Dwie „Renówki” pojawiły się na małych zdjęciach zamieszczonych na okładce marcowego „Auto motor i sport”. To Clio, które poddano porównaniu z Kią Vengą i Škodą Fabią, oraz Renault Fluence w pierwszym teście. Sprawdźmy, o jakich jeszcze samochodach francuskich napisano w aktualnym wydaniu miesięcznika.
„Auto motor i sport” nr 03 (226) z III.2010
Stron: 108 (z okładką)
Cena: 8,50zł
Koszt 1 strony: blisko 7,9 grosza
Warto kupić? Można
O jakich markach piszą lub choćby wzmiankują: Citroën, Peugeot, Renault (+Dacia)
O jakich modelach piszą lub choćby wzmiankują: C3 Picasso, C4 Picasso, C5, C6, C-Crosser, DS3, 207, 3008, 406, 407, 408, 605, 607, iOn, RCZ, SR1, Avantime, Clio, Espace, Fluence, Laguna, Megane, Twingo, sportowe
Na stronach 16-17 w artykule zatytułowanym „Przeminą z wiatrem” wspomniano kilka francuskich samochodów, a mowa była o modelach, które niezbyt dobrze przyjęli klienci. I jak w przypadku Volkswagena Phaetona problemem był mizerny prestiż marki (poza Polską) i w związku z tym niechęć do limuzyny wyglądającej jak przedłużony Passat, tak w przypadku francuskich przykładów problemem była raczej zbyt nowatorska wizja. Najlepszym tego przykładem jest Renault Avantime. Również Peugeot 607 (przy okazji wspomniano też 605-tkę) z jednej strony szokował dziwną w tym segmencie stylistyką (choć niewątpliwym pięknem), a z drugiej - technologicznie był nieco przestarzały. Nie rozumiem za to za jasną cholerę, dlaczego w tym gronie pokazano jeszcze Renault Espace. To przecież chętnie kupowany van. Owszem - nie sprzedawał się, jak świeże bułeczki, ale przede wszystkim z uwagi na cenę - vany tego segmentu nigdy nie były autami masowymi. Espace jednak po dziś dzień sprzedaje się całkiem nieźle.
Na stronie 17. znajdziecie jeszcze tabelkę podsumowującą sprzedaż 47 marek obecnych w ubiegłym roku na polskim rynku. Najlepiej z „naszych” radził sobie Renault - sprzedał 17.292 samochody i zajął dzięki temu siódme miejsce wśród najpopularniejszych marek. Dwa oczka niżej znalazł się Peugeot ze sprzedażą 12.619 aut. Citroën był trzynasty dzięki zbyciu 9.618 osobówek. Dacię sklasyfikowano na miejscu 23. ze sprzedażą 2.427 samochodów.
Sprzedaż Peugeotów - miejmy nadzieję - wzrośnie dzięki ofensywie produktowej marki, która zapowiadana jest na nadchodzące lata. Zapowiedzią nowego designu szykowanych już modeli jest studyjny Peugeot SR1 pokazany na stronie 18. Przy okazji wspomniano też inne modele: 207, 3008, 407, iOn i RCZ.
Obok zamieszczono jeszcze wywiad z Gillesem Vidalem, Dyrektore ds/ Stylizacji Peugeot. W nim znajdziecie jeszcze wzmianki o modelu 406 Coupe.
Krótki tekst związany z programem Renault „Bezpieczeństwo dla Wszystkich” pojawił się na stronie 19.
Temat Peugeota powrócił na stronie 20. przy okazji krótkiej prezentacji Peugeota 408, ale tego przeznaczonego na rynek chiński.
O nowej oponie Michelin przeznaczonej do samochodów elektrycznych pisaliśmy już dawno temu. Teraz - na stronie 21. - wspomniano o niej także na łamach „AMiS”.
A na tej samej stronie, tylko nieco wyżej, zamieszczono wyniki rankingu Castrola na najlepszego kierowcę sportów motorowych. Zdecydowanie królują kierowcy F1 (w tym Sebastian Vettel na miejscu 2.), dopiero na trzecim miejscu sklasyfikowano Sebastiena Loeba (kierowcę Citroëna), siódmy jest Mark Webber (jak Vettel - Red Bull-Renault F1 Team), a dziesiątkę zamknął Mikko Hirvonen.
