O tym samochodzie mieliście okazję już troszkę poczytać. Wraz z Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 spędziliśmy bowiem w lipcu półtora tygodnia i dało się ono poznać jako auto bardzo przyjemne w użytkowaniu. To ten samochód, w którym poznawaliśmy Mazury. Zapis wrażeń z tej podróży znajdziecie w materiałach:

Nowe Renault Megane Grandtour TCe 130 na Mazurach – cz. I
Nowe Renault Megane Grandtour TCe 130 na Mazurach – cz. II
Nowe Renault Megane Grandtour TCe 130 na Mazurach – cz. III
Nowe Renault Megane Grandtour TCe 130 na Mazurach – cz. IV
Nowe Renault Megane Grandtour TCe 130 na Mazurach – cz. V

Silniki wysokoprężne na skutek oszustwa Grupy Volkswagena tracą na popularności. To wredne, bo przecież nikomu innemu nie udowodniono działań niezgodnych z prawem, a cierpią wszyscy producenci. Z drugiej jednak strony to klienci, czasem zupełnie nieświadomi, o co chodziło w dieselgate, odwracają się od diesli. Media, zwłaszcza te przychylne niemieckiemu koncernowi, zrobiły niemało, by rozmyć odpowiedzialność. A i w dzisiejszych czasach nie każdy, zwłaszcza, jeśli traktuje motoryzację użytkowo i nie jest ona jego pasją, ma czas na analizowanie przyczyn. Po prostu ludzie wracają do silników benzynowych. Stąd nasz pomysł, by właśnie benzyniaka wziąć w nieco dłuższą podróż. Dlatego umówiliśmy się w Renault Polska na test Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130.

Samo Megane, to samochód znany od dobrych dwóch dekad. Przebój rynkowy praktycznie w każdej generacji. Od zawsze dostępny w wersji kombi (czyli w nomenklaturze Renault – Grandtour). Od zawsze praktyczny, ciekawy stylistycznie, ale nie ostentacyjny,  przestronny i komfortowy. Czy oferowany już w czwartej generacji Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 wpisze się w to pasmo sukcesów? Moim zdaniem tak.

Co to w ogóle za wersja to Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130? Do standardowych w gamie Renault odmian Life, Business, Limited, czy Intens w przypadku Megane mamy jeszcze GT Line, Bose® oraz oczywiście GT. O R.S. nie będę nawet wspominał, bo to auto z innej bajki. No i nie występuje w nadwoziu kombi.

Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 plasuje się w cenniku powyżej wersji Intens, ale poniżej Bose® i GT. Od Intens jest tylko o 99 zł droższa, ale cena uwzględnia już rabat w wysokości 2.401 zł, a auta dostępne u dealerów mogą mieć jeszcze dodatkowe opcje podnoszące cenę konkretnego egzemplarza. Co klient otrzymuje za te dodatkowe 99 zł? Otóż wersja GT Line różni się od Intens kilkoma szczegółami, głównie stylistycznymi. To 17-calowe felgi ze stopów lekkich o wzorze Decaro (w Intens standardowo są aluminiowe „szesnastki”), przyciemniane tylne szyby, tylny dyfuzor, inny przedni grill, kilka elementów designu zewnętrznego w kolorze szarym oraz oczywiście oznaczenia GT Line. Za dodatkową opłatą Megane GT Line może otrzymać także niebieskie elementy wnętrza, przednie fotele ze zintegrowanymi zagłówkami obite alcantarą, automatyczny hamulec postojowy, head-up display oraz system multimedialny R-Link 2 z ekranem o przekątnej 8,7”. Dostępne są też większe felgi.

W mojej opinii testowy Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 prezentował się znakomicie, stylowo. Piękny czerwony lakier świetnie współgrał ze wspomnianymi ciemnoszarymi elementami z tworzywa sztucznego. Niebieskie wstawki wewnątrz oraz wspomniane fotele zapewniały przyjemne wrażenia estetyczne podczas podróży. Wszystko to było świetnie skomponowane i naprawdę znakomicie się prezentowało. Oczywiście do foteli jeszcze wrócę w dalszej części testu.

