Zaloguj
Zarejestruj się »
 
48394587 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Puchar przechodni
15.06.2010 r.

 „Uczeń bez dwói to jak żołnierz bez karabinu” – mawiał mój tata. Myślę, że podobna analogia jest z kierowcą i stłuczką, ale nie tylko. Komu nigdy nie zabrakło benzyny nie wie o co chodzi w życiu za kółkiem. Należę do osób, którym zdarzyło się to kilka razy, a to dlatego, że często nie mam na nic czasu, obiecuję sobie zaraz zatankować i niestety na skutek różnych zbiegów okoliczności nic z tego nie wychodzi. No i staję!


Przez 20 lat bycia kierowcą z braku benzyny stawałam w swoim życiu w różnych miejscach. Raz nawet na środku mostu. Zawsze musiałam spychac auto na bok. Ktoś może spytać, czemu nie woziłam ze sobą kanistra, ale... ja miałam kanister. Tyle, że... pusty! Wszystko dlatego, że ilekroć jego zawartość wlałam do baku tylekroć zapominałam napełnić. W pewnym momencie stwierdziłam, że zajmuje miejsce w bagażniku i zostawiłam go na klatce. Stamtąd ktoś go sobie „pożyczył”.

W zimie znów stanęłam. Tym razem na środku Wisłostrady. Były święta, a ja akurat jechałam do pracy, podrzuciwszy syna przyjaciołom. Wisłostrada to prawie autostrada, więc... na pomoc kogoś kto przejeżdża liczyć nie mogłam. Nikt sam z siebie na takiej drodze szybkiego ruchu się nie zatrzyma. Siłą rozpędu na luzie zjechałam na parking koło Lasku Bielańskiego. Zadzwoniłam do kumpla, u którego został mój syn. Po pół godzinie dojechał do mnie z pięciolitrowym baniakiem benzyny. Kasy za baniak i benzynę nie chciał, więc... uznałam, że można z baniaka zrobić puchar przechodni. Co to znaczy? Podarować komuś, kto znajdzie się w takiej samej sytuacji. W końcu kanister w bagażniku przeszkadza.

Okazja nadarzyła się szybko, bo trzy tygodnie później na mojej drodze pojawił się pan, któremu również zabrakło benzyny. Baniak w moim bagażniku był oczywiście pusty, bo przecież znów zapomniałam napełnić! Działo się to na Podwalu, czyli w samym centrum Warszawy. Pan próbował zamówić taksówkę z baniakiem benzyny, ale w kilku korporacjach usłyszał, że czas oczekiwania wyniesie ponad godzinę. Przypadkiem usłyszałam jak się miota, poradziłam, by poszedł na stację koło Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych i na wszelki wypadek podarowałam mu baniak. Facet spytał, jak mi go odda. Powiedziałam, by podarował komuś, kto będzie w takiej sytuacji. Tak się rozstaliśmy.

Piszę o tym, bo kilka dni temu znajoma opowiadała mi, że zabrakło jej benzyny i... jakiś facet wręczył jej pełen baniak. Spytałam, jak wyglądał. Znajoma zaczęła opisywać... faceta. Tymczasem ja pytałam o... baniak. Faceta, któremu podarowałam kanister nie rozpoznałabym, bo nie pamiętam jak wyglądał. Z kolei znajoma nie zapamiętała wyglądu kanistra, bo dość szybko podarowała go koleżance z pracy, która pod firmę podjechała na oparach i... nie mogła uruchomić auta. I tak się zastanawiam... to mój kanister krąży, jako puchar przechodni? Czy może jest ich kilka?




Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
gość dnia 17-06-2010 o godz. 23:28:56

generalnie fajna sprawa, jakis czas temu zakupilem karnister, nie woze ze soba, ale chyba czas to zmienic ;-)
Pio306 dnia 17-06-2010 o godz. 07:50:22

Witam Pani Gosiu,
z całym szacunkiem i pełnym zrozumieniem problemu uroczyście zaręczam, że jest ich... kilkaset:-) wiem to na pewno, bo sam w ten sposób kilka "straciłem":-)(pierwszy, metalowy 20L -  jeszcze w stanie wojennym, w drodze na prom do Świnoujścia:-)!) O linkach holowniczych już nie wspomnę(dobrze, że ostatnio potaniały...):-))))))))))
Pozostałe artykuły
Piłeś? Nie jedź!
Samochód to jednak masa kłopotów. Myślę o tym nie bez powodu. Co z nim zrobić, gdy mamy ochotę się napić? Najlepiej zostawić w garażu lub przed domem. A jeśli już wyjechaliśmy... co wtedy? Nigdy nie siadam za kierownicę po alkoholu. Od wczoraj mam wrażenie, że właściwie to też najwyraźniej jest karane przez los.
04.05.2011 r.
6 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce - cz I (1906-1918)
Renault powstało we Francji 1898 roku. Zaledwie osiem lat później utworzone zostało pierwsze oficjalne przedstawicielstwo firmy w Polsce, które mieściło się wówczas na parterze budynku, w którym działalność prowadził zakład budowy powozów konnych. Pierwsze samochody z Billancourt pojawiły się w naszym kraju w kwietniu 1906 roku czyli na 85 lat przed powstaniem Renault Polska. Od tej chwili mija właśnie 105 lat. Choć pierwszy importer samochodów Renault stawiał raczej na inne marki, to właśnie francuska firma zdobyła uznanie klientów i przetrwała na rynku do dziś.
26.04.2011 r.
0 komentarzy więcej
 
Nie zaparłam się i mam...
Tak, jak bezdzietny nigdy nie zrozumie tego, kto ma dzieci, tak ten, kto nie ma prawa jazdy, nigdy nie pojmie praw, jakimi rządzi się jazda samochodem. Nie chodzi tylko o przepisy ruchu drogowego, bo te znają i rowerzyści. Chodzi mi o proste zasady, co samochodem wolno, a czego nie. Co dla auta jest dobre, a co nie.
14.04.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
Renault 4 na drogach i bezdrożach świata
Począwszy od morderczego East African Safari w 1962 r., który załoga złożona z Bernarda Constena i Claude’a Le Guézec ukończyła na piątym miejscu w swojej kategorii, poprzez Rajd Monte Carlo albo bezdroża południowo-amerykańskie, Renault 4 pozwoliło, dzięki swojej wytrzymałości i właściwościom jezdnym, wielu pokoleniom na rzucenie wyzwania sportom motorowym lub na odkrywanie świata.
25.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Jaki masz telefon?

Z systemem Android (np. Samsung Galaxy)
Z systemem iOS (Ipone)
Z systemem Symbian (np. Nokia)
Inny
Głosów: 152 | Wyniki