była cała wyprawa, ale... sama jazda mostem to dosłownie kilka minut. Co robić? Postanowiliśmy zrobić piknik na brzegu rzeki. Nie mieliśmy wprawdzie ze sobą niczego, ale... nagle okazało się, że bagażnik peugeota koleżanki jak zaczarowany ołówek wypluwa różne cudeńka. Pomna, że bagażnik mojego malucha poza kołem zapasowym, kompletem kluczy i lewarkiem z trudem mieścił malutki ręcznik, mydło w mydelniczce i papier toaletowy ze zdumieniem odkrywałam, jak z bagażnika peugeota koleżanka wyciąga... najpierw koc, a potem drugi koc. Potem wyjęła składane dwa krzesełka. Potem wyrzuciła na trawę dwa kalosze i sandały, ale te po chwili wrzuciła z powrotem, mówiąc, że są tam na wszelki wypadek. Potem z bagażnika wydobyła zestaw plastikowych talerzy, plastikowych sztućców, metalowego składanego grilla, którego miała tam ponoć przez zupełny przypadek, resztkę brykietu w papierowej torbie i podpałkę. Gdy wydobyła składany stolik tylko jęknęłam. A kiedy swoim pierdzidełkiem, czyli FIATem 126p (gdyby ktoś nie wiedział skrót oznacza Fatalną Imitację Automobilu Turystycznego 1-osobowego, 2-drzwiowego, 6-krotnie przepłaconego) pojechałam do najbliższego spożywczaka po kiełbasę, chleb, musztardę, ogórki i ketchup i wróciłam, wierzyć mi się nie chciało. Na brzegu Wisły stał wielki piknik, który w całości został wyjęty z bagażnika!

Kiedy kończyliśmy imprezę, którą żegnaliśmy most w Wyszogrodzie koleżanka rozpoczęła pakowanie. Zażartowałam, że trzeba będzie pewnie to wszystko upychać kolanem, ale spojrzała na mnie, jak na wariatkę. Rzeczywiście. Piknik błyskawicznie zniknął w bagażniku, a tuż obok niego wylądowały resztki jedzenia i... gigantyczna torba ze śmieciami, bo turysta jak ostatnia świnia zawsze naprodukuje tego tony! A nas było kilkanaścioro w tym spora gromadka dzieci.

Bagażnik tego peugeota wspominałam wielokrotnie. Najbardziej jednak zaskoczył mnie, gdy po latach wspominaliśmy wyjazd do Wyszogrodu i ja przypomniałam co to nie mieściło się w samochodzie kumpeli. Odezwała się wtedy znajoma, która była na tej wyprawie.

- Najlepsze były te tony par butów.

- Jakie tony? - sprostowałam. - Przecież były tylko kalosze i sandały.

- Coś ty! Ty pojechałaś do sklepu, a my w tym bagażniku znaleźliśmy jeszcze martensy, klapki i jakieś pantofle na szpilce, ale tak się śmialiśmy, że ona nam je wyrwała i zatrzasnęła bagażnik!

Szkoda. Mógłby się okazać, że to bagażnik bez dna, czyli coś o czym marzy prawie każdy z nas.

 




Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
Pio306 dnia 08-06-2010 o godz. 08:09:24

Witam Pani "Piekarko",
kolejny fajny, tym razem... "biblijny" tekst:-)))
Dlaczego biblijny? - ano dlatego, że skojarzył mi się z przypowieścią o dwóch sardynkach i paru chlebach:-))),  i po raz kolejny okazuje się, że gdzie diabeł nie może, tam pośle kobietę, która - jak widać, słychać i czuć wszystko zmieści w bagażniku i na dokładkę - zawsze jest na wszystkie okazje przygotowana...
W dzisiejszych, POpapranych czasach,  takich kobiet, jak ta opisana w felietonie, niestety... już nie ma... no i ta skrytka na reklamówkę zwana szumnie bagażnikiem, za którą trzeba zapłacić jak za prawdziwy samochód... oj... nie te czasy, o... nie!
BTW: dziękuję za przypomnienie pełnej nazwy "malucha" - ubaw po pachy!!!
gość dnia 07-06-2010 o godz. 08:03:15

Faaajne i luźne na początek dnia :-)
Pozostałe artykuły
Samochody francuskie w filmach
Kinematografia francuska, sama w sobie dość oryginalna, jest wspierana przez francuskie koncerny samochodowe. Także ważne wydarzenia branżowe, z Festiwalem Filmowym w Cannes na czele, czy galą GOPO Awards w Rumunii, nie mogą się obyć bez Renault, czy Dacii. Ta miłość jest zresztą wzajemna – filmowcy w wielu krajach chętnie korzystają z oryginalnych stylistycznie samochodów francuskich marek. Mamy tego liczne przykłady, które wymieniamy poniżej. Oczywiście podana lista będzie przez nas stale aktualizowana.
13.06.2011 r.
21 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce: lata 1970-1980
Początek lat 70. przyniósł Polsce nowe otwarcie na świat, zwłaszcza na kraje Europy Zachodniej. Ilość samochodów osobowych Renault wzrastała także dzięki prywatnemu importowi. Coraz częściej na polskich drogach były widoczne nie tylko małe "czwórki" i "szóstki", lecz także zgrabne coupe 15, a nawet pojedyncze egzemplarze Renault 20/30. Samochody Renault cieszyły się również rosnącą popularnością w świecie wyścigów – lata 70. były dla tej marki w Polsce dekadą sukcesów w sporcie.
19.11.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce: lata 1945-1970
Po zakończeniu drugiej wojny światowej nadszedł czas ponownego rozwoju polskiej motoryzacji. Auta Renault zyskały uznanie polskich rajdowców, a modele dostawcze były wykorzystywane przez Pocztę Polską oraz Państwowe Przedsiębiorstwo Kolportażu „Ruch”. W latach 60. Renault stało się pionierem reklamy w powojennej Polsce i zyskało miano modnej marki.
15.07.2011 r.
1 komentarzy więcej
 
Co nas rozprasza za kierownicą
Właśnie o tym rozpoczęli rozmowę moi koledzy. Niby twierdzą, że od kobiet mają taką lepszą koncentrację, a jednak! Są rzeczy, które ich rozpraszają podczas jazdy samochodem. To dziwnie ubrani lub wyglądający ludzie, dziwne pojazdy, piękne kobiety, zrzędzenie nad głową, trąbienie, sygnał karetki, ale nie tylko...
26.06.2011 r.
3 komentarzy więcej
<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 następne >>
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Czy odczuwasz podwyżkę VAT?

Tak, bardzo
Trochę
Nie
Głosów: 401 | Wyniki