Szósty rok z rzędu w tym kraju Dacia utrzymuje pozycję lidera na rynku nowych samochodów. Nowa Dacia Duster jest tutaj hitem ze wzrostem 15% w stosunku do zeszłego roku a pozostałe modele sprzedają się równie dobrze. I nie jest to wcale Rumunia. Po udanym wprowadzeniu marki w 2006 roku, Dacia odnotowuje kolejne sukcesy.

Ten kraj to Bułgaria, sąsiad Rumunii. Bycie liderem szósty rok z rzędu to powód do nobilitacji i dumy. Bułgarzy pokochali Dacię nie tylko za niski koszt zakupu, ale też za trwałość, dobry stosunek jakości do ceny a nowy Duster wzbudza entuzjastyczne recenzje – ale nie tylko z powodu samego samochodu. W jego projektowaniu brał udział Bułgar – Emanuel Klissarov. Pracuje zespole projektowym Renaul w Paryżu. Jest coraz bardziej rozpoznawalny – to on miał swój udział w projekcie nowego Dustera.

Emanuel Klissarov urodził się w Sofii w roku 1980. Jego rodzina przeniosła się do Austrii dziewięć lat później a w 1991 roku roku przeprowadzili się do Kanady. Zamieszkali w Montrealu w Kanadzie. Jego pasja malowania i projektowania uwidoczniła się w latach szkolnych, kiedy wszystkie podręczniki były wypełnione małymi szkicami. Na uniwersytecie w Montrealu studiował wzornictwo przemysłowe. Dzięki programowi wymiany z Francją zdobywał szlify w PSA Peugeot Citroen a dyplom zdobył dzięki General Motors. Później miał staż w Bombardierze. Stamtąd trafił już do Renault.

Od 2012 roku Emanuel przeniósł się do głównej siedziby Renault we Francji jako zewnętrzny starszy projektant, gdzie odegrał ważną rolę w tworzeniu niektórych z najważniejszych modeli Renault i Dacii – w tym nowego Dustera. „Najważniejszą rzeczą było pozostawić aktualny kształt, ale jednocześnie stworzyć samochód wyglądający bardziej nowocześnie, silniejszy i solidniejszy a przy tym nadal niedrogi.” – mówił w jednym z wywiadów. W przypadku Dustera zespół projektowy liczył 20 osób.

 

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

Galeria

Wpis nie ma dodatkowych zdjęć.

Newsletter

Dodaj komentarz

avatar
 
  Subskrybuj  
Powiadom o