•   
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   
  •  

Gdy pojawił się na rynku był osobliwością, czymś co nie śniło się nawet filozofom, ale zamarzyło znanemu z ekstrawaganckiego podejścia do motoryzacji Citroenowi. C4 Cactus, bo o nim mowa, przeszedł niedawno face lifting, który sprawił, że samochód zostawił szalone lata za sobą. Zmian było sporo, ale czy były to zmiany na lepsze? Sprawdziliśmy testując model napędzany jednostką 1.2 PureTech 130.

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia nowej wersji Cactusa, trudno było mi pogodzić się z tak dużym odstępstwem od wyglądu poprzednika, który urzekał swoją ekstrawagancją. Z dziwnego i wręcz szalonego, samochód zmienił się w brata bliźniaka C3 i C3 Aircrossa, tylko o nieco innych gabarytach. Aż chciało się zawołać: oddajcie poprzednika! Cactus otrzymał nową linię reflektorów, która współgra z logo Citroena oraz odświeżoną wersję zderzaków AirBump, które pełnią teraz bardziej designerską niż ochronną funkcję. Gdy pierwsze emocje odeszły i moje oczy przywykły do zmian, nowy styl zaczął do mnie przemawiać i w końcu, choć z lekkim żalem, muszę przyznać, że face lifting wyszedł Cactusowi na dobre wink

Wnętrze: nowy fotel, wyciszenie

Gdy zajrzymy do wnętrza, trudno będzie oprzeć się wrażeniu, że jest to ten sam Cactus co poprzednio: identyczna kierownica, nietypowe uchwyty drzwi, otwierany do góry schowek i podłużny wyświetlacz, który informuje o prędkości, ale wciąż nie pokazuje obrotów. Z kolei w tylnej części pojazdu wciąż znajdziemy jedynie uchylne a nie otwierane tylne szyby. We wnętrzu nie zabrakło oczywiście kilku nowych elementów takich jak zaktualizowany ekran, który teraz szybciej i sprawniej reaguje na dotyk oraz nowy przyjemnie dopasowany do prawej dłoni drążek zmiany biegów i tapicerkę w barwie fioletowo kremowej o miękkiej, gładkiej powierzchni.

Słowa „face lifting” kojarzą się głównie ze zmianami wizualnymi, czyli nowymi wersjami kolorystycznymi i dodaniem kilku ozdobnych elementów. Jeśli chodzi o Cactusa, metamorfoza wnętrza była niewielka, aczkolwiek większe znaczenie ma to, co wśród tych zmian jest wyczuwalne.

Komfort to komfort

Citroen reklamuje nowego Cactusa jako samochód komfortowy, wręcz nową definicję komfortu. Trudno wyobrazić sobie, że tych definicji może być więcej niż jedna, przecież komfort to komfort, ale jednego mogę być pewna, określenie „komfortowy” bardzo dobrze oddaje charakter tego samochodu. Odczujemy to już po zajęciu miejsca za kierownicą. Fotel wypełniono nowym rodzajem pianki, która nie jest ani zbyt twarda, ani za miękka i do tego nie najgorzej podpiera ciało podczas jazdy, zwłaszcza boki. Po 350 km spędzonych za kółkiem wciąż byłam podobnego zdania i moje plecy również się temu twierdzeniu nie sprzeciwiały.

Poprzedniemu modelowi doskwierało słabe wyciszenie wnętrza. Nie przepadam za nadmiernym odgłosem silnika i nie lubię zbyt intensywnego dźwięku mijanych ciężarówek, czy też maszyn drogowych wzdłuż remontowanego odcinka jezdni. Dłuższa jazda w takich warunkach może przyprawiać o znużenie, a to nie jest zbyt pożądane uczucie podczas prowadzenia samochodu. Citroen z powodzeniem poprawił izolację od zewnętrznych hałasów. Do 120 km/h jest pod tym względem znakomicie. Muzyka bez żadnych przeszkód docierała do moich uszu i pozwalała oddać się przyjemności jazdy.

