Tym razem przegląd tygodników motoryzacyjnych zaczynamy od „Motoru”. Już na okładce pojawiły się zdjęcia dwóch Citroënów, co może budzić zdumienie. Tym bardziej, że jeden z nich - DS3 - stanął w szranki z mocną, wydawałoby się, konkurencją: Alfą Romeo MiTo, Mini Cooperem, Seatem Ibizą i Volkswagenem Polo. Druga z „cytrynek”, to C5 w dziale „Używane”, co może budzić podejrzenia i przesadną krytykę. Sprawdźmy więc czym prędzej, jak potraktowano te i inne samochody francuskie w aktualnym wydaniu „Motoru”.
„Motor” nr 30 (2979) z 26.VII.2010
Stron: 56 (z okładką)
Cena: 1,99zł
Koszt 1 strony: ponad 3,5 grosza
Warto kupić? Można, ale tylko miłośnicy Citroënów
O jakich markach francuskich piszą: Citroën, Peugeot, Renault
Jakim modelom poświęcono choćby odrobinę miejsca: C3, C4, C4 Picasso, C5, C6, DS3, DS9, Metropolis, Survolt, 308, 3008, sportowe
Wzmianki o N-Gine Renault F1 Team Show, jakie odbyło się w Poznaniu, znalazły się zarówno we „wstępniaku” Redaktora Burmajstera na stronie 3., jak i stronę dalej, w Listach od Czytelników.
Strona 6. przynosi informację o tym, o czym już dobrze wiecie - że koncept Citroëna o nazwie Metropolis, najprawdopodobniej trafi do produkcji seryjnej jako DS9. „Motor” donosi też, że elektryczny i również koncepcyjny Survolt też ma szanse na seryjną produkcję.
Potem warto zajrzeć na strony 16-22, gdzie zamieszczono porównawczy test pięciu samochodów miejskich napędzanych mocnymi silnikami. 156 KM Citroëna DS3, to najmniejsza wartość w porównaniu, na drugiej stronie skali znalazł się za to Mini Cooper S z jednostką generującą 184 KM. Po drodze mamy jeszcze Alfę MiTo napędzaną 170-konnym motorem 1.4 i 180-konne Polo GTI i Seata Ibizę Cupra, najtańszego w zestawieniu. Czy w takim towarzystwie Citroën miał szansę na miejsce wyższe, niż czwarte?
Ależ tak! I to mimo tego, że skrytykowano ilość miejsca dla pasażerów siedzących z tyłu DS3 i Mini, choć Alfa wcale nie jest jakoś zauważalnie lepsza pod tym względem. Za to bagażnik Citroëna jest największy w całym porównaniu. Z nieznanych mi przyczyn gorszy w tym zakresie wynik Polo skontrowano... „najlepszą jakością wykończenia wnętrza”... Cóż - wszystkie chwyty dozwolone, żeby tylko pokazać wyższość Volkswagena...
Ciepłe słowa popłynęły za to pod adresem silnika napędzającego DS3 i... Mini. Tyle, że ten w Cooperze dostarcza zauważalnie więcej mocy, bo ma większą turbosprężarkę. Nie przekłada się to jednak na przyspieszenie - Citroën osiąga „setkę” szybciej. Jedynie prędkość maksymalną ma nieco niższą, ale 214 km/h i tak powinno wystarczyć ;-)
Silnik THP zebrał mnóstwo pozytywnych wrażeń w teście. Niezłą opinię wystawiono również skrzyni biegów pracującej w DS3. Przy okazji skrytykowano tą w C3...
Oczywiście zaskoczeniem dla Redaktorów niemieckiego odpowiednika „Motoru” (to oni przeprowadzili test, „nasz” tygodnik go tylko opracował) było znakomite prowadzenie Citroëna DS3. Ech, zapatrzeni przez lata w swoje produkty naprawdę rzadko potrafili docenić pracę zawieszeń opracowanych przez inżynierów francuskich...
DS3 ma najkrótszą drogę hamowania na zimno i tylko nieznacznie gorszą od Mini i Seata po rozgrzaniu hamulców. Do tego jest autem w zasadzie najcichszym w porównaniu.
Citroën okazał się również autem tylko nieznacznie droższym od najtańszego w teście Seata, za to zaoferował najlepsze wyposażenie. I te wszystkie zalety sprawiły, że wygrał porównanie w „Motorze”!!! Pokonał Polo o 2 punkty, Seata o 3, zaś kolejne miejsca zajęły Alfa i Mini. Szok!