Czy Renault Fluence zamiesza na polskim rynku? Na razie musze przyznać, że dziennikarze specjalnie mu w tym nie przeszkadzają, a to już dużo. Cenowo też jest spozycjonowany bardzo dobrze - niespełna 55 tys. zł za tak duży i naprawdę nieźle wyposażony samochód, to co najmniej okazja. Specjalnie sprawdziłem, ile Škoda życzy sobie za Octavię. Z porównywalnym silnikiem, czyli 1.6 102 KM, czeski kompakt kosztuje co najmniej 58.700 zł i to za auto z roku 2009. Jest nieco mniej dynamiczny od Fluence’a, pali średnio o niemal litr więcej (w obu przypadkach dane producentów) i wydala do atmosfery o ponad 20 g CO2 więcej. W dodatku Fluence w standardzie ma kurtyny powietrzne, za które Škoda życzy sobie w najtańszej wersji dodatkowo 1.600 zł, ma też wszystkie szyby sterowane elektrycznie, a w podstawowej wersji Octavii z tyłu trzeba kręcić korbkami. W salonie czeskiej marki przy kupnie najtańszej Octavii Classic zostawić też trzeba 4.500 zł za klimatyzację, która w Renault jest w standardzie. Škoda za to ma 560 litrów przestrzeni w bagażniku, ale czy za 30 litrów trzeba dopłacać aż tyle kasy??? A to , co wymieniłem wyżej, to nie wszystkie dopłaty. Wypadałoby dorzucić w Octavii jeszcze 800 zł na reflektory przeciwmgłowe i pewnie trochę na radioodtwarzacz, choć cennik Škody jest w tym względzie niezbyt dla mnie jasny.
Dlaczego więc ludzie kupują Octavie? Bo dali sobie zrobić wodę z mózgu i wierzą, że to auto z segmentu D? Czy ulegli wszechobecnemu marketingowi czeskiej marki? Nie wiem, ale liczę, że Fluence odbierze Škodzie trochę klientów. Czy jednak pomoże mu w tym artykuł w „Auto motor i sport”?
Redaktor Popkiewicz bardzo pozytywnie ocenił przestronność wnętrza sedana od Renault. Podobnie dobrze wypadł bagażnik. Słowa uznania skierowano też pod adresem materiałów wykończeniowych, praktycznie takich samych, jak w Megane, na bazie którego (i Laguny) powstał Fluence.
Autor testu skrytykował nieco obsługę radia - że umieszczone jest za nisko. Nie przyszło mu do głowy, ze o wiele przyjemniej steruje się radiem za pomocą pilota umieszczonego przy kierownicy? Rozwiązanie to znane jest w Renault od lat i od lat działa znakomicie i bardzo intuicyjnie na dodatek.
Komfort zawieszenia oceniono naprawdę nieźle. Fluence z dużą gracją pokonuje większość wybojów i tylko na wyjątkowo kiepskich drogach pojawia się nerwowość, choć przyczepność nie ustępuje zbyt łatwo. Osiągnięto więc - jak zwykle w przypadku aut francuskich - dobry kompromis między pewnością prowadzenia, a wysokim komfortem.
Z kolei układ kierowniczy - elektryczny oczywiście - Redaktor Popkiewicz skrytykował za mizerną precyzję. Niezbyt dobrze ocenił też promień skrętu, choć przy swoim rozstawie osi (270,2 cm) i tak wypadło dobrze - 11,1 m.
Summa summarum Renault Fluence uzyskał 3,5 gwiazdki na pięć możliwych, co uznać należy za wynik niezły, choć nie wiem, czy nie jest tu o pół gwiazdki za mało...
Kolejne francuskie auto w marcowym „AMiS”, to Renault Clio, które stanęło w szranki z księżniczką polskich dziennikarzy motoryzacyjnych, czyli Škodą Fabią, i Kią Vengą - rynkową nowością rodem z Korei. Jak myślicie - który z samochodów wygrał to porównanie?
Przegraliście! Stała się rzecz niewyobrażalna - Škoda nie wygrała! Przegrała z Vengą o 4 punkty, ale oczywiście pokonała o 2 oczka Clio.
Testowe Renault miało pod maską turbodoładowany silnik 1.2 16v TCE, ale mimo wyższości turbiny nad wolnossącymi konkurentami przegrał cały test. Clio miało najmocniejszy silnik (100 KM wobec 90 KM Kii i 86 KM Škody), który potrzebuje najmniej paliwa, emituje najmniej dwutlenku węgla, dysponuje najwyższym momentem obrotowym dostępnym przy mniej więcej o 1/4 niższych obrotach, niż konkurencji, jest najlżejsze, ma największy bak na paliwo, ma najlepszą elastyczność i największy zasięg, jest do tego najtańsze i wcale nie najgorzej wyposażone, ale jednak przegrało. Dlaczego?