Najtańsze Megane Grandtour GT Line kosztuje 80.299 zł. To właśnie auto takie, jak testowane Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130, tyle, że my mieliśmy parę dodatków, które tę wartość podniosły. W gamie Megane Grandtour GT Line są następujące wersje silnikowe:
Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 w cenie 80.299 zł
Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 EDC w cenie 87.299 zł
Renault Megane Grandtour GT Line TCe 165 EDC w cenie 94.299 zł
Renault Megane Grandtour GT Line dCi 110 w cenie 86.299 zł
Renault Megane Grandtour GT Line dCi 110 EDC w cenie 93.299 zł
Renault Megane Grandtour GT Line dCi 130 w cenie 92.799 zł
Renault Megane Grandtour GT Line dCi 160 EDC w cenie 102.799 zł

Cóż, tanio nie jest, ale i samochód jest dobrze wyposażony, i rywale niekoniecznie okażą się tańsi. Wspominałem jednak, że takie auto można jeszcze doposażyć o opcje dodatkowe. Co można zamówić i ile trzeba za to zapłacić?

– zagłówki na przednich miejscach z regulacją wysokości i regulacją portfelową, zagłówki na tylnych miejscach z regulacją wysokości – 250 zł;
– automatyczny elektromechaniczny hamulec ręczny – 1.000 zł;
head-up display – 1.500 zł;
– system kontroli pasa ruchu – 1.000 zł;
– system ostrzegania o nadmiernej prędkości, z funkcją rozpoznawania znaków drogowych – 450 zł;
– światła przednie Full LED Pure Vision – 3.500 zł;
– funkcja automatycznej zmiany świateł drogowych na mijania – 1.000 zł;
– fotel kierowcy z funkcją masażu – 700 zł;
– fotele przednie podgrzewane – 850 zł;
– podłokietnik w kanapie – 250 zł (dostępne dla silników SCe 115, dCi 90, dCi 110, a więc w GT Line tylko z tym ostatnim);
– system multimedialny R-Link 2 7″ z nawigacją, mapą Europy w wersji rozszerzonej i dostępem do usług interaktywnych (pakiet) – 2.500 zł;
– system multimedialny R-Link 2 8,7″ z nawigacją, mapą Europy w wersji rozszerzonej i dostępem do usług interaktywnych + radioodtwarzacz Bluetooth®, USB/jack, wyświetlacz kolorowy 8,7” – 3.500 zł
– tapicerka materiałowa – 1.000 zł;
– tapicerka skórzana łączona z elementami skóry ekologicznej – 5.300 zł;
– tapicerka alcantara – 5.300 zł;
– 18-calowe felgi ze stopów lekkich – 1.500 zł;
– dojazdowe koło zapasowe – 400 zł;
– lakier metalizowany / lakier metalizowany specjalny / lakier metalizowany specjalny – 2.200 zł / 2.400 zł, 2.800 zł;
– Pakiet Bezpieczeństwa Premium: aktywny system wspomagania nagłego hamowania (AEBS) + aktywny regulator prędkości (ACC) + system kontroli bezpiecznej odległości – 2.200 zł;
– Pakiet GT Line (elementy wewnętrzne): kierownica pokryta skórą typu GT, zagłówki wbudowane w fotele na przednich miejscach, zagłówki na tylnych miejscach z regulacją wysokości, specyficzne elementy designu wewnętrznego – 1.000 zł;
– Pakiet Easy Parking: system wspomagania parkowania Easy Park Assist z kamerą cofania + system kontroli martwego pola – 2.500 zł.

Jeszcze drobna uwaga w kwestii cen – wersje Bose® są o trochę ponad 8.000 zł droższe od GT Line z analogicznymi zespołami napędowymi.