Cactus to całkiem przestronne auto, w którym wysoki kierowca powinien podróżować bez nieustającego odczucia klaustrofobii. W testowym egzemplarzu zasiadł 192-centymetrowiec i był pod wrażeniem przestrzeni, jaką oferuje pozycja za kierownicą. Docenił również wygodę panującą na pokładzie i zwrócił uwagę na ograniczone pole widzenia do tyłu spowodowane szerokimi słupkami oraz niewielką tylną szybą. Na tylnej kanapie pod względem przestrzeni może nie jest już tak różowo, ale nie możemy też powiedzieć, że jest źle. Nad moją głową, a mam 172 cm wzrostu do podsufitki brakowało jeszcze odległości 3-4 cm. Moje nogi i stopy przestrzeni miały aż nadto. Cztery osoby powinny się nie tylko w Cactusie zmieścić, ale po pokonaniu dłuższego dystansu wysiąść bez pogniecionych kolan. Dla toreb podróżnych i plecaków przewidziano od 348 do 1170 litrów miejsca w bagażniku, czyli tyle samo ile w poprzedniej wersji modelu.

Jakie jest nowe zawieszenie?

Pierwszym europejskim samochodem, który otrzymał zawieszenie z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi (Progressive Hydraulic Cushions) jest właśnie odświeżony C4 Cactus. Citroen bardzo chętnie porównuje efekt, jaki daje jazda tym samochodem do podróży latającym dywanem. Jak jest naprawdę? Podczas prowadzenia Cactusa miałam raczej wrażenie, jakby samochód amortyzowała wypełniona po brzegi puchem ogromna poducha. Zawieszenie jest zestrojone miękko i pracuje cicho a fakt, że poruszamy się po wymagającej gruntownego remontu nawierzchni, można łatwo przeoczyć. Samochód świetnie sobie radzi z tłumieniem większych i mniejszych nierówności, dlatego jazda zniszczonymi drogami nie będzie dla Cactusa wielkim wyzwaniem. Miękkość zawieszenia nie przeszkadza pojazdowi w stabilnym prowadzeniu, także podczas szybszej jazdy. Samochód lepiej trzyma się w zakrętach niż poprzednik.

Nowy Renault Kadjar jeszcze ładniejszy. Face lifting przyniósł nowy styl i silniki
1.2 PureTech 130

Pod maskę testowanego egzemplarza C4 Cactus trafiła 3-cylindrowa jednostka benzynowa PureTech o pojemności 1,2 litra. Silnik generuje 130 KM mocy oraz 230 Nm momentu obrotowego przy 1750 obr/min. Aby rozpędzić pojazd od 0 do 100 km/h potrzeba całkiem przyzwoitych 9,1 sekundy. Cactus z PureTech 130 pod maską potrafi uzyskać maksymalnie 207 km/h.

Wielokrotnie nagradzane 3 cylindry Grupy PSA zostały dobrze wyciszone i potrafią pracować dynamiczne i elastyczne. Nie zawiodły nas nawet zarówno podczas delikatnego, jak i agresywniejszego traktowania pedału gazu. Jednostka nie była również za bardzo spragniona. Średni apetyt na paliwo, jakie pokazał komputer pokładowy na koniec testu, wynosiło 5,7 l/100 km. Pokonaliśmy dystans 785 km. Mniej więcej połowa przebiegała trasami szybkiego ruchu i autostradami, a druga wręcz przeciwnie – spokojnie i prawie na zasadach eco drivingu. Wynik był tylko niecały litr gorszy od danych w broszurach producenta, które podają średnie spalanie na poziomie 4,8 l/100 km, ale myślę, że przy większych staraniach i lżejszej stopie, bliższe okolice 5 litrów są tutaj całkiem realne do osiągnięcia.

Napęd Cactusa jest przekazywany na przednie koła za pomocą sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów. Przełożenia są krótkie i całkiem sprawne, choć od czasu do czasu zdarzały się drobne problemy z precyzją.

Ile kosztuje nowy Citroen C4 Cactus?

