Zaloguj
Zarejestruj się »
 
41622627 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Noc czarna droga marna, czyli jak nie zasnąć
22.06.2010 r.

Jak powszechnie wiadomo, wszystko ma swoje dobre i złe strony. Tak też jest i z jazdą polskimi drogami w nocy. Fajne jest to, że nie ma tłoku i policji, czyli misiaków, ale... jest ciemno jak w czterech literach, niezwykle monotonnie, no i czasami można sobie co nieco urwać w jakiejś drogowej dziurze. Najgorsze jest jednak to, że przeważnie chce się spać.


A ponieważ zaśnięcie za kierownicą jest niebezpieczne, więc nie lubię jeździć po nocy. Co jednak zrobić, gdy nie mam innego wyjścia? Gdy doba jest za krótka? Gdy się spieszę?

Ostatnio dużo podróżowałam i sporo nocą. Nie dalej jak w niedzielę musiałam wrócić do Warszawy przed poniedziałkowym świtem. Oczywiście z tego powodu, że następnego dnia syn miał szkołę. Co zrobić, by za kierownicą nie zasnąć? Dla mnie, osoby z niskim ciśnieniem to nie lada problem. Najlepiej gdybym mogła co godzinę stanąć na kwadransową drzemkę. Niestety nie jechałam sama, bo wraz ze mną i synem jeszcze jeden znajomy, no i na dodatek wszyscy się spieszyliśmy. Gdybym jechała z drzemkami w domu byłabym pewnie o szóstej rano. Pewnym rozwiązaniem była rozmowa. Gadaliśmy więc wszyscy, jak nakręceni umilając sobie w ten sposób podróż. Dość szybko zajechaliśmy do Łodzi, czyli w miejsce, w którym porzuciłam znajomego i… zaczęły się schody. Była 1 w nocy, do Warszawy miałam 140 kilometrów. Na nogach byłam od 7 rano. Co zrobić, by nie zasnąć? Drugi pasażer – czyli mój syn – smacznie sobie zasnął na tylnym siedzeniu, więc z rozmowy nici. Słuchanie muzyki nie pomagało. W radio leciały jedynie dramatyczne smętne jęki i stęki lub… modlitwy ojca Rydzyka z kompanią. Ileż można wypić napojów energetyzujących? Jak się okazuje wiele, a my - niskociśnieniowcy możemy pic je bez przerwy. I tak nie robi to na nas wrażenia. Podobnie jak wyżarcie połowy opakowania landrynek kofeinowych kopiko. Do Warszawy miałam jeszcze 70 kilometrów, kiedy zdecydowałam się zeżreć ostatni, schowany na czarną godzinę glucardiamid z kofeiną. Zadziałał na krótko. Po dwudziestu minutach znów chciało mi się spać. Wyjęłam więc gumę i zaczęłam żuć. Znów jednak pomogło na krótko. Postanowiłam zmienić buty na chłodniejsze klapki. Dało mi to kwadrans trzeźwości. W akcie desperacji co pięć minut wycierałam twarz mokrą chusteczką. Potem wpadłam na pomysł przemywania oczu wodą z butelki. I tak myjąc twarz, oczy, żując i wypluwając gumę na zmianę z jedzeniem kopiko dojechałam o 3 w nocy do Warszawy. Gdy rano budziłam syna, by wstał do szkoły powiedział… że jest zmęczony podróżą. A przecież połowę jej przespał. A ja?

Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę jeździć po nocy padając na twarz. Zwłaszcza, że do tej pory dochodzę do siebie. Tylko… czy dotrzymam słowa?



Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
gość dnia 05-07-2010 o godz. 21:54:40

@Pio306: maks, ale sie usmialem. w piatek czeka mnie wyjazd o 18-20 do Slupska, moze wypróbuje ;d
Pio306 dnia 25-06-2010 o godz. 08:05:20

Ponownie mam skojarzenia... biblijne:-). Dlaczego??? Ano dlatego, że temat... odwieczny!!!
Mam na ten temat wspaniały, stosowany od lat i sprawdzony w 200% sposób!
Zatrzymać się(w miejscu dozwolonym i w miarę bezpiecznym), wyłączyć silnik, pogasić światła i trzymając w dłoni kluczyki zasnąć. Po odpowiednim dla organizmu czasie na sen wiotczeje dłoń, kluczyki spadają na podłogę samochodu i... budzą nas!!! Po takiej, na ogół, krótkiej drzemce - gwarantowane 200 - 300 km bez zasypiania i nocnych problemów:-)...
Pozdrawiam
gość dnia 22-06-2010 o godz. 22:01:11

Pojawia się pytanie czy jednak nie warto było przespać się pół godziny już po Łodzi? Dojazd 3:30 zamiast 3:00, a na pewno było by znacznie lepiej. O dziwo nawet krótkie drzemki dają sporo organizmowi.
Pozostałe artykuły
Samochody francuskie w filmach
Kinematografia francuska, sama w sobie dość oryginalna, jest wspierana przez francuskie koncerny samochodowe. Także ważne wydarzenia branżowe, z Festiwalem Filmowym w Cannes na czele, czy galą GOPO Awards w Rumunii, nie mogą się obyć bez Renault, czy Dacii. Ta miłość jest zresztą wzajemna – filmowcy w wielu krajach chętnie korzystają z oryginalnych stylistycznie samochodów francuskich marek. Mamy tego liczne przykłady, które wymieniamy poniżej. Oczywiście podana lista będzie przez nas stale aktualizowana.
13.06.2011 r.
21 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce: lata 1970-1980
Początek lat 70. przyniósł Polsce nowe otwarcie na świat, zwłaszcza na kraje Europy Zachodniej. Ilość samochodów osobowych Renault wzrastała także dzięki prywatnemu importowi. Coraz częściej na polskich drogach były widoczne nie tylko małe "czwórki" i "szóstki", lecz także zgrabne coupe 15, a nawet pojedyncze egzemplarze Renault 20/30. Samochody Renault cieszyły się również rosnącą popularnością w świecie wyścigów – lata 70. były dla tej marki w Polsce dekadą sukcesów w sporcie.
19.11.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce: lata 1945-1970
Po zakończeniu drugiej wojny światowej nadszedł czas ponownego rozwoju polskiej motoryzacji. Auta Renault zyskały uznanie polskich rajdowców, a modele dostawcze były wykorzystywane przez Pocztę Polską oraz Państwowe Przedsiębiorstwo Kolportażu „Ruch”. W latach 60. Renault stało się pionierem reklamy w powojennej Polsce i zyskało miano modnej marki.
15.07.2011 r.
1 komentarzy więcej
 
Co nas rozprasza za kierownicą
Właśnie o tym rozpoczęli rozmowę moi koledzy. Niby twierdzą, że od kobiet mają taką lepszą koncentrację, a jednak! Są rzeczy, które ich rozpraszają podczas jazdy samochodem. To dziwnie ubrani lub wyglądający ludzie, dziwne pojazdy, piękne kobiety, zrzędzenie nad głową, trąbienie, sygnał karetki, ale nie tylko...
26.06.2011 r.
3 komentarzy więcej
<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 następne >>
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Czy odczuwasz podwyżkę VAT?

Tak, bardzo
Trochę
Nie
Głosów: 401 | Wyniki