Wielu czytelników prasy motoryzacyjnej jest zdania, że „Auto Świat”, który przy swoim logo pisze, że jest „Member od Auto Bild Group”, preferuje w swoich ocenach i testach samochody koncernów niemieckich. Czy tak jest rzeczywiście? Cóż - sam nieraz piszę, że Volkswagen, czy Škoda nie mają wyjścia i muszą wygrywać. Sprawdźmy więc, czy nowy Citroën C3 poradzi sobie z Seatem Ibizą, produktem również wytwarzanym pod egidą koncernu VAG...
„Auto Świat” nr 14 (763) z 29.III.2010
Stron: 52 (z okładką) + 32 (dodatek „AŚ market”)
Cena: 2,80 zł
Koszt 1 strony: ponad 3,3 grosza (licząc z dodatkiem)
Warto kupić? Można, ale nie miłośnicy Renault
O jakich markach francuskich piszą: Citroën, Peugeot, Renault (+Dacia)
Jakie modele opisano/pokazano/wspomniano: C3, C5, Xsara Picasso, 607, RCZ, 19, Clio, Laguna, Megane, Scenic, Logan, sportowe
Oprócz okładkowej zapowiedzi wspomnianego testu, a więc i zdjęcia nowej C3-ki, na pierwszej, tytułowej stronie tygodnika znalazł się jeszcze jeden samochód francuski. To Peugeot RCZ, piękne coupe zbudowane na bazie kompaktowej 308-ki. I to właśnie RCZ jest pierwszym samochodem francuskim, jaki opisano na łamach przedświątecznego „Auto Świata”. Wprawdzie już tytuł mnie zmierził, bo brzmi „TT à la française”, a więc od razu szufladkuje się ten piękny pojazd jako kopię Audi TT, ale to zdaje się potwierdzać tezę o tym, że auta koncernu VAG wykorzystywane są przez „Auto Świat” jako podręczne ideały, do których odnosi się pozostałe światowe konstrukcje.
Trudno mi się też zgodzić z tym, że stylistyka RCZ pełna jest zapożyczeń od niemieckiego coupe. Dla mnie to dwa zupełnie różne samochody, a chcę zaznaczyć, że widywałem RCZ-a wielokrotnie, od kilku już lat, od jego premiery w zasadzie. Owszem - bryła jest zbliżona, jak przystało na kompaktowe coupe, ale żeby od razu zapożyczenia?...
Na szczęście potem jest już nieco lepiej. Okazuje się, że RCZ jest znacznie lepiej przeszklony, dzięki czemu do wnętrza dociera dużo więcej światła, niż w Audi TT, spadkobiercy czołgu najwyraźniej ;-) Coupe Peugeota jest też przestronne. Wnętrze auta może być naprawdę luksusowo wykończone, włącznie z obszytą skórą deską rozdzielczą, co znamy choćby z 308-ki CC
200-konny silnik 1.6 THP (z gamy znakomitych motorów opracowanych przez PSA i BMW) doskonale radzi sobie z napędzaniem tego ważącego blisko 1400 kg samochodu, a neutralnie zestrojone zawieszenie pozwala na wiele zabawy na krętych drogach.
Ostatecznie oceniono RCZ-a na pięć gwiazdek, czyli maksimum, co przewiduje „Auto Świat”.
W opisie Opla Movano na stronie 11. wspomniano o tym, że to dostawcze auto powstaje we współpracy z Renault.
Materiał dotyczący jakże powszechnego w Polsce cofania liczników samochodowych zilustrowano paroma przykładami, w tym takim dotyczącym Dacii Logan MCV, która nagle straciła 80 tys. km przebiegu. A wszystko to dlatego, że Polacy, jako w dużej mierze jednak motoryzacyjni ignoranci, wciąż żyją mitami, że silnik benzynowy wytrzyma do remontu max 200 tys. km, a wysokoprężny - o 50% więcej. Osobiście wolałbym kupić auto z dużym przebiegiem, powstałym zapewne w trasie, niż małym, gdy samochód stał, być może pod chmurką, i niszczał używany tylko sporadycznie. Przypomniał mi się zresztą mój drugi Citroën Saxo - miał 3 lata i 9 miesięcy, gdy go sprzedawałem z przebiegiem ok. 171,5 tys. km. Poszedł jak woda - właściciel komisu był gotów brać go od razu, jak tylko go zobaczył. Ciekawy jestem, z jakim przebiegiem to naprawdę dobre autko sprzedano...
Krótka notatka o zwycięstwie Peugeota w 12-godzinnym wyścigu w Sebring znalazła się na dole strony 21.
