Initiale Paris jest najwyższą wersją wyposażenia najnowszego francuskiego SUV-a Renault Koleos. Najwyższą i najbardziej luksusową, a to z kolei kojarzy się z czystym, eleganckim samochodem. My postanowiliśmy ten pojazd troszeczkę ubrudzić, podczas testów zorganizowanych przez magazyn Auto Rok.

Już po raz trzeci w tym roku zostaliśmy zaproszeni na testy porównawcze magazynu motoryzacyjnego Auto Rok. Tym razem hasłem przewodnim jazd próbnych był szeroko rozumiany off-road. Do dyspozycji mieliśmy samochody bardziej lub mniej lubiące teren, czyli crossovery, SUV-y i pick-upy. Jednym z modeli, jakie udało nam się „upolować” był Renault Koleos w wersji Initiale Paris.

Renault Koleos już z dalekiej odległości potrafi wpaść w oko, zwłaszcza w barwie wina, która zdobiła egzemplarz testowy, ale to właśnie wnętrze ma nam najwięcej do zaoferowania. Moje pierwsze wrażenie? Klimat, który tu panuje spokojnie moglibyśmy skojarzyć z limuzyną, a nie z SUV-em.

W samochodzie wita nas przyjemna powierzchnia tapicerki ze skóry Nappa oraz duży ekran z 8,7 calowym pionowym wyświetlaczem dotykowym. Pojazd ma niezliczoną ilość opcji, które możemy regulować zgodnie z naszymi zachciankami, ale od czego by tu zacząć? Ustawienia fotela, kierownicy, barwy podświetlenia, klimatu, dźwięku, systemów wspomagania…. uff, można wyliczać je bez końca. Być może początkowo spędzimy trochę czasu na te wszystkie operacje, ale chyba warto trochę pokombinować, by w samochodzie czuć się idealnie. ;-)

Przestrzeni za kierownicą nie powinno zabraknąć nawet kierowcom hojniej obdarzonym wzrostem, a moje skromne 172 cm komfortowo się w tę przestrzeń wpasowało. Fotel kierowcy w Koleosie jest znakomicie wyprofilowany i zapewnia dobre podparcie boczne. Myślę, że sprawdziłby się również w salonie przed telewizorem, ale przecież nie to jest jego zadaniem. Za kierownicą mamy szerokie możliwości elektrycznej regulacji pozycji, a także podparcia lędźwiowego. Fotel jest wentylowany i podgrzewany. Podgrzewane są również siedzenia z tyłu oraz kierownica. W zimny, wietrzny dzień, w który testowaliśmy pojazd i przy braku rękawiczek, ta ostatnia funkcja była nieoceniona.

Podczas przesuwania fotela w przód lub w tył można było usłyszeć delikatne skrzypienie ocierającej się o siebie skóry. Niby nic takiego, gdy ustawimy fotel raz a dobrze, już więcej nie zwróci to naszej uwagi. Niektórym może jednak przeszkadzać, gdy uświadomią sobie, że mamy do czynienia z wersją Initiale Paris. Być może była to tylko kwestia testowanego przez nas egzemplarza. Jeszcze jednym odgłosem, który zwrócił moją uwagę, był zbyt intensywny sygnał przekroczenia linii na asfalcie. Na szczęście jego natężenie oraz głośność można łatwo wyregulować za pomocą ekranu dotykowego lub całkowicie wyłączyć asystenta pasa ruchu. Pozostałe wrażenia dźwiękowe związane z SUV-em Renault, należą do przyjemnych. Kabina jest dobrze wyciszona, odgłos silnika Diesla nie daje się we znaki, a muzyka płynie do naszych uszu z bardzo dobrego nagłośnienia marki Bose wyposażonego w 12 głośników.

Bagażnik samochodu oferuje sporą przestrzeń od 498 do 1706 dm3 w zależności od konfiguracji foteli. Oparcia tylnej kanapy składają się z lekkością, z kolei tylna klapa jest sterowana elektrycznie. Otwieranie może odbywać się na wiele sposobów: za pomocą przycisku z tyłu, kartą Hands Free, ruchem stopy pod tylnym zderzakiem, a także z poziomu kierowcy. Podłoga w bagażniku Koleosa jest płaska, tak więc układanie naszego bagażu powinno odbywać się bez przeszkód. Osoby wysokie mogą jedynie narzekać na zbyt niską pozycję otwartej klapy. W bagażniku znajdziemy haczyk, który utrzyma torby z zakupami w ryzach.
Napęd pojazdu pochodzi od jednostki dCi o pojemności 1995 cm3, która generuje 177 KM mocy przy przy 3750 obr./min oraz maksymalny moment obrotowy 380 Nm przy 2000 obr./min. Jest to najmocniejsza opcja dostępna dla tego samochodu. Silnik współpracuje z bezstopniową skrzynią X-Tronic. Przekładnia pracuje sprawnie i znakomicie potrafi markować zmianę biegów. Nie usłyszymy tutaj niepokojącego wycia, które może występować w przypadku rozwiązań bezstopniowych. Jeśli ktoś ma ochotę samodzielnie regulować przełożenia, w samochodzie jest również tryb manualny. Ja wprawdzie nie jestem miłośniczką tego ustawienia, ale rozwiązanie bardzo przypadło do gustu mojemu sympatycznemu towarzyszowi, który z kolei nie jest specjalnym zwolennikiem automatów.

