Zaloguj
Zarejestruj się »
 
41621449 odsłon od września 2004 roku Subskrybuj RSS
   
Testy
Dacia Sandero - solidne auto z pięknym tyłem
12.11.2008 r.

Czytając w polskiej prasie motoryzacyjnej testy nowej Dacii Sandero można odnieść wrażenie, że tak jak Logan jest to samochód wykonany dłutem i to cud, że w ogóle jeździ




Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że o ile subiektywnie oceniam samochody marki Renault, o tyle Dacia Logan nie urzekła mnie wcale i tym bardziej nie spodziewam się niczego po Sandero.

Samochód, jaki miałem przyjemność testować, to najbogatsza wersja Lauréate. W wyposażeniu standardowym mamy dwie poduszki powietrzne, ABS ze wspomaganiem nagłego hamowania, elektrycznie podnoszone szyby z przodu i z tyłu, elektrycznie sterowane lusterka, centralny zamek, wspomaganie kierownicy, manualną klimatyzację, komputer pokładowy, dzieloną tylną kanapę, system Isofix i wiele innych dodatków, jakich jeszcze niedawno próżno było szukać w Loganie.

Z zewnątrz samochód prezentuje się bardzo ładnie – mamy zderzaki i lusterka w kolorze nadwozia, chromowane wstawki oraz zestaw akcesoriów SUV. Ten ostatni ma jedynie walory estetyczne, ale przy odpowiednim lakierze ładnie komponuje się z bryłą samochodu.




Pod maską znana już jednostka Renault o pojemności 1.6 litra i 8 zaworach. Silnik jak na dzisiejsze realia dysponuje stosunkowo niewielką mocą (87 KM) oraz momentem obrotowym (128 Nm), a całość pogarsza średnie zużycie paliwa wynoszące ponad 10 litrów na 100 km w cyklu miejskim.

Wnętrze nowej Dacii, to mieszanka Logana ze stylem Renault. Jakość tapicerki oraz tworzyw jest do zaakceptowania, nic nie trzeszczy, a całość jest starannie spasowana. Siedzenia są wygodne, trzymanie boczne jest zadowalające. Dużym plusem jest regulacja podparcia lędźwiowego oraz wysoka pozycja za kierownicą.




Miejsce pracy kierowcy można uznać za zlepek projektów, z których producent nie potrafił wybrać najlepszego. Z jednej strony mamy bowiem czytelne zegary i poprawnie działające przełączniki przy kolumnie kierowniczej, a z drugiej regulację kolumny kierowniczej tylko w jednej płaszczyźnie, regulację lusterek i blokadę tylnych szyb pod dźwignią hamulca ręcznego. To wszystko jest jeszcze do opanowania, ale prawdziwy problem pojawia się w momencie regulacji reflektorów. Pokrętło znajduje się po lewej stronie deski rozdzielczej w jej dolnej części – w miejscu gdzie na ogół w innych samochodach jest skrzynka bezpieczników lub dźwignia do otwierania maski. Całość dopełnia fakt, że pokrętło to nie jest podświetlane i w nocy pozostaje szukać go jedynie z latarką.




Konsola środkowa, to znany już z Logana projekt i jak to mawia mój kolega - był czas przywyknąć. Miłym akcentem jest imitacja elementów aluminiowych oraz możliwość wyłączenia poduszki powietrznej pasażera. Kolejnym ergonomicznym zaskoczeniem jest sterowanie tylnymi szybami. Mogę napisać jedynie, że pasażer środkowego miejsca będzie miał niezłą zabawę podczas jazdy opuszczając nogami boczne szyby.





Dużym plusem jest bagażnik o pojemności 320 litrów oraz schowki w bocznych drzwiach i pod poduszką powietrzną pasażera. Do pełni szczęścia brakuje tylko niewielkiej półeczki na podszybiu w której można by położyć telefon, klucze od domu lub pilota od bramy.




Jeżeli pominiemy ergonomiczne niedoróbki, Sandero okazuje się całkiem ciekawym kompaktem. Zobaczmy więc, jak się zachowuje na drodze.

Podczas testu zaplanowana trasa będzie nas wiodła przez miasta, górskie serpentyny oraz drogi ekspresowe. Łącznie blisko 200 km, które - mam nadzieję - Sandero jakoś wytrzyma: nie można zapominać przecież, że to samochód „dłutem wykonany”.





Pierwsze wrażenie po ruszeniu z miejsca to... cisza. Wytłumienie samochodu jest przyzwoite, a z zewnątrz nie dochodzą jakieś niepokojące odgłosy. Silnik staje się hałaśliwy powyżej 4000 obr/min, a poziom szumów zaczyna przeszkadzać przy ok. 145 km/h. Po ergonomicznych wpadkach Sandero odsłania swoje walory. Z pewnością można do nich zaliczyć lekko działający pedał gazu oraz sprzęgła, dźwignię zmiany biegów wybierającą precyzyjnie biegi oraz układ hamulcowy, który w awaryjnych sytuacjach potrafi zatrzymać samochód niemal w miejscu. Układ kierowniczy również działa bardzo przyjemnie i precyzyjnie. Tak naprawdę na próżno szukać niedociągnięć w układzie przeniesienia napędu. Nie można nawet narzekać na zawieszenie samochodu, które jest nieco twardsze od spotykanego we francuskich samochodach. Dacia Sandero wybiera bardzo dobrze wszystkie nierówności drogi, a w sytuacjach krytycznych zachowuje się w sposób przewidywalny i do opanowania.