Jak by nie patrzeć – Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 jest samochodem dobrze wyposażonym. I to nawet bez opcjonalnego wyposażenia, choć gdybym miał kompletować wersję dla siebie, to na pewno dorzuciłbym system R-Link 2 z większym ekranem, system ostrzegania o nadmiernej prędkości oraz światła przednie Full LED Pure Vision. Reszta wyposażenia – w miarę posiadania środków. A wymienione wyżej opcje podniosłyby cenę raptem o niespełna 7.500 zł, czyli o niecałe 9,3%. No, trzeba by było doliczyć jeszcze jakiś lakier wink

Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 okazało się samochodem z całkiem sprawnym układem napędowym. 130-konny silnik osiąga maksimum mocy przy 5.500 obr./min., co w benzyniaku jest całkiem normalne. Z kolei maksymalny moment obrotowy o wartości 205 Nm dostępny jest już przy 2.000 obr./min. To dość „nisko”, w efekcie czego przyspieszanie tym autem i jego elastyczność są na bardzo przyzwoitym poziomie.

Producent podaje, że Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 osiąga setkę po równych 11 sekundach. OK, nie jest to sprinter, ale też jest to wartość co najmniej akceptowalna. Zwolennicy większej dynamiki powinni popatrzeć w stronę mocniejszej o 35 KM i wyposażonej w dwusprzęgłową skrzynię automatyczną wersji TCe 165. Owszem, kosztuje o 14.000 zł więcej, ale za samą skrzynię dopłaca się w tym modelu 7.000 zł. Za to sprint do setki producent określił na 8,2 sekundy.

Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 jest w stanie (znowu dane Renault) osiągnąć prędkość maksymalną 197 km/h. W Polsce i tak nie wolno jeździć szybciej, niż 140 km/h wink acz wydaje mi się, że parametry tej wersji i tak wystarczą w zupełności. Wspomniana 165-konna odmiana osiąga 215 km/h. Ale to tak informacyjnie, bo przecież dziś nie o niej piszemy. Acz dobrze, że taka się w ofercie pojawiła – w dzisiejszych czasach 130-konna benzyna w kompaktowym kombi, to trochę za mało. Renault jednak reaguje na oczekiwania klientów i wprowadziło też silnik 165-konny do gamy Megane Grandtour.

Jeśli jednak nie oczekujecie jakichś sportowych wrażeń, tylko szukacie dobrze wyposażonego kompaktowego samochodu, który fajnie wygląda i jest praktyczny, to warto zerknąć na Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130. Silnik o takiej mocy pozwoli na zachowanie kontroli kosztów eksploatacji. Nie słychać też specjalnie nic o jakichś wielkich bolączkach, które miałyby dotykać te jednostki. Wiele osób, które jeszcze nie miały do czynienia z downsizingowymi silnikami, będzie pewnie marudzić na nikczemną pojemność skokową tej jednostki. 1.197 cm³ jeszcze dwadzieścia lat temu spotykało się w autach miejskich, w segmencie A i B, ale raczej nie w kompaktach. Pierwsza generacja Megane zaczynała gamę silników benzynowych od jednostek 1.4 o mocach 70 KM lub 75 KM. Kolejne w stawce były motory 1.6 o mocach 75 KM lub 90 KM. Dziś silników 1.4 w Megane nie ma, za to motor 1.2 generuje 130 KM. To poziom mocy osiągany 20 lat temu przez silniki o pojemnościach rzędu 1.8-2.0.

Świat idzie do przodu. Technologia także. Nie ma się więc co dziwić, że dziś, pod koniec II dekady XXI wieku mamy jednostki generujące bez najmniejszego trudu 130 KM z pojemności 1.197 cm³. Powiedziałbym nawet więcej – nie ma się co obawiać o ich trwałość. O osprzęt już bardziej, ale im więcej silników turbodoładowanych na rynku, tym niższe ceny serwisu. Turbodiesle jakoś się przyjęły i Europejczycy, w tym także Polacy, pokochali je miłością bezwarunkową na dobrych 20 lat, dopóki wszystkiego nie zepsuli oszukańczy Niemcy. Czemu mielibyśmy się więc obawiać turbodoładowanych benzyn?

Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 przekonał mnie do siebie pracą układu napędowego. Silnik przyjemnie rozwija moc, nie dostaje zadyszki, turbodziura praktycznie nie istnieje, a skrzynia biegów pasuje do tego silnika. Testowałem Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 z przekładnią manualną. Była dobrze zestopniowana, nie miałem też problemów z precyzją pracy lewarka. Zastanawiam się tylko czasem, czy do silników o tak małej pojemności skokowej jest sens stosować skrzynie sześciobiegowe. „Piątka” zapewniałaby tu pewnie lepszą elastyczność. Przekładnia sześciobiegowa też jest niezła, ale że nieduży silnik dość łatwo wkręca się na obroty, więc i do lewarka trzeba sięgać częściej. No chyba, że lubicie wjeżdżać z obrotomierzem na czerwone pole. Ja nie traktuję zwykłych samochodów w ten sposób. To, co mnie bawi w R.S.-ie na przykład, nie jest w moim stylu w zwykłych autach.

Bo przecież Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 jest z założenia właśnie zwykłym samochodem. Dobrym dla rodziny, czy do firmy, ale nie do popisów na torze. Owszem – da się. Układ jezdny z pewnością wiele wybaczy, ale kaganiec w postaci ESP szybko podetnie Wam skrzydła, a z mocą 130 KM raczej nie będziecie na tym torze demonami prędkości. Bo przecież nie do tego ten samochód został stworzony. Jeśli chcecie poszaleć, to spójrzcie w stronę R.S.-a, a jeżeli zależy Wam na dość mocnym kombi, to jest przecież Megane Grandtour GT. Z seryjnym systemem czterech skrętnych kół 4Control i 205-konnym benzyniakiem pod maską. W cenie – dwusprzęgłowa siedmiobiegowa skrzynia EDC. Ewentualnie diesel o mocy 160 KM, również z dwusprzęgłówką, tyle, że sześciobiegową. Oba motory 1.6 zresztą – nic o większej pojemności w Megane (poza wersją R.S.) nie otrzymacie. Tyle, że Megane GT kosztuje odpowiednio 107.499 zł lub 114.999 zł. No ale i wyposażenie ma bogatsze od GT Line.

Jeśli jednak szukacie samochodu rodzinnego, to Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 może spełnić wiele Waszych potrzeb i oczekiwań. W testowanym egzemplarzu zamontowano fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, takie a’la sportowe. Zapewniają znakomite podparcie boczne, choć wsiadanie i wysiadanie z nich nie jest specjalnie wygodne. Właśnie z powodu tych profilowań boczków. Ale same fotele są bardzo wygodne. Pokonałem tym samochodem praktycznie bez wysiadania jakieś 650 km i wcale nie miałem dość wink Fotele świetnie obejmują ciało kierowcy i pasażera, a jedyne, do czego można się przyczepić, to odrobinę za bardzo cofnięty panel sterowania szybami i lusterkami. Może nie byłoby to problemem, gdyby nie wspomniane boczki fotela. Trochę mi się przedramię nie mieściło wink

Alcantara znowu robi się modna. Niestety wciąż pozostaje dość droga. Na fotele takie, jak w testowym Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 wydać trzeba dodatkowo 5.300 zł Plus 1.000 zł za Pakiet GT Line, gdy chcecie mieć te prawie kubełki wink Mają one jednak pewną wadę. Fotele ze zintegrowanymi zagłówkami w połączeniu z dość szerokim słupkiem B potrafią przysłonić całkiem sporo tego, co dzieje się po prawej stronie samochodu. Ograniczają widoczność. Są fajne, wygodne (pomijając kwestię zajmowania w nich miejsc i ich opuszczania, o czym pisałem przed chwilą), świetnie trzymają ciała kierowcy i pasażera, ale zabierają sporo kąta widzenia. Ważnego na przykład przy przejeżdżaniu przez niezbyt prostopadłe skrzyżowania – czy to z torami kolejowymi / tramwajowymi, czy z innymi drogami. Może to stanowić pewien problem przy wyjeżdżaniu z drogi podporządkowanej na główną pod kątem większym, niż prosty.

XVII Ogólnopolski Zlot Renault

Na kanapie też jest wygodnie. Miejsca jest sporo, nawet dużo – za mną, mającym 181 cm wzrostu, spokojnie zmieści się pasażer o podobnych wymiarach. Narzekać można jedynie na ilość miejsca na stopy, o ile przednie fotele zostaną maksymalnie opuszczone. Podniesienie ich choć odrobinę ten problem rozwiązuje.

