Zaloguj
Zarejestruj się »
 
41736908 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Ciężkie życie Krzysia
26.07.2010 r.

Ponieważ ciągle pracuję, więc jakoś tak się składa, że rzadko piję alkohol. Ciągle muszę być dyspozycyjna, muszę prowadzić samochód, więc często na imprezie pełnię rolę Krzysia, czyli kierowcy rozwożącego po domach nietrzeźwych znajomych. Życie Krzysia jest ciężkie. Nawet nie dlatego, że pijany pasażer może zwymiotować w aucie (to mi się jeszcze nie zdarzyło). Bardziej dlatego, że truje nad głową, jest hałaśliwy, a czasem się awanturuje. Najgorsze, że można przez niego spowodować wypadek.
 


Na przykład wiele lat temu znany jeszcze z dzieciństwa kumpel, którego odwoziłam do domu mało nie doprowadził do wypadku, bo starał się cały czas w czasie jazdy zaglądać mi pod spódnicę podnosząc ją i zasłaniając mi pole widzenia. Musiałam na przednim siedzeniu szamotać się. Niestety siedzący z tyłu drugi kumpel zamiast mi pomóc domagał się puszczenia jakiejś tam konkretnej płyty. W rezultacie spódnica została prawie porwana, a silnik zgasł mi na środku skrzyżowania Marszałkowskiej z placem Konstytucji.
Innym razem wiozłam cała bandę pijanych znajomych. Koleżanka, która po 4 latach siedzenia z dzieckiem w domu wreszcie mogła się napić wlewała mi szampana za dekolt i podtykała pod nos swoje stopy. Uniknąć rowu udało się chyba tylko cudem.
Irytujące jest, gdy pijany pasażer wtrąca się w to jak jadę, gdzie jadę, którędy jadę itd.
- Szybciej, wolniej, nie tym pasem! – to stałe okrzyki mojego kumpla, który ma sądownie odebrane prawo jazdy za wielokrotną jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu. Przyznam, że kilka razy zatrzymywałam się, by go wysadzić na środku ulicy, bo tak mnie to irytowało. Za każdym razem obiecywał poprawę, ale… do następnej wspólnej jazdy autem ze mną w roli Krzysia.
Straszne jest wysadzanie pijaka z auta. Kiedyś jeden kumpel uderzył się w głowę o framugę. Łeb rozciął sobie wprost haniebnie, a na dodatek, gdy zalał się krwią to przewrócił przy aucie, a ja nie miałam siły go podnieść. Dobry kwadrans w podnoszeniu półżywego ciężaru pomagali mi jacyś przechodnie. 
Niedawno pijany kumpel, którego odwoziłam do domu uparł się, że chce przed powrotem do domu pepsi i dla mnie batonika. Cała podróż trwało jego jęczenie przypominające mantrę i brzmiące: „pepsi i batonik”. 
Najgorsze jednak jest, gdy ktoś pijany zaśnie mi w aucie w trakcie jazdy. Nawet nie o to chodzi, że na zakrętach stuka główką w szybę. Ale jak tu potem go dobudzić? Gdy w kilka rodzin wracaliśmy kiedyś z Kuligu z Kampinosu wiozłam męża koleżanki. Gdy zajechaliśmy pod dom stanowczo odmówił wyjścia twierdząc, że wysiądzie pod domem. Tłumaczenie, że to tu – nie pomogło. Zawołałam na pomoc jego żonę, która gramoliła się z drugiego auta. Były szamotania, wrzaski, kłótnie, wreszcie prawie bijatyka. Pijanego męża wyciągało kilka osób, a on zapierał się rękami i nogami. Gdyby ktoś spojrzał z boku – cyrk! Mnie jednak do śmiechu nie było. 
Dlatego ilekroć robię za Krzysia tylekroć w duchu modle się do świętego Krzysztofa, bym tego kogoś pijanego jak najszybciej pozbyła się z auta, czyli w całości zawiozła na miejsce. On zaś żeby nie odzywał się i… nie zasnął. Trudna sprawa.




Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
gość dnia 27-07-2010 o godz. 13:37:41

Mam na to radę, drastyczną ale radę:-)
Związać otumanionego alkoholem delikwenta...( lub delikwentkę:-)!) na głowę założyć plastikowy worek, podwiązać ciasno przy szyjce(nie trzeba się martwić wymiocinami, wszystko zatrzyma przy sobie i nie będzie żałował/a że się zmarnowało)... i do bagażnika:-)
Jeżeli to przeżyje, chyba już nigdy więcej nie odważy się przeszkadzać kierowcy, co najwyżej stratne będzie  państwo,  dla którego dobry obywatel, to pijany obywatel(stały dostawca podatku i akcyzy;-)!) bo delikwent/ka po zorientowaniu się kto dzisiaj odwozi - nie będzie pił:-)))))
Pozostałe artykuły
Nie zaparłam się i mam...
Tak, jak bezdzietny nigdy nie zrozumie tego, kto ma dzieci, tak ten, kto nie ma prawa jazdy, nigdy nie pojmie praw, jakimi rządzi się jazda samochodem. Nie chodzi tylko o przepisy ruchu drogowego, bo te znają i rowerzyści. Chodzi mi o proste zasady, co samochodem wolno, a czego nie. Co dla auta jest dobre, a co nie.
14.04.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
Renault 4 na drogach i bezdrożach świata
Począwszy od morderczego East African Safari w 1962 r., który załoga złożona z Bernarda Constena i Claude’a Le Guézec ukończyła na piątym miejscu w swojej kategorii, poprzez Rajd Monte Carlo albo bezdroża południowo-amerykańskie, Renault 4 pozwoliło, dzięki swojej wytrzymałości i właściwościom jezdnym, wielu pokoleniom na rzucenie wyzwania sportom motorowym lub na odkrywanie świata.
25.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
 
Produkcja Renault 4 na świecie
Kontynuujemy temat tegorocznego jubilata – modelu Renault 4 obchodzącego w tym roku 50 rocznicę ˮnarodzinˮ. Dziś materiał przygotowany przez Renault Polska poświęcony światowej produkcji tego legendarnego modelu. Jak się za chwilę przekonacie - prawdziwie światowego modelu...
22.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
 
Renault 4 – międzynarodowa kariera
Od momentu objęcia stanowiska prezesa Renault w marcu 1956 roku Pierre Dreyfus wielokrotnie powtarzał, że docelowo firma musi eksportować 50% swojej produkcji. Pierwszym krokiem Renault było uczynienie ze swojego najnowszego modelu – Renault Dauphine – produktu mającego podbić rynki zagraniczne. Z sukcesem, mimo nieudanego debiutu w Stanach Zjednoczonych. Renault 4, noszące wyraźne znamię Pierre'a Dreyfusa, świadomie wpisywało się w tę międzynarodową logikę, stając się orężem podboju Renault. Oczywiście pod warunkiem, że jego nowoczesna koncepcja się spodoba.
04.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Czy odczuwasz podwyżkę VAT?

Tak, bardzo
Trochę
Nie
Głosów: 402 | Wyniki