Citroen obiecywał na ten rok prezentację dwóch nowych konceptów i właśnie możemy podziwiać jeden z nich. Ami One jest niewielkim środkiem transportu do miasta, który przywodzi ducha legendarnego modelu 2CV. Jakie podobieństwa mają te dwa pojazdy?

Citroen 2CV był prostym modelem zdolnym przewieźć bardzo wiele w niewielkim nadwoziu. Model był uosobieniem wolności i swobody przemieszczania się i do tej idei ma właśnie nawiązywać nowy prototyp o nazwie Ami One. Samochód nie będzie jednak zdolny do transportu całej rodziny, wewnątrz zmieszczą się zaledwie dwie osoby i w przeciwieństwie do kaczki, zamiast mieszkańców wsi, będzie woził mieszkańców miast. Nowy Citroen Ami One to koncept samochodu przyszłości z wieloma zaskakującymi elementami. Pojazd jest kwadratowy i do bólu praktyczny, a jego koszty produkcji mają być ograniczone do minimum.

Model mierzy zaledwie 2,5 metra długości, jest więc krótszy nawet niż miejski maluch Smart ForTwo. Jego napęd pochodzi od silnika elektrycznego, który napędza tylne koła. Citroen Ami One o masie zaledwie 425 kg potrafi rozpędzić się do maksymalnie 45 km/h, a to oznacza, że za kierownicą mogą zasiąść nawet osoby w wieku 16 lat. Prędkość nie jest wielka, ale do zatłoczonego, dużego miasta jak najbardziej wystarczy. Akumulatory litowo-jonowe zostały umieszczone pod podłogą, a ich pełne ładowanie trwa dwie godziny. Baterie wystarczą, by pokonać dystans do 100 km.

Citroen Ami One jest środkiem transportu służącym m.in. do wynajmu krótko lub długoterminowego oraz jako alternatywa dla komunikacji publicznej. Jak wiadomo w mieście z parkowaniem łatwo nie jest, ale takim maluchem Citroena wciśniemy się nawet w połowę przestrzeni przeznaczonej na zwykły samochód.

Citroen Ami One ma bardzo prostą konstrukcję, aby ograniczyć koszty produkcji. Wnętrze również jest bardzo minimalistyczne, bez zbędnego wyposażenia. Wszystkie informacje takie jak prędkość, czy poziom naładowania akumulatorów wyświetla niewielki 5-calowy ekran.

Nowy model koncepcyjny tak, jak wszystkie samochody elektryczne jeździ zupełnie bezgłośnie, ale ze względu na europejskie przepisy, które weszły w życie 1 stycznia 2019 roku, został wyposażony system dźwiękowy, dzięki któremu jest słyszalny dla otoczenia. Koncept otrzymał własną tożsamość dźwiękową będącą połączeniem głosów męskich i żeńskich.

Dostęp do Ami One Concept odbywa się za pomocą smartfona. Drzwi otwierają się i zamykają za pomocą kodu QR. Gdy kierowca dostanie się do pojazdu, może umieścić swój telefon na specjalnej półeczce z ładowaniem indykcyjnym. Może również rozpocząć rozmowę ze swoim samochodem za pomocą zaawansowanego systemu głośnomówiącego.

Citroen Ami One odbędzie swój publiczny debiut już na początku marka podczas salonu samochodowego w Genewie. 

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

Galeria

Newsletter

5
Dodaj komentarz

avatar
 
4 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
5 Autorzy komentarzy
AlessandroRomanSebaMarcin_skodalepszaodfrancuzów_zminusujciemniepawelhks Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
pawelhks
Gość
pawelhks

GE- NIAL- NY

Marcin_skodalepszaodfrancuzów_zminusujciemnie
Gość
Marcin_skodalepszaodfrancuzów_zminusujciemnie

O, citroen zrobił elektrycznego smarta.

Seba
Gość
Seba

Super to wygląda bardzo liczę że citroen powróci z pełną gamą czekam na segm C D E

Roman
Gość
Roman

takie dwuosobowe elektryczne jeździdełko to Renault przedstawił już chyba 10 lat temu i nazywało się Twizy. Ten model Citroena wygląda jak elektryczna zabawka dla dorosłych. Być może w carsharingu odniesie jakiś sukces. Ale kiedy Citroen pokaże wreszcie pełnowymiarowy samochód elektryczny przeznaczony do normalnej eksploatacji, bowiem dotychczasowe (już trochę leciwe) C-Zero to klon Mitsubishi ieMv (już nie produkowane przez Mitsubishi), zaś e-Mehari to bardziej samochód plażowy.

Alessandro
Gość
Alessandro

W sumie popieram ten głos. Aczkolwiek – patrzymy przez pryzmat polskiej mentalności i polskich miast. Tu car-sharing jest modą dla pijących sojową latte, tutaj 45kmh jeżdżą rowerzyści. Po chodnikach. Tu trzeba posiadać, najlepiej 250KM+ żeby być kimś. A w miastach jeździ się 80kmh+. To nie jest kultura ani mentalność z której zrodził się Ami. To auto dla Londynu, Paryża, Madrytu, Mediolanu. Mnie się bardzo podoba. Taki skuter z dachem. Dla tych którzy boja się albo nie umieją jeździć na 2oo. Fajny!