Oczywiście nie zapomniano o nawiewach na tylne miejsca. Siedzący na kanapie pasażerowie mają też dostęp do gniazda zapalniczki. Kieszenie w tylnych drzwiach nie są zbyt duże, a poza tym dostęp do nich jest średni – trochę przeszkadzają boczki drzwiowe z podłokietnikami. Za to spokojnie da się tam zmieścić butelkę z napojem.

Bagażnik nie jest rekordowy w klasie, ale zapewnia dobrą pojemność 521 dm³ (wg normy VDA) lub 580 litrów. To bardzo przyzwoity wynik, choć na pierwszy rzut oka kufer może się wydawać dość płytki. Pamiętajcie jednak, że ma podwójną podłogę, a do tego może jeszcze mieć koło zapasowe (dojazdówka za 400 zł). Jeśli koła nie ma, to otrzymacie zestaw do naprawy uszkodzonej opony).

Skoro już jesteśmy przy kołach, to dodam, że testowy egzemplarz miał wymagające dopłaty felgi o średnicy 18 cali. Naciągnięto na nie opony w rozmiarze 225/40R18. Jak na polskie warunki jest to dość niski profil, który odziera ze złudzeń kwestię komfortu aut o niedopracowanym zawieszeniu. Testowe Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 okazało się jednak całkiem przyjemnie amortyzującym autem. Samochód dobrze sobie radził ze zdecydowaną większością nierówności. W zasadzie tylko krótkie, pojedyncze uskoki sprawiały, że czuło się nieprzyjemne wstrząsy. Jeśli jednak nie wydacie 1.500 zł na te opcjonalne felgi i zostaniecie przy standardowych 17-calowych alusach, to powinno być pod tym względem lepiej.

Z wnętrza bagażnika możemy oczywiście złożyć kanapę. Przewidziano też haczyki do zaczepienia np. siatek z zakupami. Pomyślano nawet o sprężynujących wpustkach, które przytrzymają podwójną podłogę.

Próg ładunkowy jest na tyle nisko, że nawet ciężkie bagaże wrzucić powinniście do kufra bez większego problemu. Ładowność samochodu – to szczególnie ważne w przypadku kombi – przekracza 500 kg. Zgodnie z danymi z dowodu rejestracyjnego masa własna wynosi 1.373 kg, a dopuszczalna masa całkowita – 1.880 kg. Oznacza to, że ładowność Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 wynosi 507 kg. Spokojnie więc da się spakować całą cztero-pięcioosobową rodzinę i jeszcze trochę rzeczy na większy wspólny wyjazd.

Prowadzenie Meganki Grandtour było pewne. Trafiło się akurat tak, że sporo padało. Kręte mazurskie drogi Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 pokonywało stabilnie i bez problemów. Nie było żadnej sytuacji podbramkowej, nawet ESC specjalnie nie interweniowało. Fakt – nie przeginałem. Ale przy zmiennych warunkach atmosferycznych czasem nawet podczas spokojnej jazdy mogą się zdarzyć nieprzewidziane sytuacje.

Auto ma też przyjemny układ kierowniczy. Nie jest przesadnie bezpośredni, dzięki czemu nie absorbuje uwagi kierowcy ciągłą kontrolą tego, gdzie samochód zmierza. Pozwala się przyjemnie zrelaksować jednocześnie zapewniając odpowiedni poziom kontroli sprawowanej nad pojazdem. Nie mamy wszak do czynienia z samochodem wyczynowym. Stąd trochę mnie bawi, a trochę drażni gloryfikowanie bezpośrednich układów kierowniczych, z jakim mamy do czynienia w większości testów. Powinno się na to zwracać uwagę w autach bądź o sportowym zacięciu, bądź bardzo dynamicznych, z mocnymi silnikami, bo tam ma to jeszcze jakieś znaczenie. W przeciętnym samochodzie, którym podróżuje przeciętny kierowca, ma to znaczenie marginalne.

Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 jest wyposażone w tryb Eco, co oznacza, że kosztem ograniczenia dynamiki można się starać uzyskać niższe spalanie. Nie korzystałem z tego rozwiązania, ale to dobry moment, by wspomnieć o spalaniu. 130-konny silnik 1.2 zadowolił się średnio 6,9 l/100 km. Cała trasa, jaką pokonałem, to 2.133,8 km. Średnia prędkość obliczona przez komputer pokładowy sięgnęła poziomu 58,1 km/h. Sporo, ale to efekt dojazdu na Mazury i powrotu stamtąd. Za to po lokalnych drogach szarżowania nie było – upajałem się dobrym prowadzeniem i przyjemnym pokonywaniem zakrętów. Byłoby jeszcze milej, gdyby auto miało 4Control, ale aż tak dobrze w Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 nie jest wink

W ruchu wielkomiejskim ten samochód potrzebował wyraźnie więcej. Zanim przebiłem się przez Warszawę, to w popołudniowych korkach spalanie sięgnęło 9,9 l/100 km. Ale to mało miarodajne dane, jak sądzę. Obejmują zasięg jedynie niespełna 28 km przejechanych ze średnią prędkością 27,3 km/h. Z drugiej jednak strony wzrost realnego spalania ze średniego do typowo miejskiego wynoszący ok. 44% nie jest niczym nadzwyczajnym u wielu producentów. Acz ja obstawiałbym, że w ruchu miejskim Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130, które nie będzie traktowane zerojedynkowo zadowoli się pewnie nie więcej, niż dziewięcioma litrami bezołowiówki.

Oczywiście im więcej będziecie po mieście jeździć, im dynamiczniejsza będzie ta jazda, tym większe będzie i spalanie. Nic w przyrodzie nie ginie i nie bierze się znikąd. Warto jednak poświęcić trochę czasu i nauczyć się jeździć downsizingowym silnikiem. To przyniesie realne oszczędności, więc warto.

Z kolei na zarzut, że silnik 1.2 potrzebował „aż” 6,9 l/100 km odpowiem tak – pojemność skokowa ma mniejsze znaczenie. Ważna jest masa samochodu oraz moc silnika. Jeździłem kiedyś przez ładnych parę lat Citroënem Xantią II 1.8 16v. Oficjalnie 112 KM mocy maksymalnej. Myślę, że możemy przyjąć, że masa własna była porównywalna z masą Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130. Auto nieco większe gabarytowo, a na pewno klasowo – wówczas był to segment D. Miałem liftbacka. Tu porównujemy to z kompaktowym kombi. Moja Xantia w mieście potrafiła wyssać z baku 10 l benzyny na każde 100 km. W trasie schodziła do mniej więcej 8 l/100 km, czasem niżej. Dziś mocniejszy, acz o przeszło pół litra pojemności skokowej silnik zadowala się w porównywalnym gabarytowo i masowo samochodzie mniejszą ilością paliwa. Downsizing działa. A osoby, które zechcą oszczędzać paliwo mają tu spore pole do popisu.

No właśnie – przez te, lekko licząc, dwie dekady samochody urosły. Możemy dziś mówić o Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130, że jest porównywalna pod względem przestronności, czy nawet gabarytów z autami segmentu D sprzed 20 lat. Żeby nie było – weźmy modele z tej samej „stajni”:

 

Renault Laguna I Grandtour

Renault Megane IV Grandtour

długość

4.628 mm

4.626 mm

szerokość

1.752 mm

1.814 mm

wysokość

1.470 mm

1.457 mm

rozstaw osi

2.670 mm

2.717 mm

Przy niemal tej samej długości (różnica 2 mm jest pomijalna) Meganka jest szersza od Laguny I, ma zauważalnie większy rozstaw osi, ale dla równowagi wink jest nieco niższa. Laguna była nieco lżejsza od dzisiejszego Renault Megane Grandtour.

Najmniejsze pojemnościowo silniki w Lagunie I miały 1.8 litra i startowały od 90 KM. Diesle miały początkowo pojemność 2.2 i moc od 83 KM (wolnossący) do 113 KM (dT). W fazie II pojawiły się silniki benzynowe 1.6 16v (107 KM), 98-konny dTi oraz 107-konny dCi. Ale były też widlaste szóstki o mocy 190 KM. Dziś tak wielkich jednostek Renault w samochodach osobowych nie oferuje. Ale uzyskanie mocy 190 KM jest możliwe – można zamówić Meganki o dużo mocniejszych silnikach!