Podstawowa wersja Citroena C4 Cactus kosztuje w polskich salonach 52.990 zł. Bazowy model jest napędzany za pomocą silnika 1.2 PureTech 82. Za mocniejszą, 130-konną jednostkę trzeba zapłacić 65.090 zł, a jeśli zależy nam na najwyższej wersji wyposażeniowej Shine musimy dołożyć jeszcze 8.500 zł. Egzemplarz, który otrzymaliśmy wraz z wyposażeniem dodatkowym wymienionym poniżej, został wyceniony na 90.730 zł.

Ostateczny werdykt

Już od pierwszego wcielenia i wejrzenia Cactus wpadł mi w oko. Był ciekawy, inny i oryginalny. Choć miał drobne mankamenty, jakoś udawało mi się to „kolczastemu” Citroenowi wybaczyć. W procesie face liftingu producent zniwelował większość niedociągnięć i znacznie poprawił komfort jazdy samochodem. Być może C4 Cactus stał się zbyt podobny do innych samochodów spod znaku szewronów, być może jest nieco mniej ekstrawagancki, ale i tak wciąż wyróżnia się na tle konkurencji. Jazda tym samochodem daje dużo przyjemności. Citroen zasługuje na pochwałę za nowe komfortowe zawieszenie, ilość miejsca za kierownicą, wygodny fotel kierowcy oraz znacznie poprawione wyciszenie wnętrza. Drobne niedociągnięcia takie jak nie do końca idealna skrzynia biegów oraz nieco surowe plastiki nie przysłaniają dobrego wrażenia, jakie zrobił na mnie ten samochód.

Citroen C4 Cactus Shine – ceny wyposażenia dodatkowego:

– Lakier Perłowy – 3.250 zł
– Kompozycja Metropolitan Red – 1.600 zł
– System kontroli martwego pola – 2.200 zł
– Pakiet bezpieczeństwa Active Safety Brake – 3.640 zł
– Koło zapasowe pełnowymiarowe 15″ – 500 zł
– Kamera Cofania – 1.100 zł
– System bezkluczykowego dostępu i uruchamiania pojazdu ADML – Feel – 1.710 zł
– Obręcze aluminiowe 17” Cross srebrno-czarne 3.140 zł

 

Małgorzata Kozikowska

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

Galeria

Newsletter

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena samochodu

27
Dodaj komentarz

avatar
1024
  
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
7 Wątki komentarzy
20 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
12 Autorzy komentarzy
Były właściciel Megane I FL.TomalaKarolGalfrydKrzysiek Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rafał
Gość
Rafał

Miałem okazje jeździć C4 Cactus przed liftowym i po lifcie. Nowy model jest lepiej wygłuszony, miejscami lepiej wykonany (wykonanie stosowne do ceny, nie każdy potrzebuje limuzyny), do tego dynamiczniejszy silnik i oferuje więcej komfortu, ale stracił w moich oczach gdy skoczył aż tak w górę cenowo. Szkoda tylko, że przy okazji liftu nie wydłużono odrobinę rozstawu osi, bo nawet przy moich 175cm wzrostu po optymalnym ustawieniu wygodnego fotela pasażer za mną ma niby miejsce na nogi, ale bez szalenstw. Kufer pojemny i ustawny mimo wyższego progu załadunku, szerokość wnętrza optymalna, wyposażenie bogate jak na swoją klasę, wydajna klimatyzacja w pełni… Czytaj więcej »

Fazi
Gość
Fazi

W weekend miałem przyjemność odbyć jazdę testową autem w wersji identycznej, którą Pani testowała.
Aktualnie użytkuję Renault Megane III z silnikiem 1,4 Tce 130 KM i do swojego auta porównywałem C4.
Na plus:
– wygląd
– dynamiczny silnik
– dobre wyciszenie
– zawieszenie
– komfortowe fotele

Fazi
Gość
Fazi

Na minus: – cena; 90 tys. za tak wyposażone autko to gruba przesada. Wybierając silnik 130 KM wersję Feel (ok. 65 tys.), mirror screen, czujniki parkowania, aluminiowe felgi, kompozycję metropolitan red, lakier metalik, audio +BT dochodzimy do 78-80 tys. więc w dalszym ciągu o ok. 10-15 tys. drożej niż za kompakt Opla czy Renault. – brak obrotomierza, który lubię mieć i obserwować zwłaszcza zimą, aby silnika z turbiną nie kręcić kiedy jest zimny – czerwone wskaźniki – regulacja temperatury tylko przez tablet – brak podłokietnika Generalnie wszystkie minusy oprócz ceny byłbym w stanie „przełknąć” gdyby cena byłaby niższa o wspomniane… Czytaj więcej »

