Zaloguj
Zarejestruj się »
 
48394849 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Artykuły
Filtr: Publicystyka, Historia Motoryzacji, Serwis, Wszystkie
Łebek
01.09.2010 r.

Komu nigdy nie zdarzyło się wziąć kogoś „na łebka” – nie wie, co czasem traci. Mnie zdarzyło się kilka razy i zawsze była to jakaś przygoda. A to wiozłam studenta, który bał się, że egzamin, na który się spieszy to chyba był wczoraj! A to wiozłam babkę, która spieszyła się na operację krowy! (Krowa pojechała specjalnym samochodem weterynarza!)


Raz wiozłam dwie modnisie na dyskotekę. Jedna postanowiła robić make-up na przednim siedzeniu. Było, na co popatrzeć. Cały czas czekałam, kiedy wyjdzie szminką poza wargi. Oczywiście wyszła. Wiozłam babcie do kościoła, pana do pracy, panią do urzędu gminy i tak dalej… Nasłuchałam się życiorysów, historii prawdziwych, szpanerskich zmyśleń, (kogo to ja nie znam, proszę pani) i miejsko-wiejskich legend.
Najbardziej jednak wspominam, jak wiele lat temu, w ulewny deszcz (jak nie przymierzając te ostatnie) na trasie Warszawa-Urle (droga przez Tłuszcz) zabrałam maluchem trzech przemoczonych facetów w garniturach z wielkim wieńcem żałobnym. Stali na przystanku, deszcz lał jak z cebra. Woda ciekła im strumieniami po twarzach, a wiatr tarmosił wieniec. Zatrzymałam się oferując pomoc. Jakoś wcisnęli się do środka. Z wieńcem wprawdzie był kłopot, bo zasłaniał widoczność z tyłu, ale postanowiłam jechać bardzo wolniutko. No i tak jedziemy. Tego, ze na pogrzeb, panowie mówić nie musieli. Wieniec mówił za nich. Miny mieli grobowe. A jednak w połowie drogi jeden chrząknął i spytał:
- Nie bała się pani tak nas trzech zabrać na raz?
- Gdyby nie lał deszcz, panowie nie mieli smutnych min i wieńca, to bym was nie wzięła - odparłam. 
- A może to tylko kamuflaż? – Spytał jeden z nich. Może my złodzieje i bandyci.
- Panowie! Ten wieniec wart więcej niż mój maluch – odparłam. – A o morderstwie za pomocą wieńca jeszcze nie słyszałam.
Pan pokiwał smętnie głową. Dość szybko dojechaliśmy przed wiejski cmentarzyk, panowie wysiedli, zabrali wieniec i poszli na pogrzeb. I tylko w aucie jeszcze przez kilka dni walała się ułamana gałązka – jedyny widomy znak, ze maluch był w stanie pomieścić 4 osoby z wieńcem. A wtedy ja w myślach i wyobraźni snułam straszne historie o morderstwie popełnionym w maluchu za pomocą wieńca. Tylko żaden rozsądny motyw (poza banalnym gwałtem) nie był mi w stanie przyjść do głowy…
 




Małgorzata Karolina Piekarska drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
Pio306 dnia 07-09-2010 o godz. 07:42:03

"Dobre intencje obu Panów zostały docenione. Pozdrawiam, C." - :-), czy to oznacza, że teraz swobodnie możemy przejść... na gwałty??? Gwałtownie się ociepliło i roz-humor-zyło:-))))
Pozdrawiam,
Piotr
gość dnia 05-09-2010 o godz. 19:28:51

Dobre intencje obu Panów zostały docenione. Pozdrawiam, C.
Pio306 dnia 03-09-2010 o godz. 23:19:22

Wszystkie urażone oraz wszystkich urażonych szczerze przepraszam(!), nie mam i nie mam zamiaru mieć złych intencji!
Całe(moje) szczęście, że choć jeden człowiek w tym kraju-raju zna się na żartach i dla takiego jednego warto żyć:-).
Sam gwałt, jako czyn przepaskudny nie nadaje się jako temat do żartów, tylko do osądzenia i obsadzenia na długo i to na palu(jak Azję Tuhaj-bejowicza), bo to tragedia pod każdym względem - niewymierna, niewysłowiona i niewybaczalna.
Zaś pospolite czepianie się słów( a właściwie całego zdania:-)!) - to inna bajka... która może(moim zdaniem) być zabawna...
Kajam się więc tu i teraz,
Piotr
gość dnia 03-09-2010 o godz. 16:30:38