Cóż - skrytykowano to, co tylko się dało, ale oczywiście głównie w przypadku pozycji subiektywnych w tabelce z ocenami. Nie tylko, ale głównie. Tak było m.in. w pozycjach: możliwość aranżacji wnętrza, widoczność, ergonomia, siedzenia przednie, czy prowadzenie. W tych kilku kategoriach Clio traciło nawet po kilka punktów i ostatecznie przegrało porównanie, choć w „mowie końcowej” Redaktor Ziemek napisał, że francuskim autkiem jeździ się najprzyjemniej. Ale to tak, jakby umarłemu dać się napić ambrozji...
Cały test znajdziecie na stronach 36-41.
Citroën C6... Moje wielkie marzenie, z drobną skazą w postaci rysunku przednich reflektorów ;-) Wspaniała linia auta, którego nie da się pomylić z niczym innym. Niemal dwie tony masy własnej (z silnikiem 3.0 V6 HDi) wyglądające (i zachowujące się!), jakby były płynącym na wietrze piórkiem. Właśnie taki samochód przetestowano w Redakcji „Auto motor i sport”, a wynik tego testu zamieszczono na stronie 49. marcowego wydania.
Czy warto wydać blisko 280 tysięcy złotych za testowy samochód? Gdybym miał taką kasę, to bym wydał, ale co na to Redaktor Ziemek? Cóż - trzeba przyznać, że najwyraźniej postąpiłby podobnie, doceniając Citroëna C6 za styl i komfort. Owszem - cena jest spora, ale i auto nietuzinkowe. Nieziemskie wręcz, z innej bajki, jak napisał Autor testu.
Z innej bajki, bo chociażby w kwestii wyposażenia C6 odróżnia się od innych marek. Na liście opcji, za które trzeba dopłacić do testowanego samochodu, jest tylko dwie pozycje - resztę otrzymuje się w standardzie. Tego nie znajdziecie u innych producentów. Podobnie, jak niesamowitej stylistyki, chociaż raz nie wywiedzionej od legendarnego DS, bo C6 przecież nawiązuje do CX-a.
Jeśli więc kogoś stać, niech kupuje. Redaktor Ziemek sugeruje jednak, że za mniej więcej 100 tys. zł taniej można kupić model C5 z podobnym silnikiem. No tak, ale kto na Was wtedy popatrzy z takim podziwem?....
Kolejny samochód z innej bajki, to DS3, a więc znowu Citroën. Z jednej strony mnie to cieszy - sam kocham auta tej marki, ale z drugiej nie rozumiem - to, że ktoś potrafi być oryginalny i pcha motoryzację do przodu, w nieznane rejony, to jeszcze nie musi oznaczać bajkowego pochodzenia ;-)
Właśnie Citroëna DS3 opisano na stronach 58-60. Auto bazuje technicznie nad debiutującym w Polsce modelu C3, a za tydzień planowane są Dni Otwarte związane z C3 właśnie. DS3 jednak z zewnątrz niespecjalnie swojego „dawcę organów” przypomina. Stylistyka wersji dla bogatszych klientów jest znacznie bardziej wyrazista, a możliwości konfiguracji - niemal nieograniczone.
DS3 jest autem nie tylko designerskim, ale i praktycznym, w czym można się dopatrywać znamion „skazania na sukces” - ceny nie szokują, jak w przypadku Mini, a styl jest o wiele świeższy. No i auto ma coś więcej do zaoferowania, niż tylko wystrój w stylu retro... Jest funkcjonalne, przestronne, a do tego dobrze się prowadzi.
W tekście zatytułowanym „Z innej bajki” pojawiają się wzmianki również o innych modelach Citroëna - C5, C6 i C-Crosserze.
Wzmianki o francuskich samochodach znaleźć można na stronach 72-73 w podsumowaniem plebiscytu na najlepsze samochody 2010 roku. To Renault Twingo i Citroëny: C3 Picasso i C4 Picasso.
Doniesienia sportowe - z Rajdu Monte Carlo i z przygotowań do sezonu F1 - znajdziecie na stronach 94-95 i 98-99. Nie zabrakło w nich wzmianek o Peugeotach 207 S2000 i Renault Clio, a także bolidach, m.in. Renault F1 Team i Red Bull-Renault F1 Team.
I to już wszystko, co o samochodach francuskich znalazłem w numerze miesięcznika „Auto motor i sport” datowanym na marzec 2010 roku.
Krzysiek Gregorczyk
|