Grzegorz
Gość
Grzegorz

No to muszę kolegę @Fazi zmartwić: wał turbosprężarki obraca się CAŁY czas – od uruchomienia silnika, do wyłączenia. To co potocznie nazywa się „uruchomieniem/wejściem do pracy turbo” to tylko zamknięcie zaworu upustowego i podanie większej ilości spalin na wirnik sprężarki. Większa ilość spalin = większa prędkość obrotowa turbiny i sprężarki, która tłoczy powietrze pod ciśnieniem do dolotu. Zdejmujemy nogę z „gazu” i zawór upustowy ponownie się otwiera a turbosprężarka przechodzi w tryb „biegu jałowego” (bez obciążenia) – jednak nadal się obraca bo część spalin nadal trafia na wirnik turbiny. Stąd też mówienie o braku obrotomierza jako wadzie, w kontekście „dbania”… Czytaj więcej »

Maciek
Gość
Maciek

Jedynym minusem mojego obecnego auta jest bardzo wolne wolne nagrzewanie się. Zimą po ok. 15 km robi się ciepło, dlatego jeśli mówisz, że ten PureTech szybko łapie temperaturę to tylko in plus.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

15km potrzebne na zagrzanie się wskazuje raczej na usterkę w układzie chłodzenia niż cechę.

Karol
Gość
Karol

Oj nie zgadzam się. Gdy zawór upustowy jest zamknięty prędkość obrotowa turbiny wzrasta jakieś 10x. Temperatura rośnie prawie dwukrotnie, a obciążenia czterokrotnie. Więc dbanie o turbinę w ten sposób jest jak najbardziej merytorycznie uzasadnione.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Ale my mówimy o obrotomierzu a nie o wskaźniku temperatury „silnika” wink
BTW: obciążenie turbiny poprzez zamknięcie bypassów, przy ledwie cieplym silniku spowoduje dodatkowe, szybsze rozgrzewanie się silnika. Tylko kompletni, techniczni dyletanci użytkują turbinę „deptaniem gazu do podłogi” zaraz po odpaleniu silnika, ale na szczęście szybko się uczą poprzez wydatki wink

Karol
Gość
Karol

Pisałem to temperaturze turbiny, a nie silnika. Piszemy o obrotomierzu używanym do określenia czy jest wystarczające ciśnienie spalin by zamknął się zawór upustowy i rozkręciła turbina

Galfryd
Gość
Galfryd

Mam Jedynego Słusznego Cactusa i nigdy bym go na „dwójkę” nie zamienił. Przecież Cactus cały jest designem – jakbym szukał tylko „funkcjonalności ” to by się Oktawką albo Golfem skończyło. PS. Teraz jeżdżę pożyczonym Peugeotem 308. Mądie, jeździ nawet fajnie, ale to auto ma seksapil garnituru trumiennego….

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Cóż, jak już wspominałem w innym wątku, więcej tutaj C4 niż dawnego Cactusa. Szkoda, że nie powiększyli odrobinę nadwozia – byłby godny następca C4 a tak mamy stosunkowo drogiego „pseudo Cactusa”. Widocznym plusem jest silnik 130 KM – szkoda tylko, że bez automatu…
Generalnie, autko nietuzinkowe, ale patrząc w cennik i na wyposażenie, wybrałbym C3 Aircrossa.

pawelhks
Gość
pawelhks

Panie Grzegorzu, ale rozumiem, ze Pan czeka na zamowione 3008?