Citroëna C5 Tourer wymieniono wśród konkurentów Škody Superb i cieszyć musi fakt, że czeski samochód wreszcie został spozycjonowany we właściwym dla siebie segmencie rynku. C5-tkę znajdziecie na stronie 27.
A już kolejny Citroën, tyle że zauważalnie mniejszy, broni honoru Francuzów na stronach 28-30 w walce z Seatem Ibizą. Pod lupę wzięto auta z benzynowymi silnikami 1.4 i tu należy upatrywać pewnych szans Citroëna - jednostka C3-ki dostarcza bowiem 95 KM, o 9 KM więcej, niż Ibizy. Niestety nowość Citroëna jest o niemal 5 tys. zł droższa, ale też na pokładzie w standardzie znajdziecie znacznie więcej. Cena po doposażeniu do zbliżonego poziomu, przyniosła punkty właśnie Citroënowi!
Ibiza okazuje się minimalnie przestronniejsza (co wynika z większego zarówno rozstawu osi - o 18 mm, jak i długości całkowitej - o imponujące 111 mm), ale za to ma mniejszy bagażnik, gdzie się więc podziały te centymetry z długości? Kufer w normalnym układzie jest większy niewiele, raptem o 8 litrów, ale po złożeniu kanapy różnica jest już naprawdę duża, niemal 20-procentowa: 938 litrów vs. 1121 litrów.
Silnik C3-ki doskonale radzi sobie z napędzaniem samochodu, a przy tym zadowala się tylko 6,8 l benzyny - średnio! Seat potrzebuje niby 0,3 litra mniej, ale też jest zauważalnie mniej dynamiczny, że o elastyczności już przez grzeczność nie wspomnę... Mimo ciut większego spalania Citroën oferuje większy zasięg - ma po prostu bardziej pojemny bak na benzynę. Także w kwestii skuteczności hamulców C3 góruje nad Ibizą i to dość znacznie - potrzebuje mniej więcej 2 metrów mniej do zatrzymania się z prędkości 100 km/h. A to może wprost oznaczać czyjeś być albo nie być...
Do tego C3-ka jeździ naprawdę nieźle - zapewnia sporo komfortu, a przy tym prowadzi się pewnie. Złoty środek, którego nie potrafią zrozumieć amatorzy twardych niemieckich zawieszeń. Zresztą podobna opinia pojawia się w opisie zawieszenia Ibizy - że nie jest ono wreszcie bezsensownie twarde...
Ibiza ostatecznie przegrała z nową C3-ką, choć Redaktor Borkowski próbował rozmiary klęski nieco zbagatelizować. Napisał np. że różnica przyspieszeń (0,9 sekundy do setki) dla przeciętnego kierowcy jest niezauważalna. Zgadzam się, ale nie mogę zapomnieć uzasadnienia przeczytanego w którymś z motoryzacyjnych periodyków, że różnica 0,2 sekundy już zasługuje na różnicę punktową. Tutaj na szczęście 0,9 sekundy potraktowano tylko jednym punktem. Słusznie.
Seat nawiązał równorzędną walkę z Citroënem tylko w kategorii Nadwozie. Za Napęd i zawieszenie przegrał już dość zauważalnie, a klęski dopełniły Koszty. 456 punktów C3-ki, to o cały tuzin więcej od wyniku Ibizy. I dobrze :-)
Renault 19 znowu posłużył do sesji fotograficznej ilustrującej artykuł z działu Porady traktujący o wymuszaniu pierwszeństwa. Całość znajdziecie na stronie 40.
W dodatku „AŚ market” również znajdziecie wzmianki o francuskich autach. To Renault Clio II na stronie III zajmujące trzecie miejsce wśród aut segmentu B godnych polecenia. To Megane II polecane wśród kompaktów, a także Laguna II (!) i Citroën C5 polecane w segmencie D. Nawet Peugeot 607 trafił do najciekawszych propozycji segmentu E! Koniec świata! Wśród vanów nie sposób było nie polecić Scenic’a, czy Xsary Picasso, choć umieszczenie na pierwszym miejscu klockowatego Volkswagena Tourana osobiście mnie dziwi. Nawet gdy wiem, jakie były kryteria oceny.
Citroën C5, Peugeot 407 i Renault Laguna pokazane zostały jeszcze na stronie VIII w porównaniu 12 róznych aut tego segmentu i utraty wartości po roku, trzech, i pięciu latach użytkowania. I co się okazuje? Że francuskie wcale tak nie tracą na wartości, a ikona polskich komisów, czyli VW Passat, po pięciu latach będzie warta mniej (procentowo), niż C5-tka, czy Laguna!
I to już wszystko, co o samochodach francuskich napisano w „Auto-Świecie” w tym tygodniu. Można ten numer kupić, choć nie polecam go miłośnikom aut Renault.
Krzysiek Gregorczyk
|