Kropki nad "i" postawić jednak nie mogę, ponieważ pewien problem sprawia niestety silnik. Dynamiczna jazda powoduje niemały wir w baku i może przyprawić kierowcę o zawał serca na stacji benzynowej. Podczas test w cyklu mieszanym samochód spalił 8,1 litra benzyny 95-oktanowej na 100 km. Nie jest to, niestety, mało patrząc na konkurencję w tym segmencie. Prawdziwy dramat zaczyna się jednak w mieście, gdzie trudno jest zejść do katalogowych 10 litrów. Pewnym pocieszeniem jest tylko fakt, że samochód na piątym biegu przy 3000 obr/min poruszą się z prędkością ok. 115 km/h, a zużycie paliwa wynosi ok. 6 l/100 km. Takie wartości są do zaakceptowania, szkoda tylko, że nie mamy zbyt wielu dróg w Polsce pozwalających na tak komfortową prędkość podróżowania. Dacia Sandero łącznie w naszym teście spaliła 8,3 l/100 km, co należy uznać za wynik daleki od średniej. Mam tylko nadzieję, że jednostka 1.5 dCi znacznie poprawi pozycję w śród konkurencji.

Podsumowując dwa dni testu muszę napisać, że pomimo szczerej niechęci większości polskich dziennikarzy, Sandero jest bardzo ciekawą propozycją. Stylistycznie samochód jest do zaakceptowania, a ergonomia niektórych elementów oraz przestarzałe jednostki benzynowe, to - mam nadzieję - przejściowe problemy producenta. Całości pozytywnych wrażeń dopełnia precyzyjny układ napędowy oraz zawieszenie. Dacia Sandero, to doskonały samochód jako pierwsze autko dla młodego kierowcy lub niewielkiej rodziny. Samochód z powodzeniem zdobywa rynek w Rumunii i należy się spodziewać, że w Polsce również odniesie sukces.



W tej sytuacji zrozumiałe jest zacietrzewienie polskich dziennikarzy pamiętających czasy świetności Poloneza. Polską motoryzację prześcignęli nawet rumuńscy producenci, co może powodować wrzody na żołądku.


Łukasz Florek vel. Sweeper

Dziękuję firmie Renault Mador-Gadocha za udostępnienie samochodu do testów..


drukuj poleć
Dodaj komentarz

Przepisz kod z obrazka:  


Komentarze
gość dnia 06-10-2010 o godz. 10:18:45

Kupiłem Sandero 2 tygodnie temu i mogę powiedzieć jedną rzecz: skończcie pieprzyć. Za taką cenę tak dobrego samochodu gdzieś indziej NIE kupicie (może TATA co najwyżej). Auto sprawne, dobre, normalnie jeździ, niedużo pali, polecam!
gość dnia 25-09-2009 o godz. 11:24:35

Sandero mi się podoba z zewnątrz, generalnie uważam, że pomysł na takie "tanie" auto był całkiem trafiony. Natomiast co pozostało z tego "taniego"? Cena Dacii w wersji "golas" to 30 tys. zł. Za wersję ze wspomaganiem i klimatyzacją (nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba) muszę już zapłacić 35tys. zł. Pamiętam jeszcze zapewnienia Renault jak Logan wchodził do produkcji że docelowa cena auta ma wynosić 5tys. EUR (czyli trochę ponad 20tys. zł), czyli jak widać trochę im się obliczenia "omsknęły", albo chcą zarobić na czysto na każdej Dacii z 10tys. Powiem szczerze, gdyby cena była niższa o te 5-8 tyś. już bym jeździł Sandero, natomiast za 35 tys. mogę kupić nowego Chevroleta Lacetti, z klimatyzacją, centralnym zamkiem, wspomaganiem, 2xpp i mocniejszym silnikiem. Ponadto jest to auto przyjemniejsze we wnętrzu i trochę większe. Teraz skończyły się niemieckie dopłaty, może Dacia spuści z tonu z cenami...
gość dnia 03-09-2009 o godz. 07:47:24

Ja też tak uważam, nie muszę się lansować i nie podnieca mnie logo VW lub inne na masce. Samochód ma być wygodny, funkcjonalny, bezpieczny a daćka taka jest!
Wszyscy tak psioczą na daćkę, że tanie plastiki, że rumun... ale Rumuni przynajmniej bija kasę na daćce a my Polacy, .....no cóż sami wiecie...
A sandero rzeczywiście fajniutkie ale cena mogła by być troszkę niższa, choć i tak jest niższa niż za podobne auto konkurencji. Fajny test! Dziękuję i pozdrawiam wszystkich

Stały czytelnik francuskie.pl
gość dnia 03-09-2009 o godz. 07:43:12

No ty to rzeczywiście jakiś dziwny jesteś że nie chcesz funkiel nówki nie śmiganej 10-letniej bryczki co jeździła po porządnych niemieckich drogach tylko nowego rumuna ;)
Tak 3maj! Może jak więcej kierowców będzie praktycznie podchodziła do tematu to te wraki wreszcie znikną z naszych dróg.

