Rząd planuje wprowadzenie wysokich dopłat do samochodów elektrycznych. Minister energii, Krzysztof Tchórzewski, zapowiedział, że sfinansowany zostanie zakup kilkudziesięciu tys. egzemplarzy. Jak pisze wysokienapiecie.pl dopłata ma wynieść 25 tys. zł. Planowana jest również budowa 20 tys. stacji ładowania.

Polska, pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy samochodów elektrycznych, znajduje się daleko za innymi państwami UE. Wprawdzie rząd ma w planach wprowadzenie na nasze drogi 1 mln egzemplarzy pojazdów napędzanych wyłącznie za pomocą baterii, ale aktualny popyt wcale nie wskazuje na to, by udało się ambitne założenie zrealizować. Wszystko z powodu wysokiej ceny. Brakuje zachęt, które wprowadzono w innych krajach europejskich. Najlepiej zadziała zmniejszenie bariery cenowej. Minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiada więc dopłaty w wysokości nawet 25 tys. zł oraz budowę 20 tys. stacji ładowania samochodów elektrycznych.

Pieniądze na realizację planu mają pochodzić z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zasilanego z opłaty emisyjnej od benzyny i oleju napędowego w wysokości 8 gr za litr. Finansowanie obejmie kilkadziesiąt tysięcy samochodów elektrycznych. Skąd taka liczba? Nie wiadomo. Jednak elektryki muszą się u nas pojawić, szczególnie w dużych miastach, które mają fatalne powietrze, zanieczyszczone spalinami.

Zoe najpopularniejszy

Najpopularniejszym aktualnie modelem elektrycznym na rynku europejskim jest Renault Zoe, który mieliśmy okazję testować, podobnie jak infrastrukturę do ładowania pojazdów w Warszawie. Bazowa cena modelu w Polsce wynosi 121.900 zł, tak więc po rabacie otrzymujemy kwotę 96.900 zł. Do tego dochodzą jeszcze koszty wynajmu akumulatorów, aczkolwiek we francuskiej ofercie pojawiła się już możliwość zakupu Zoe razem z bateriami. Pewnie wkrótce taką możliwość otrzymają również polscy klienci. W ofercie francuskiego producenta znajdują się jeszcze elektryczne modele Kangoo Z.E oraz Twizy. Warto podkreślić, że z największą baterią samochód ma zasięg do 400 kilometrów.

WRC: Na mecie Rajdu Szwecji

Jak dopłaty wyglądają na innych rynkach europejskich?

W Niemczech można otrzymać rabat na zakup pojazdu elektrycznego w wysokości 5 tys. euro, natomiast we Francji przy zakupie auta na baterie dostaniemy 6 tys. euro rabatu, jest to podobna kwota, jaką planuje wprowadzić minister Tchórzewski w Polsce.

A tymczasem producenci…

Większy nacisk Unii Europejskiej na ekologię oraz nagonka na diesla odzwierciedlają się w planach producentów samochodów. Marka Renault ogłosiła, że do roku 2022 w gamie marki pojawi się 8 modeli elektrycznych i 12 modeli z napędem hybrydowym. Elektryfikacja objęła również Grupę PSA. Koncern zapowiedział, że w latach 2019–2021 do produkcji trafi aż pięć nowych samochodów wyposażonych wyłącznie w silnik elektryczny, jednym z nich będzie 208, a w następnej kolejności dołączy m.in. elektryczna wersja 2008. Z kolei marka DS Automobiles poinformowała, że od roku 2025 wszystkie  pojazdy w gamie będą miały napęd elektryczny lub hybrydowy.

Źródło: Wysokienapiecie.pl, własne.

Galeria

7
Dodaj komentarz

avatar
1024
  
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
4 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
MaciekMarcincindarAdamGrzegorz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michał Z.
Gość
Michał Z.

Czyli centralnego sterowania i przelewania z kieszeni do kieszeni ciąg dalszy. Najpierw drogi obywatelu złupimy Cię podczas kupowania benzyny, a potem może będziesz w gronie szczęśliwców, którzy załapią się na dopłatę do samochodu elektrycznego.
Dopłaty, dopłaty… czyli wniosek jest jeden- obecne samochody elektryczne nie są tak wspaniałe, skoro trzeba zachęcać do ich kupowania. W zasadzie prawda jest taka, że za to zapłacą kierowcy i pewnie pozostali obywatele też.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

W zasadzie prawda jest taka że ludzie nie lubią zmieniać swojego sposobu działania czy myślenia. Marchewka ma im w tym pomóc.

cindar
Gość
cindar

Z drugiej strony problem zanieczyszczonego powietrza w Polsce jest bardzo poważny a tlenki azotu to zabójca cichy i skuteczny. W miastach samochody elektryczne są niezbędne.

Adam
Gość
Adam

Tak długo, jak do zakupu aut elektrycznych będą potrzebne zachęty w postaci dopłat państwowych, tak długo nie będą one ekonomicznie uzasadnione. Nie jestem przeciwnikiem elektryków ale przy obecnych cenach to fanaberia dla bogatych.

Adam
Gość
Adam

Za przykład może służyć Dania, gdzie w pierwszym kwartale po zniesieniu ulgi podatkowej dla nabywców aut elektrycznych, sprzedaż spadła o 60% w stosunku rocznym.

Marcin
Gość
Marcin

To już nie piece-kopciuchy dymią tylko
samochody są odpowiedzialne za smog w miastach? Ciekawe. Co jeszcze będą chcieli mam sprzedać?

Maciek
Gość
Maciek

S…ny z Pisu z moich podatków dopłacają do aut bogaczy, bo ten kto kupuje auto elektryczne nie jest przeciętnym zjadaczem chleba. Rozdawać cudze pieniądze to oni potrafią.