Układ napędowy pozwala cieszyć się bardzo dobrą dynamiką jazdy. Nie trzeba specjalnie zachęcać pojazdu do przyspieszenia, szybko reaguje na naciśnięcie pedału gazu. Prędkości autostradowe osiągniemy z łatwością, a manewr wyprzedzania wykonamy bez obaw, czy aby na pewno zdążymy. SUV Renault rozpędza się do pierwszej setki w czasie 9,5 sekundy. Maksymalna prędkość to kolejna setka, a dokładniej 201 km/h. Po przejechaniu krótkiej trasy biegnącej między domami oraz drogą ekspresową, opuściliśmy asfalt.

Renault Koleos Initiale Paris jedzie w teren

Organizatorzy pozwolili nam zakosztować odrobinę off-roadu. Zabraliśmy zatem Koleosa na krótką trasę, która nie należała ani do gładkich, ani asfaltowych, ani suchych. Pierwsza część przebiegała przez wypełnione wodą dziury. Był to niezły test dla zawieszenia pojazdu. Koleos płynnie poradził sobie z mniejszymi i większymi uszczerbkami, a skoro sprawdził się tutaj, wątpliwej jakości polskie drogi, nie będą dla samochodu żadnym wyzwaniem. Koleos ma przyzwoity prześwit 210 mm, z kolei kąty natarcia i zejścia wynoszą odpowiednio 19 i 26°.
Po przejechaniu dziurawego, pełnego kałuż odcinka, wjechaliśmy już w prawdziwe gęste błoto. Trasę można było pokonać w dwie strony: w górę lub w dół. W dół Koleos poradził sobie bez zająknięcia, ale czy w drugą stronę pójdzie tak samo gładko? Pojawiły głosy powątpiewania, mówiące że samochód raczej nie da rady, ale ciekawość wzięła górę nad obawami i ruszyliśmy.

Zrezygnowaliśmy z zaufania do komputera i przestawiliśmy pojazd z trybu automatycznego, na równomierny rozkład napędu. 50 proc. wędruje wówczas na przednią, a 50 proc. na tylną oś. Na początku szło dobrze, Renault niewzruszone sunęło przez pokłady błota, ale przy samym szczycie samochód zaczął tracić werwę. Koła rozpoczęły taniec, który próbował przekazać nam informacje, że to chyba koniec zabawy. SUV-a Renault nie tak łatwo było jednak przestraszyć, Koleos odzyskał przyczepność i z klasą pojawił się na wzniesieniu, aczkolwiek czystość karoserii została utracona. Próba została ponowiona kilkukrotnie, a za kółkiem samochodu zasiadł też inny kierowca. SUV Renault ponownie poradził sobie bardzo dobrze. Wygląda na to, że Koleos w wersji Initiale Paris posłuży nam nie tylko do elegancji. Nie jest to oczywiście rasowa terenówka, ale w trudniejszej sytuacji raczej nas nie zawiedzie.

Ile kosztuje Renault Koleos Initiale Paris?

Minimalna cena za pojazd w najwyższym wariancie wyposażenia Initiale Paris wynosi 157 400 zł. Nie jest to mało, ale bogactwo wyposażenia, które znajdziemy na pokładzie powinno nam ten wydatek zrekompensować. W testowym egzemplarzu znajdowały się opcje dodatkowe takie jak: lakier metalizowany (2500 zł), system wspomagania parkowania Easy Park Assist (1500 zł), Pakiet Zimowy Initiale Paris: podgrzewana szyba przednia, podgrzewana kierownica (1800 zł) i koło zapasowe dojazdowe (400 zł). Ostateczna cena pojazdu zwiększyła się w ten sposób do 163 600 zł.