Mnie Sandero się podoba!
gość dnia 02-09-2009 o godz. 13:49:45

Dacia jest dobra. Bo jest tania. ;)
Ja wybrałem Logana MCV ale muszę czekać na jego odbiór 2,5 m-ca! To daje do myślenia... znaczy jest duuuuże zapotrzebowanie. Nasi sąsiedzi pozbywają się "prawie nowych" bo 10-letnich VW i kupują daćki na potęgę. A my, Polacy... lepszy przecież "markowy" samochód, troszkę się dołoży na remoncik i będzie jeździł... A ja wolę nową daćkę. Dziwny jakiś jestem, czy co?
Pozostałe testy
J&J czyli dwa nowe spojrzenia na test DS4
Kiedy do naszej redakcji trafił biały perłowy DS4, doszliśmy do wniosku, że to auto zasługuje na niezwykłą sesję zdjęciową. I taką sesję znajdziecie w naszym zbiorze tapet. A oprócz sesji zdjęciowej samochód zasługiwał też na szczegółowe omówienie. I dzisiaj, po raz pierwszy w historii Francuskie.pl, mamy test samochodu w formie wywiadu, polemiki, czy może zwykłej tylko dyskusji. Jakie spostrzeżenia na temat auta miał nasz team J&J czyli Jola i Jędrzej? Przeczytajcie.  
05.12.2011 r.
6 komentarzy więcej
 
Test: Citroën DS4 1.6 THP 200 – sposób na dobry humor
Linia modeli DS w ofercie Citroëna, to gama aut o zdecydowanie większych możliwościach konfiguracyjnych, niż to, co można zamówić w samochodach serii C. Poza tym istnieje możliwość znaczącej personalizacji wykonania DS3, czy DS4, a wkrótce także DS5. Czy jednak tylko z tego powodu warto się zdecydować na któryś z tych pojazdów? Zdecydowanie nie! Znakomitym na to przykładem jest samochód, którym jeździłem w pierwszej połowie listopada. I choć pogoda nie zawsze inspirowała do jazdy, to jednak i chwile ze słońcem się trafiały. Jednakże nawet podróż przez nudne okolice w szaro-bury jesienny polski dzień nabiera kolorytu, gdy prowadzi się Citroëna DS4 1.6 THP z 200-konną odmianą tego turbodoładowanego silnika pod maską. Oto zapis wrażeń z kolejnego naszego redakcyjnego testu.
30.11.2011 r.
10 komentarzy więcej
 
Test: Peugeot RCZ – masz swoje zdanie
Za głównego konkurenta Peugeota RCZ uznaje się Audi TT. Owszem – to samochód całkiem oryginalny, który wniósł na rynek pewną nową stylistyczną jakość. Osobiście jednak baaardzo daleki jestem od podpisywania się pod stwierdzeniami często pojawiającymi się w mediach, jakoby RCZ był designerską kopią niemieckiego auta. Wręcz przeciwnie – przy RCZ-cie Audi TT wygląda wręcz nudno i topornie, choć obłości w jego liniach nie brakuje. Peugeot jednak swoje coupe mocno wysmakował i doceniają to naprawdę ogromne rzesze ludzi na całym świecie, a nawet w naszym konserwatywnym kraju.
04.11.2011 r.
1 komentarzy więcej
 
Test: Dacia Duster - najlepsza na polskie drogi
Długo czekaliśmy na Dacię Duster w naszej redakcji, bo auto od początku chwaliliśmy, ale w zasadzie tylko po prezentacjach targowych i krótkich jazdach. Chcieliśmy jednak nieco intensywniej sprawdzić ten samochód, a okazja nadarzyła się w pierwszej połowie lipca. Biorąc pod uwagę fakt, że otrzymaliśmy bogato wyposażoną wersję z napędem na cztery koła, można powiedzieć, że pogoda dołożyła nam swoje, byśmy ów napęd mogli sprawdzić. Niemal nieustające deszcze, jakie niedawno nawiedzały Polskę, zapewniły nam nieco grząskiego gruntu, a jakby tego było mało, pojechaliśmy też na nadwiślańskie piaski.
15.07.2011 r.
33 komentarzy więcej
<< poprzednie
1 | 2 | 3 | 4 | 5 następne >>
Forum
przejdź
Ankieta
pozostałe
Czy odczuwasz podwyżkę VAT?

Tak, bardzo
Trochę
Nie
Głosów: 401 | Wyniki