Zaloguj
Zarejestruj się »
 
48394599 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Noc czarna droga marna, czyli jak nie zasnąć
22.06.2010 r.

Jak powszechnie wiadomo, wszystko ma swoje dobre i złe strony. Tak też jest i z jazdą polskimi drogami w nocy. Fajne jest to, że nie ma tłoku i policji, czyli misiaków, ale... jest ciemno jak w czterech literach, niezwykle monotonnie, no i czasami można sobie co nieco urwać w jakiejś drogowej dziurze. Najgorsze jest jednak to, że przeważnie chce się spać.


A ponieważ zaśnięcie za kierownicą jest niebezpieczne, więc nie lubię jeździć po nocy. Co jednak zrobić, gdy nie mam innego wyjścia? Gdy doba jest za krótka? Gdy się spieszę?

Ostatnio dużo podróżowałam i sporo nocą. Nie dalej jak w niedzielę musiałam wrócić do Warszawy przed poniedziałkowym świtem. Oczywiście z tego powodu, że następnego dnia syn miał szkołę. Co zrobić, by za kierownicą nie zasnąć? Dla mnie, osoby z niskim ciśnieniem to nie lada problem. Najlepiej gdybym mogła co godzinę stanąć na kwadransową drzemkę. Niestety nie jechałam sama, bo wraz ze mną i synem jeszcze jeden znajomy, no i na dodatek wszyscy się spieszyliśmy. Gdybym jechała z drzemkami w domu byłabym pewnie o szóstej rano. Pewnym rozwiązaniem była rozmowa. Gadaliśmy więc wszyscy, jak nakręceni umilając sobie w ten sposób podróż. Dość szybko zajechaliśmy do Łodzi, czyli w miejsce, w którym porzuciłam znajomego i… zaczęły się schody. Była 1 w nocy, do Warszawy miałam 140 kilometrów. Na nogach byłam od 7 rano. Co zrobić, by nie zasnąć? Drugi pasażer – czyli mój syn – smacznie sobie zasnął na tylnym siedzeniu, więc z rozmowy nici. Słuchanie muzyki nie pomagało. W radio leciały jedynie dramatyczne smętne jęki i stęki lub… modlitwy ojca Rydzyka z kompanią. Ileż można wypić napojów energetyzujących? Jak się okazuje wiele, a my - niskociśnieniowcy możemy pic je bez przerwy. I tak nie robi to na nas wrażenia. Podobnie jak wyżarcie połowy opakowania landrynek kofeinowych kopiko. Do Warszawy miałam jeszcze 70 kilometrów, kiedy zdecydowałam się zeżreć ostatni, schowany na czarną godzinę glucardiamid z kofeiną. Zadziałał na krótko. Po dwudziestu minutach znów chciało mi się spać. Wyjęłam więc gumę i zaczęłam żuć. Znów jednak pomogło na krótko. Postanowiłam zmienić buty na chłodniejsze klapki. Dało mi to kwadrans trzeźwości. W akcie desperacji co pięć minut wycierałam twarz mokrą chusteczką. Potem wpadłam na pomysł przemywania oczu wodą z butelki. I tak myjąc twarz, oczy, żując i wypluwając gumę na zmianę z jedzeniem kopiko dojechałam o 3 w nocy do Warszawy. Gdy rano budziłam syna, by wstał do szkoły powiedział… że jest zmęczony podróżą. A przecież połowę jej przespał. A ja?

Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę jeździć po nocy padając na twarz. Zwłaszcza, że do tej pory dochodzę do siebie. Tylko… czy dotrzymam słowa?



Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
gość dnia 05-07-2010 o godz. 21:54:40

@Pio306: maks, ale sie usmialem. w piatek czeka mnie wyjazd o 18-20 do Slupska, moze wypróbuje ;d
Pio306 dnia 25-06-2010 o godz. 08:05:20

Ponownie mam skojarzenia... biblijne:-). Dlaczego??? Ano dlatego, że temat... odwieczny!!!
Mam na ten temat wspaniały, stosowany od lat i sprawdzony w 200% sposób!
Zatrzymać się(w miejscu dozwolonym i w miarę bezpiecznym), wyłączyć silnik, pogasić światła i trzymając w dłoni kluczyki zasnąć. Po odpowiednim dla organizmu czasie na sen wiotczeje dłoń, kluczyki spadają na podłogę samochodu i... budzą nas!!! Po takiej, na ogół, krótkiej drzemce - gwarantowane 200 - 300 km bez zasypiania i nocnych problemów:-)...
Pozdrawiam
gość dnia 22-06-2010 o godz. 22:01:11

Pojawia się pytanie czy jednak nie warto było przespać się pół godziny już po Łodzi? Dojazd 3:30 zamiast 3:00, a na pewno było by znacznie lepiej. O dziwo nawet krótkie drzemki dają sporo organizmowi.
Pozostałe artykuły
Piłeś? Nie jedź!
Samochód to jednak masa kłopotów. Myślę o tym nie bez powodu. Co z nim zrobić, gdy mamy ochotę się napić? Najlepiej zostawić w garażu lub przed domem. A jeśli już wyjechaliśmy... co wtedy? Nigdy nie siadam za kierownicę po alkoholu. Od wczoraj mam wrażenie, że właściwie to też najwyraźniej jest karane przez los.
04.05.2011 r.
6 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce - cz I (1906-1918)
Renault powstało we Francji 1898 roku. Zaledwie osiem lat później utworzone zostało pierwsze oficjalne przedstawicielstwo firmy w Polsce, które mieściło się wówczas na parterze budynku, w którym działalność prowadził zakład budowy powozów konnych. Pierwsze samochody z Billancourt pojawiły się w naszym kraju w kwietniu 1906 roku czyli na 85 lat przed powstaniem Renault Polska. Od tej chwili mija właśnie 105 lat. Choć pierwszy importer samochodów Renault stawiał raczej na inne marki, to właśnie francuska firma zdobyła uznanie klientów i przetrwała na rynku do dziś.
26.04.2011 r.
0 komentarzy więcej
 
Nie zaparłam się i mam...
Tak, jak bezdzietny nigdy nie zrozumie tego, kto ma dzieci, tak ten, kto nie ma prawa jazdy, nigdy nie pojmie praw, jakimi rządzi się jazda samochodem. Nie chodzi tylko o przepisy ruchu drogowego, bo te znają i rowerzyści. Chodzi mi o proste zasady, co samochodem wolno, a czego nie. Co dla auta jest dobre, a co nie.
14.04.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
Renault 4 na drogach i bezdrożach świata
Począwszy od morderczego East African Safari w 1962 r., który załoga złożona z Bernarda Constena i Claude’a Le Guézec ukończyła na piątym miejscu w swojej kategorii, poprzez Rajd Monte Carlo albo bezdroża południowo-amerykańskie, Renault 4 pozwoliło, dzięki swojej wytrzymałości i właściwościom jezdnym, wielu pokoleniom na rzucenie wyzwania sportom motorowym lub na odkrywanie świata.
25.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Jaki masz telefon?

Z systemem Android (np. Samsung Galaxy)
Z systemem iOS (Ipone)
Z systemem Symbian (np. Nokia)
Inny
Głosów: 152 | Wyniki