Funkcjonalnie testowe Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 też spisywało się bez zarzutu. Dobrze wyposażone pozwalało na przyjemne podróżowanie. Podłokietnik pośrodku kanapy, uchwyty pasów na miejscach bocznych z tyłu (żeby się nie obijały, jeśli nikt nie tam siedział), dzielona kanapa – to wszystko elementy niby oczywiste, ale warto o nich wspomnieć. System R-Link działał bez zarzutu, acz mapy w nawigacji nie były aż tak aktualne, jak te w Megane R.S., którym jeździłem niedużo wcześniej. Co do skomplikowania systemu, które często podnoszą dziennikarze w motogazetkach, to napiszę tak: skomplikowany w obsłudze nie jest, acz pewien poziom złożoności występuje. To jednak normalne, skoro można ustawiać tak wiele elementów. Decydując się na samochód z ubogim wyposażeniem na pewno ten problem Was ominie. Ja jednak wolę poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z menu (tym bardziej, że wiele opcji ustawia się raz i potem już do tego nie wraca) i cieszyć się bogato wyposażonym autem, niż mieć wyjątkową prostotę obsługi wynikającą z braku określonego wyposażenia. Ale tu każdy musi sobie sam określić, co jest dla niego istotniejsze.

Mi przypominają się jednak zarzuty o tym, jak to wiele rzeczy w samochodach francuskich się psuje. Tak, psuły się, bo były. W niemieckich konkurentach nie mogły się psuć z powodu braku tego wyposażenia. Bieda-wersje niejednego niemieckiego samochodu zachwycały Polaków, którzy chcieli jeździć autem zachodnim, ale nie mieli kasy na właściwe serwisowanie. Stąd często wybierali coś, co miało silnik i koła, a to są elementy na tyle dopracowane na przestrzeni lat, że stosunkowo rzadko generują awarie. W lepiej wyposażonych autach francuskich coś mogło nie działać, bo było wink

W Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130 możecie się cieszyć bogatym wyposażeniem. Zapewne wszystko będzie działać. Zwłaszcza, kiedy kupicie ten samochód jako nowy. Ceny nie wydają się wygórowane, jak na poziom wyposażenia. Wykonanie też jest na niezłym poziomie. Materiały wykończeniowe są dobre, nic w tym samochodzie nie skrzypiało, poza fotelem kierowcy – temu przytrafiały się czasem delikatne popiskiwania. Dochodziły gdzieś z okolicy szyn, na których fotel był zamontowany.

Zawieszenie również nie generowało żadnych niepokojących odgłosów. Jeśli spod samochodu dochodziły jakieś dźwięki, to raczej z opon, które musiały sobie radzić z niełatwą pracą na polskich nawierzchniach. A te bywały różne. Wiele dróg na Mazurach ma dobrą nawierzchnię, ale jeździłem też po zniszczonym asfalcie.

Niemiłe dźwięki nie docierały również z komory silnika. Czterocylindrowa jednostka 1.2 TCe 130 pracuje kulturalnie, nie generuje nadmiernych wibracji i pracuje cicho. Na wszelki wypadek zamontowano pod maską (unoszoną na teleskopach) wygłuszenie, ale nie jest ono jakieś ogromne. Spełnia jednak swoją rolę z nawiązką.

Renault Megane Grandtour GT Line TCe 130, to bardzo fajny samochód. Podobała mi się charakterystykę jego silnika. Dobrze, zwłaszcza po uwzględnieniu dość ekstremalnych opon naciągniętych na opcjonalne 18-calowe felgi, ocenić muszę także pracę zawieszenia. Funkcjonalnie to także miły samochód. Bogate wyposażenie pozwala się cieszyć każdą podróżą – czy to krótka, czy dłuższą. Mogę z czystym sumieniem polecić to auto Waszej uwadze, jeśli zastanawiacie się nad zakupem optymalnego do wielu zastosowań pojazdu i dysponujecie kwotą rzędu 80.000 zł.

