Zaloguj
Zarejestruj się »
 
48394843 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Drive thru
25.08.2010 r.

Są tacy kierowcy, którzy uwielbiają jeść w samochodzie i tacy, którzy tego nienawidzą. Ja należę do tych, którzy za jedzeniem w aucie nie przepadają, ale jak nie ma wyjścia, to jem gdzie mogę. Nie ma nic gorszego niż niezaspokojony głód, a jak powszechnie wiadomo „Polak głodny to zły”. Wprawdzie drugie przysłowie mówi, że „najedzony też wnerwiony”, staram się jednak tego drugiego nie brać sobie zbytnio do serca.


Znam jednak wielu takich, których skrajny pogląd na jedzenie w samochodzie potrafi zrujnować życie współpasażerom. Ostatnio jechałam z kolegą, który namiętnie je w trakcie jazdy. Kokpit jego samochodu niemal lepi się od wylanej coli, ketchupu itd. W samochodzie regularnie walają się papierki po opakowaniach od hamburgerów, puste kubki po coli czy pepsi, kubełki po kurczakach z KFC i masa innych śmieci, wśród których przeważają zmiętolone i brudne serwetki. Ponieważ wyznaję zasadę „nie mój las – nie moje małpy”, więc na to wszystko zawsze przymykałam oko, ale ostatnia jazda sprawiła, że postanowiłam z nim delikatnie porozmawiać. Wszystko dlatego, że wybrudziłam sobie jasną bluzkę ketchupem, którym uświnione były drzwi. Właściciel samochodu skwitował to stwierdzeniem: „Zdarza się”, wzruszył ramionami i uznał sprawę za skończoną. No teoretycznie ma rację. Brud się zdarza, nic mi z jego przepraszam, bo plama od tego nie zniknie, a poza tym troche jest to płacz nad rozlanym mlekiem. Przyznam jednak, że gdybym ubrudziła się smarem, pewnie uznałabym to za coś normalnego. Ale ketchup na drzwiach bądź, co bądź limuzyny budzi mój sprzeciw i za normalną rzecz go nie uważam.
Siedziałam na siedzeniu lekko zirytowana i wtedy kolega przypominał mi postawę skrajną do swojej własnej. A mianowicie naszego wspólnego znajomego. Takiego, który zrobił żonie awanturę o chęć jazdy do McDrive’a. Wszystkim swoim pasażerom zabraniał w aucie jedzenia czegokolwiek z tic-tac’iem i gumą do żucia włącznie. A mnie zrobił kiedyś publicznie na parkingu przed redakcją dziką awanturę, gdy chciałam zjeść kanapkę siedząc tyłkiem w jego aucie, ale nogami już na zewnątrz (lał deszcz). Tłumaczyłam mu wprawdzie, jak niepełnosprawnemu, że jeśli nakruszę to na chodnik. Niestety znajomy darł się i miotał pianę z pyska niczym chabeta w wyścigu po obrok. Nawet jeść mi się wtedy odechciało i wkurzona cisnęłam kanapkę do śmietnika.
Tak! Taka postawa była zdecydowanie gorsza. Przyznam jednak, że najbardziej lubię umiar. Gdy można zjeść w aucie, kiedy nie ma innego wyjścia, ale to auto zachowuje jakiekolwiek standardy czystości. Ketchup z bluzki niby się sprał, ale i tak po plamie pozostał ślad. A żeby to jeszcze był mój ketchup z mojego jedzenia! A figa! Było to coś sprzed kilku dni. Horror!




Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
gość dnia 25-08-2010 o godz. 19:09:16

Dziękuję za kolejny "pełnosprawny", infantylny tekst z cyklu: ja, mój kumpel  i jego wóz....
I z ostatnim słowem się zgodzę: horror. I nie o ketchup tu chodzi, bynajmniej.
gość dnia 25-08-2010 o godz. 17:10:07

Hmm, ciekawe podejście. Nie wiedziałem, że niepełnosprawnym trzeba coś jakoś inaczej tłumaczyć... Niepełnosprawnym jak? Ruchowo? Intelektualnie? Stwierdzenie co najmniej dyskusyjne...
Pozostałe artykuły
Piłeś? Nie jedź!
Samochód to jednak masa kłopotów. Myślę o tym nie bez powodu. Co z nim zrobić, gdy mamy ochotę się napić? Najlepiej zostawić w garażu lub przed domem. A jeśli już wyjechaliśmy... co wtedy? Nigdy nie siadam za kierownicę po alkoholu. Od wczoraj mam wrażenie, że właściwie to też najwyraźniej jest karane przez los.
04.05.2011 r.
6 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce - cz I (1906-1918)
Renault powstało we Francji 1898 roku. Zaledwie osiem lat później utworzone zostało pierwsze oficjalne przedstawicielstwo firmy w Polsce, które mieściło się wówczas na parterze budynku, w którym działalność prowadził zakład budowy powozów konnych. Pierwsze samochody z Billancourt pojawiły się w naszym kraju w kwietniu 1906 roku czyli na 85 lat przed powstaniem Renault Polska. Od tej chwili mija właśnie 105 lat. Choć pierwszy importer samochodów Renault stawiał raczej na inne marki, to właśnie francuska firma zdobyła uznanie klientów i przetrwała na rynku do dziś.
26.04.2011 r.
0 komentarzy więcej
 
Nie zaparłam się i mam...
Tak, jak bezdzietny nigdy nie zrozumie tego, kto ma dzieci, tak ten, kto nie ma prawa jazdy, nigdy nie pojmie praw, jakimi rządzi się jazda samochodem. Nie chodzi tylko o przepisy ruchu drogowego, bo te znają i rowerzyści. Chodzi mi o proste zasady, co samochodem wolno, a czego nie. Co dla auta jest dobre, a co nie.
14.04.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
Renault 4 na drogach i bezdrożach świata
Począwszy od morderczego East African Safari w 1962 r., który załoga złożona z Bernarda Constena i Claude’a Le Guézec ukończyła na piątym miejscu w swojej kategorii, poprzez Rajd Monte Carlo albo bezdroża południowo-amerykańskie, Renault 4 pozwoliło, dzięki swojej wytrzymałości i właściwościom jezdnym, wielu pokoleniom na rzucenie wyzwania sportom motorowym lub na odkrywanie świata.
25.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Jaki masz telefon?

Z systemem Android (np. Samsung Galaxy)
Z systemem iOS (Ipone)
Z systemem Symbian (np. Nokia)
Inny
Głosów: 152 | Wyniki