No niestety Pan Piotr nie potwiedzil. Ale moze jury uzna awansem?
KrzysiekG dnia 03-09-2010 o godz. 15:26:09

O, przepraszam. Leppera wywołałem ja. Piotr tylko stwierdził - słusznie skądinąd - że nie ma banalnych gwałtów. To tak naprawdę zawsze wielka tragedia. I chodziło Mu zdecydowanie o samo sfomułowanie.
Generalnie oburzonych szczerze przepraszamy - nie mieliśmy złych intencji, prawda Piotrze?
gość dnia 03-09-2010 o godz. 15:23:48

Panie Piotrze, jako stała czytelniczka tego wortalu sądziłam, że ma Pan więcej klasy od Pana Leppera. Jednak niesmaczne.
Pio306 dnia 03-09-2010 o godz. 13:59:04

Tak, gościu...  gwałt-owne wystygnięcie zupy może być niesmaczne, żarty - nigdy:-)
gość dnia 02-09-2010 o godz. 20:28:06

Gwałt nie jest niczym, z czego należałoby żartować, drodzy Panowie. Niesmaczne.
Pio306 dnia 02-09-2010 o godz. 16:09:40

Gwałt prostytutki wykonany przez polityka... nawet bardzo znanego, to... banał:-)
Poproszę o inne, niebanalne przykłady:-))))
KrzysiekG dnia 02-09-2010 o godz. 12:34:07

Tak - gwałt prostytutki, zdaniem pewnego polityka ;-)
Pio306 dnia 02-09-2010 o godz. 08:34:59

Rozsądny motyw - banalny gwałt - a bywają gwałty niebanalne???:-)))))))))))))
Pozostałe artykuły
Piłeś? Nie jedź!
Samochód to jednak masa kłopotów. Myślę o tym nie bez powodu. Co z nim zrobić, gdy mamy ochotę się napić? Najlepiej zostawić w garażu lub przed domem. A jeśli już wyjechaliśmy... co wtedy? Nigdy nie siadam za kierownicę po alkoholu. Od wczoraj mam wrażenie, że właściwie to też najwyraźniej jest karane przez los.
04.05.2011 r.
6 komentarzy więcej
 
105 lat Renault w Polsce - cz I (1906-1918)
Renault powstało we Francji 1898 roku. Zaledwie osiem lat później utworzone zostało pierwsze oficjalne przedstawicielstwo firmy w Polsce, które mieściło się wówczas na parterze budynku, w którym działalność prowadził zakład budowy powozów konnych. Pierwsze samochody z Billancourt pojawiły się w naszym kraju w kwietniu 1906 roku czyli na 85 lat przed powstaniem Renault Polska. Od tej chwili mija właśnie 105 lat. Choć pierwszy importer samochodów Renault stawiał raczej na inne marki, to właśnie francuska firma zdobyła uznanie klientów i przetrwała na rynku do dziś.
26.04.2011 r.
0 komentarzy więcej
 
Nie zaparłam się i mam...
Tak, jak bezdzietny nigdy nie zrozumie tego, kto ma dzieci, tak ten, kto nie ma prawa jazdy, nigdy nie pojmie praw, jakimi rządzi się jazda samochodem. Nie chodzi tylko o przepisy ruchu drogowego, bo te znają i rowerzyści. Chodzi mi o proste zasady, co samochodem wolno, a czego nie. Co dla auta jest dobre, a co nie.
14.04.2011 r.
2 komentarzy więcej
 
Renault 4 na drogach i bezdrożach świata
Począwszy od morderczego East African Safari w 1962 r., który załoga złożona z Bernarda Constena i Claude’a Le Guézec ukończyła na piątym miejscu w swojej kategorii, poprzez Rajd Monte Carlo albo bezdroża południowo-amerykańskie, Renault 4 pozwoliło, dzięki swojej wytrzymałości i właściwościom jezdnym, wielu pokoleniom na rzucenie wyzwania sportom motorowym lub na odkrywanie świata.
25.03.2011 r.
0 komentarzy więcej
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Jaki masz telefon?

Z systemem Android (np. Samsung Galaxy)
Z systemem iOS (Ipone)
Z systemem Symbian (np. Nokia)
Inny
Głosów: 152 | Wyniki