Renault Koleos jest samochodem, który już samym wyglądem zewnętrznym potrafi uwieść. Stylistyka Kadjara, występuje tutaj w wersji powiększonej i chyba właśnie dzięki temu, pojazd jeszcze bardziej przyciąga uwagę niż mniejszy brat. SUV Renault kusi jednak nie tylko wyglądem. Powinien zwrócić uwagę osób, dla których ważny jest wysoki komfort na pokładzie samochodu, atrakcyjna aranżacja wnętrza i bogactwo wyposażenia. Poza tą całą atrakcyjną prezencją, dobrze jest też wiedzieć, że Koleos nie boi się usmarować błotem i na trudniejszej nawierzchni, czy w niespodziewanej drogowej sytuacji również się sprawdzi.

tekst: Małgorzata Kozikowska
fot. Małgorzata Kozikowska, Tadeusz Późniak

Zapraszamy na stronę www.autorok.pl

Galeria

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Test: Renault Koleos Initiale Paris – eleganckim SUV-em w błoto"

Powiadom o
avatar
  
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Roman
Gość

bo niestety każdemu wydaje się, że najlepiej przetestować SUVa na jakimś błotnistym gruncie, ale zapomina się, że każdy taki SUV wyposażony jest fabrycznie w opony do jazdy szosowej o drobnym bieżniku, które po paru metrach jazdy w takim terenie są jakby otulone szalem z błota i tracą przyczepność. Chcąc używać SUVa do jazdy w cięższym terenie trzeba pomyśleć o oponach typu AT (all terrain), które spisują się zdecydowanie lepiej w błocie czy śniegu ale też całkiem dobrze w jeździe szosowej. Niestety takie opony kosztują wyraźnie więcej niż standardowe szosowe.

Blazej
Gość

To racja. Ale z drugiej strony wstyd offroadem nazywać to co tu zaprezentowano.

Red
Gość
przed nabyciem opon typu AT, trzeba dokładnie sprawdzić, czy w ogóle zmieszczą się do takiego auta. Na felgę 19″ z niskim profilem nawet nie ma sensu sprawdzać w necie, czy istnieją takie opony, bo nie istnieją, natomiast jeśli chcemy kupić felgi 15-16-17″, to trzeba zmierzyć średnicę tarcz i zacisku, bo te mogą okazać się za duże. Ale nawet z tymi oponami takie auto nie będzie stworzone do jazdy offroad. Twarde zawieszenie dosyć szybko nam wybije z głowy szybkie podróże po szutrze. Natomiast sam Kaloes – miód malina, jeśli rozpatrywać go w kategoriach szosowych. Już dilerze przyceniają Initiala na 140kpln, a… Czytaj więcej »
gigant2009
Gość

Aby uniknąć odgłosu ocierającej skóry o podłokietnik, wystarczy 1 x w miesiącu zastosować środek pielęgnacyjny do skóry (ja stosuję preparat Sonax) i problem znika. Czy to często? Jest to kwestia sporna, ja jednak staram się dbać o tapicerkę skórzaną i „nawilżam ją preparatem” 1 x w miesiącu, co zajmuje mi 5-10 minut, w czasie sprżatania wnętrza auta. W Talismanie fotel przesuwa się za każdym razem jak zajmuje się miejsce za kierownicą, dlatego uważam, że to sprawdzony „patent” problem skrzypienia skóry nie istnieje.

Alessandro
Gość

Czy na prawdę w topowej wersji SUVa nie ma kieszeni na narty w tylnej kanapie? W Megane mojej żony tez nie ma, a bagażniczek jak w C3. Really???

Red
Gość

zgadza się – wydaje mi się, że to jest jakaś strategia japońskich suvów – RAV4, CRV, X-Trail – tam bagażnik jest niewielki i brak kieszeni/otworu do przewozu nart. Pewnie z czegoś to wynika, ale nie mam pojęcia z czego.
Nawet Ford Edge nie posiada takiego otworu.
Być może jakieś chore kwestie bezpieczeństwa i gwiazdki NCAP. Ciężko stwierdzić, bo auta klasy średniej (Talisman, Mondeo) mają takie otwory, w Peugeocie 5008 można położyć całe środkowe siedzisko.

Piotr001
Gość

Panowie, suv to moda, a moda kosztuje. Jak suv ma wyglądać w górach jeszcze modniej to trzeba do niego dokupić stylowy bagażnik dachowy i wtedy jest lans po pachy!

Alessandro
Gość

A na 18-tym zdjęciu, tej składance 4 fotek, za Koleosem Touareg? Jakieś porównania? Świeże wrażenia?

wpDiscuz