Peugeota 3008 pokazano na stronie 26. jako konkurenta dla Mitsubishi ASX-a.
Wśród pięciu najciekawszych - zdaniem „Motoru” - samochodów kompaktowych dostępnych na rynku pierwotnym, Redakcja poleca (i to na pierwszym miejscu!) Peugeota 308! Auto napędzane 98-konnym silnikiem 1.4 można mieć już za 43.500 zł. Krótki opis tego samochodu znajdziecie na stronie 28.
Które samochody trudno ukraść? Parę tygodni temu przez media przemknęły wyniki ostatniego testu przeprowadzonego przez brytyjski Instytut Thatcham. Zgodnie z tym, co Wyspiarze napisali, ciężko ukraść m.in. Citroëna C5 (najlepszy w swojej klasie), Citroëna C4 Picasso (najlepszy w swojej klasie), Citroëna C4 (najlepszy w swojej klasie) i Citroëna C6 (najlepszy w swojej klasie),
O młynkach produkowanych przez Peugeota, dostępnych teraz w salonach Marki, wspomniano na stronie 38.
Citroën C5... Czy warto się bać zakupu takiego auta na rynku wtórnym? Jeśli czyta się takie pisma, jak „Motor”, to tak. Straszą tam niemalże wszystkim, a przy tym popełniają błędy rzeczowe. O tyle istotne, że naprawdę stosując się do ich rad można C5-tkę zepsuć! Przykład? Proszę bardzo! Napisano na przykład, że w układzie hydraulicznym pracuje płyn LHM, a to nieprawda! LHM, olej mineralny, stosowany był w poprzednich „hydrowozach”. Citroën C5, jako pierwszy, otrzymał syntetyczny LDS i nie wolno ich stosować zamiennie!!!
Z dużym niedowierzaniem napisano, że bezproblemowo spisywało się zawieszenie opisywanego samochodu. Pomarudzono na wysokie spalanie silnika 2.2 HDi, choć średnio 8,5 litra mnie na przykład nie szokuje tak bardzo. Wszak to realne spalanie, pewnie sporo jazd było w mieście, a i zależy to od stylu jazdy.
Problem z wtryskiwaczami w nowoczesnych dieslach dotyczy nie tylko Citroëna. Dobrze znają go też użytkownicy samochodów z pompowtryskiwaczami, których marek nie wspomnę. Dzisiejsze diesle są skomplikowane technologicznie i wtryskiwacze lecą na potęgę, nie tylko w silnikach francuskich. Koła dwumasowe, to też już niemalże standard i nie tylko w Citroënach się psują. Ot - takie konstrukcje.
Nie wiem, jakie stuki mogą wydawać sfery zawieszenia, więc trudno mi powiedzieć, o czym pisze Redaktor Ambrozik. Wymiana gruszek, to niewielkie pieniądze, zwykle mniejsze, niż wymiana amortyzatorów w „normalnych” samochodach, a przecież można je nabić, co jest jeszcze tańsze (o tym „Motor” przytomnie pisze...). Summa summarum nie ma więc z czego robić problemu - po 175 tys. km na polskich drogach często wymienia się tylne amortyzatory w samochodach. Wyciek z kolumny zawieszenia też można usunąć relatywnie tanim kosztem - Autor podaje cenę na poziomie 600 zł. Trudno też się zgodzić ze stwierdzeniem, że szukanie nieszczelności w układzie hydraulicznym jest kłopotliwe - to z reguły bardzo prosta czynność! Po prostu widać, gdzie cieknie i tyle.
Uzupełnienie płynu używanego przez filtr cząstek stałych, to faktycznie koszt rzedu 400 zł, ale „zapomniano” napisać, że robi się to mniej więcej co 80 tys. km. Czyli w przypadku przeciętnego samochodu w naszym kraju - mniej więcej co 3-4 lata. Faktycznie - koszt zabijający rodzinny budżet...
Ogólnie Autor straszy niesamowicie, że lepiej nie kupować takiego samochodu, gdy nie przebywa się w pobliżu warsztatu znającego się na Citroënach. Słuchajcie - naprawdę żal to czytać...
I to już wszystko, co o samochodach francuskich napisał w tym tygodniu „Motor”. Można ten numer kupić, ale jeśli łatwo się denerwujecie, to nie czytajcie o używanym C5 ;-)
Krzysiek Gregorczyk
|