Zaloguj
Zarejestruj się »
 
48394834 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Pomiędzy sklerozą a kradzieżą…
18.08.2010 r.

Nic tak nie stresuje człowieka, jak świadomość, że oto właśnie padł ofiarą kradzieży. A gdy jeszcze tym czymś, co mu ukradziono jest samochód, to negatywne emocje sięgają zenitu. Auto już raz mi skradziono, więc dobrze pamiętam to okropne uczucie, ale… to uczucie towarzyszyło mi jeszcze kilka razy, gdy auta mi nie skradziono, a tylko ja, najzwyczajniej w świecie z różnych przyczyn nie mogłam go znaleźć na parkingu. Przyznam, że za każdym razem, gdy potem się okazywało, że to jednak nie była kradzież, tylko skleroza, albo ślepota, to moja irytacja była przeogromna.


Nie dalej, jak wczoraj, pojechałam na manicure i zaparkowałam niemal przed zakładem kosmetycznym. Wychodzę, a tu… auta nie ma! Oczywiście palpitacje, przyspieszony oddech, ale na szczęście na krótko. Auto stało. Tyle, że było zasłonięte wielkim vanem, więc myślałam, że już nie istnieje, a przynajmniej nie jest w moich rękach.

Gorzej miałam, gdy wyszłam kiedyś z pracy i poszłam na miejsce, w którym zaparkowałam, a tam… auta brak. Dopiero po dobrym kwadransie uświadomiłam sobie, że tego dnia akurat zaparkowałam gdzie indziej. Wielokrotnie ogromny stres przezywałam na parkingach w centrach handlowych albo przed dworcami, lotniskiem itd.

Ostatnio jednak trochę się pocieszyłam, że nie jest ze mną tak najgorzej, a wszystko za sprawą mojej koleżanki z redakcji. Otóż koleżanka mieszka poza Warszawą. Z tej racji czasem przyjeżdża do pracy samochodem. Ponieważ jednak redakcja jest w centrum Warszawy, a całodzienny parking kosztuje 30 złotych, wiec tez i bywa, że jej środkiem lokomocji są autobusy. Niedaleko niej mieszka nasz redakcyjny kolega, który kilka razy podwoził ja do domu. Pewnego razu znów zaproponował jej podwózkę, a ta skwapliwie skorzystała z okazji. Jak później opowiadała wparowała ucieszona do domu i poszła do garażu po auto, by pojechać nim na zakupy. Auta w garażu jednak nie było… już biegła dozownic na policje i zgłaszać kradzież, kiedy uświadomiła sobie, że zostało na parkingu przed pracą…

Koleżanka powiedziała, że dawno nie pamięta siebie zrezygnowanej siedzącej tak długo na podłodze w garażu i zastanawiającej się czy nie zacząć brać bilobil. Cóż… skleroza lepsza od kradzieży, ale uczucie, gdy nam kradną auto albo myślimy, że nam ukradli, jest niestety takie samo i do tego stopnia nieprzyjemne, że nikt nie lubi, gdy go dopada.
 




Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
Pio306 dnia 19-08-2010 o godz. 14:25:29

Proponuję zdobyć nr komórki szefa rządu - wszak to on w ciągu jednej nocy znalazł 19 miliardów złotych, myślę więc,  że znalezienie samochodu na parkingu, nawet małego, nie będzie problemem dla pana premiera:-)))
gość dnia 18-08-2010 o godz. 14:39:18

Geolokalizacja teraz w miarę tania - pora sobie zainstalować i podglądać gdzie to auto w końcu stoi ;-)
Pozostałe artykuły
Piłeś? Nie jedź!
Samochód to jednak masa kłopotów. Myślę o tym nie bez powodu. Co z nim zrobić, gdy mamy ochotę się napić? Najlepiej zostawić w garażu lub przed domem. A jeśli już wyjechaliśmy... co wtedy? Nigdy nie siadam za kierownicę po alkoholu. Od wczoraj mam wrażenie, że właściwie to też najwyraźniej jest karane przez los.
04.05.2011 r.
6 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce - cz I (1906-1918)
Renault powstało we Francji 1898 roku. Zaledwie osiem lat później utworzone zostało pierwsze oficjalne przedstawicielstwo firmy w Polsce, które mieściło się wówczas na parterze budynku, w którym działalność prowadził zakład budowy powozów konnych. Pierwsze samochody z Billancourt pojawiły się w naszym kraju w kwietniu 1906 roku czyli na 85 lat przed powstaniem Renault Polska. Od tej chwili mija właśnie 105 lat. Choć pierwszy importer samochodów Renault stawiał raczej na inne marki, to właśnie francuska firma zdobyła uznanie klientów i przetrwała na rynku do dziś.
26.04.2011 r.
0 komentarzy więcej
 
Nie zaparłam się i mam...
Tak, jak bezdzietny nigdy nie zrozumie tego, kto ma dzieci, tak ten, kto nie ma prawa jazdy, nigdy nie pojmie praw, jakimi rządzi się jazda samochodem. Nie chodzi tylko o przepisy ruchu drogowego, bo te znają i rowerzyści. Chodzi mi o proste zasady, co samochodem wolno, a czego nie. Co dla auta jest dobre, a co nie.
14.04.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
Renault 4 na drogach i bezdrożach świata
Począwszy od morderczego East African Safari w 1962 r., który załoga złożona z Bernarda Constena i Claude’a Le Guézec ukończyła na piątym miejscu w swojej kategorii, poprzez Rajd Monte Carlo albo bezdroża południowo-amerykańskie, Renault 4 pozwoliło, dzięki swojej wytrzymałości i właściwościom jezdnym, wielu pokoleniom na rzucenie wyzwania sportom motorowym lub na odkrywanie świata.
25.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Jaki masz telefon?

Z systemem Android (np. Samsung Galaxy)
Z systemem iOS (Ipone)
Z systemem Symbian (np. Nokia)
Inny
Głosów: 152 | Wyniki