 

Dziękuję Firmie Renault Polska za udostępnienie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria

11
Dodaj komentarz

avatar
1024
  
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
6 Wątki komentarzy
5 Odpowiedzi na wątki
1 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
8 Autorzy komentarzy
KrzysztofGrubySebaŁukaszJakub Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jakub
Gość
Jakub

Jako posiadacz prawie identycznej wersji od stycznia 2018 dodam kilka groszy: Niezawodność : 3 wizyty w ASO, m. In. na wymianie całych linii paliwowych od zbiornika do silnika. Rozrząd hałasuje niemiłosiernie. Spalanie : miasto od 8,2 w Eco bardzo oszczędnie do 9,4 ostro, 8,4 trasa (na 18″ continentalach sc5, na zimowych Nokianach ok 0,2 mniej. Plastiki na drzwiach kierowcy skrzypią i piszczą. Zderzak tylny cały porysowany od ładowania rzeczy do bagażnika jak i od klapy. Fotele przednie skrzypią. Nawiew klimatyzacji bardzo głośny, bardzo kiepska praca układu klimatyzacji na wiosnę, przy deszczu i około 12 stopniach, klima nie włącza się a… Czytaj więcej »

Alessandro
Gość
Alessandro

No w naszej nie dzieje się nic. Spalanie 7l w mieście i trochę więcej poza (autostrady). Karta czasem nie otwiera albo zamyka kiedy chce – elektronika z dupy. Poza tym bezawaryjne 30kkm.
Nie wiem co Ty masz za egzemplarz ani jak jeździsz…

Łukasz
Gość
Łukasz

Porównanie do Laguny 1 bardzo fajnie pokazuje rozmiary współczesnych aut. Jedno tylko zastrzeżenie. Laguna jest o wiele przestronniejsza wewnątrz.

Alessandro
Gość
Alessandro

Wiec o wiele mniej bezpieczna. Coś za coś.

Łukasz
Gość
Łukasz

Pełna zgoda. Biorąc jednak do porównania lagunę drugiej generacji argumentu bezpieczeństwa (biernego) już nie ma.

Alessandro
Gość
Alessandro

Nie przeszkadzała szerokość zderzaka przy załadunku? Żona ma intens z EDC ale doposażony o wszystko (z wyprzedaży) w hatchbacku. I ja nie wiem jak ona wrzuca siaty do bagażnika.
Jeżdżę tez na codzień Octavia (no nie z wyboru!) i tam bagażnik jest o chyba 150l większy.
Jest jeszcze 1 rzecz która mi się w VAGu podoba – regulowany na wysokość podłokietnik. Ale to wszystko. Turbodziura w Reni nie odczuwalna, w Skodzie zaskakuje codziennie. Fotele wyciszenie prowadzenie wyposażenie…wszystko na korzyść Reni. Fajny test. Dziękuje!

Marcin
Gość
Marcin

Renault potrafi zrobić auto ładne i rozsądnie wycenione na polski rynek, nie to co niektóre inne francuzy ze stajni na P..

Seba
Gość
Seba

Skoro to taki fajny silnik, to chyba nie będę czekał na nową c4. Renault bardziej przemawia do mnie tym, ze silnik ma 4 garnki.

Gruby
Gość
Gruby

Downsizing działa ale jak kierowca się nauczy wykorzystywać taki silnik… Średnio 6.9 / 100 to i ja potrafię zrobić, bez zamulania M3 HB 1.6 i śmiem twierdzić że gdybym doprowadził moje k4m do standardu 854 (135 KM) to spalanie zostałoby na takim samym poziomie albo nawet minimalnie spadło… Corollą z wolnossącym 130-6 konnym 1.6 spokojnie można zejść do 5,5-6 litrów w trasie i około 7 na długiej trasie obejmującej autostrady i ekspresówki, a 8-8,5 w cyklu mieszanym. Sam zrobiłem 3500 km po Europie wspomnianym poprzednikiem M4 z wynikiem 7 l/100 km bez jakiegoś silenia się na ekodrajwig. Malutka turbobenzynka pokazuje… Czytaj więcej »