Zaloguj
Zarejestruj się »
 
48394821 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Dyrygent z siedzenia obok
11.08.2010 r.

Kobieta szyje na maszynie, a tu nad nią stanął mąż i cały czas nad głową trajkoce, jak katarynka:
- W prawo, w lewo, szybciej, wolniej, uważaj! Co robisz!
- To, co ty robisz? – pyta kobieta. – Przecież ja Zenuś spodnie szyję.
- Ja ci tylko pokazuje, co przeżywam i jak się czuję, kiedy prowadzę samochód, a ty siedzisz obok.


Któż z nas nie jechał z takim dyrygentem, który będąc pasażerem stara się prowadzić auto za nas. Kim są dyrygenci? Niestety nie ma reguły. Są to zarówno ludzie starzy, jak i młodzi, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, zarówno kierowcy zawodowi, jak i amatorzy.
Mam kolegę z pracy, którego kilka razy zdarzało mi się podwozić z redakcji do domu. Za każdym razem obiecywałam sobie, ze będzie to ostatni raz. Jego uwagi typu: „Zielone, skręcaj. Prawy pas. Lewy pas. Jedź. Ruszaj” doprowadzały mnie do szału. Choć rzecz jasna najpierw grzecznie zaciskałam zęby. Potem następował tekst:
Waldek? Ty prowadzisz, czy ja?
- No ty, ty…
- To, po co się odzywasz?
- Bo ja bym inaczej pojechał.
- Ale to ja prowadzę, a mam dwadzieścia lat prawo jazdy, więc daj już spokój.
Jednak po pięciu minutach sprawa zaczynała się od nowa. Pewnego razu poinformowałam go, ze zaraz zostanie wysadzony z samochodu na środku jezdni, bo nie zdzierżę uwag: „szybciej, wolniej”. Nie można wtedy prowadzić rozmów ani koncentrować się na drodze. Waldek uspokoił się, ale znów tylko na pięć minut. Ponieważ sytuacja powtarzała się wielokrotnie, więc teraz starannie unikam odwożenia go do domu. Z auta kilkakrotnie wysadzałam też mojego przyjaciela Wojtka, który zawsze twierdzi, ze lepiej poprowadziłby auto niż ja. Oczywiście to przekonanie o własnym ogromnym talencie szoferskim nie przeszkodziło mu stracić prawo jazdy, a potem, już jako „ulubiony pilot wszystkich kierowców” poprowadzić kiedyś swoja żonę i mnie w uliczkę pod prąd.
Myliłby się jednak ten, kto by przypuszczał, że dyrygentem jest tylko ktoś, kto sam umie prowadzić samochód, a nami kieruje, bo uważa, ze gdyby on siedział za kierownicą zrobiłby to lepiej.
Świat zna miliardy kierowców bez prawa jazdy! Mistrzynią jest jedna z moich przyjaciółek, która prawa jazdy nigdy nie miała, a w moim otoczeniu jest „najsłynniejszym” dyrygentem. To przez nią parę razy o mało się nie rozbiłam, bo darła się wniebogłosy np. „uważaj! Boże! Hamuj! O Jezu!” Choć zapewniam, ze na drodze nie działo się nic niestandardowego. Zresztą czy najlepszym dowodem na to, że dyrygentami są również osoby bez prawa jazdy nie jest przytoczony przeze mnie kawał?
I tylko jedno powiem. Ja nigdy, przenigdy nikogo nie pouczam, jak ma jeździć, wyznając zasadę, że skoro ktoś dał mu prawo jazdy, to on ponosi odpowiedzialność za mnie w samochodzie. Dlatego mnie nikt jeszcze nigdy nie chciał wysadzić po drodze. Powiem więcej, wielokrotnie znajomi woleli, żebym to ja siedziała z przodu, bo nigdy w czasie jazdy na temat prowadzenia auta się nie odzywam.

 

 




Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
Pio306 dnia 19-08-2010 o godz. 14:42:12

Najlepsza w "dyrygowaniu" jest moja szwagierka;-) !!!
Ma już od kilkunastu lat prawo jazdy i całkiem nieźle sobie z tym radzi, ale nigdy nie zapomnę jak rozszczebiotana i lekko rozkojarzona, okupująca fotel pasażera wykrzyknęła na swego męża, gdy ten zbliżał się do skrzyżowania: " uważaj!!! co Ty wyprawiasz???  nie widzisz, że jest zielone !!! " - niestety, pomimo wszelkim działaniom by to zdarzenie ukryć, powiedzonko przeszło na stałe do rodzinnych podśmiechujek;-)
gość dnia 11-08-2010 o godz. 11:34:00

Ja tez nigdy nikogo nie poczulem...
Pozostałe artykuły
Piłeś? Nie jedź!
Samochód to jednak masa kłopotów. Myślę o tym nie bez powodu. Co z nim zrobić, gdy mamy ochotę się napić? Najlepiej zostawić w garażu lub przed domem. A jeśli już wyjechaliśmy... co wtedy? Nigdy nie siadam za kierownicę po alkoholu. Od wczoraj mam wrażenie, że właściwie to też najwyraźniej jest karane przez los.
04.05.2011 r.
6 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce - cz I (1906-1918)
Renault powstało we Francji 1898 roku. Zaledwie osiem lat później utworzone zostało pierwsze oficjalne przedstawicielstwo firmy w Polsce, które mieściło się wówczas na parterze budynku, w którym działalność prowadził zakład budowy powozów konnych. Pierwsze samochody z Billancourt pojawiły się w naszym kraju w kwietniu 1906 roku czyli na 85 lat przed powstaniem Renault Polska. Od tej chwili mija właśnie 105 lat. Choć pierwszy importer samochodów Renault stawiał raczej na inne marki, to właśnie francuska firma zdobyła uznanie klientów i przetrwała na rynku do dziś.
26.04.2011 r.
0 komentarzy więcej
 
Nie zaparłam się i mam...
Tak, jak bezdzietny nigdy nie zrozumie tego, kto ma dzieci, tak ten, kto nie ma prawa jazdy, nigdy nie pojmie praw, jakimi rządzi się jazda samochodem. Nie chodzi tylko o przepisy ruchu drogowego, bo te znają i rowerzyści. Chodzi mi o proste zasady, co samochodem wolno, a czego nie. Co dla auta jest dobre, a co nie.
14.04.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
Renault 4 na drogach i bezdrożach świata
Począwszy od morderczego East African Safari w 1962 r., który załoga złożona z Bernarda Constena i Claude’a Le Guézec ukończyła na piątym miejscu w swojej kategorii, poprzez Rajd Monte Carlo albo bezdroża południowo-amerykańskie, Renault 4 pozwoliło, dzięki swojej wytrzymałości i właściwościom jezdnym, wielu pokoleniom na rzucenie wyzwania sportom motorowym lub na odkrywanie świata.
25.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Jaki masz telefon?

Z systemem Android (np. Samsung Galaxy)
Z systemem iOS (Ipone)
Z systemem Symbian (np. Nokia)
Inny
Głosów: 152 | Wyniki