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Dokładnie tak smile
Zupełnie przypadkowo, na parkingu centrum handlowego, miałem dzisiaj okazję porównać „wymiarowo i wizualnie” 3 auta: P3008 SUV, C3 Aircross („rzucał się w oczy” pasiastą szybą tylnego nadkola) i mojego „kolczastego”. Stąd też opinia o tym, że mając do wyboru nowego Cactusa i C3 Aircrossa – wybrałbym Aircrossa. Auto bardziej modułowe i praktyczne (m.in. otwierany dach vs stała szyba).

pawelhks
Gość
pawelhks

Gratuluję

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Dziękuję – pewnie się gdzieś będziemy mijać w Krakowie wink

Maciek
Gość
Maciek

Nie wszyscy potrzebują dużego nadwozia, wg mnie bryła i tak jest masywna. Być może automatu brakuje, ale ja preferuję skrzynię manualną. To prawda, że jest drogi, za drogo ok. 15 -18 tys. w stosunku do kompaktów konkurencji to fakt, dlatego nie widziałem jeszcze żadnego na ulicy oprócz testowych.
W Warszawie w jednym z dużych salonów pytałem to powiedzieli, że od maja sprzedali 2 sztuki.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

OK, ale auta w „kompaktowych” rozmiarach, nastawione na masowego klienta, nie powinny kosztować tyle co auta klasy D. Jeżeli dla kolegi bryła jest zbyt masywna to polecam nowego C3 – z silnikiem 110 KM to rakieta wink

Maciek
Gość
Maciek

Ja nie potrzebuję rakiety, bo wtedy wziąłbym coś za 200-300 tys. Potrzebuję auta komfortowego w rozsądnej cenie.

Były właściciel Megane I FL.
Gość
Były właściciel Megane I FL.

Przejechałem poprzednim Kaktusikiem 110 km jakieś 1500 km – dostałem go jako auto zastępcze w Niemczech, jak moje niemieckie auto się wykrzaczyło na Autobahnie. Bardzo fajnie wspominam, zbierał się całkiem przyjemnie, spalił przy tym niedużo (jeśli dobrze pamiętam okolice 6 l przy jeździe głównie autostradą). Fajnie, że nowy ma wersję 130 km, 6 biegów i jest lepiej wygłuszony, ale szkoda, że nie ma chociaż tych nieszczęsnych ksenonów w opcji. Pewnie przy FL (jeśli będzie) wrzucą LEDy.

Alessandro
Gość
Alessandro

No niestety. Plastiki twarde, fotel kończy sie w połowie ud a mam 183cm. Brak podłokietnika w aucie które chwali sie komfortem. Kamera cofania to pikseloza.
Oczywiście – jest mirror link czy świetna navi. Ale proponuje spędzić 3h z 308 a najlepiej dobrze wyposażonym Megane a potem wsiąść do tego Shine za 90k.
Przykro mi bo jestem „ultrasami” marki Citroen ale dla mnie jedynym samochodem tej marki dzisiaj jest Spacetourer. Reszta wyglada ciekawie i na tym kończą sie zalety tych aut.

pawelhks
Gość
pawelhks

wszystko hiper – super, tylko ja za mojego More Life w automacie (ETG) dalem 57 kola. Ok, porownuje troche sliwki do gruszek, bo silnik i wyposazenie zupelnie inne, ale za drugie auto w rodzinie, „wybuzerowane” w sensie nietypowe nie dalbym 35 tys zl wiecej, REALNIE nie zyskujac wiele wiecej w stosunku do wersji jaka mam. Przy przebiegu 4 tys km za pol roku, bo tyle auto jezdzi, nie wydalbym takich pieniedzy, za ktore niewiele wiecej kupilem C4GP w benzynie, automacie (wersja exclusive). ale mniejmy nadzieje, ze Cactus, mimo, ze ugrzeczniony bedzie jednak spotykany na ulicach.

Fazi
Gość
Fazi

Niestety od lat we wszystkich markach trend cenowy taki sam czyli wchodzi nowe auto po lifcie i cena z automatu +20-30%

Fazi
Gość
Fazi

Mi osobiście plastiki czy ich jakość nie przeszkadzają, przecież w trakcie jazdy deski np. nie dotykam. Bardziej przykładam wagę do silnika, zawieszenia czy prowadzenia.
Być może 308 jest lepiej wyposażony, tylko pytanie co ma, co jest niezbędne a czego C4 nie ma?
Za to C4 ma to coś czyli wygląd i nie jest tak nudny jak 80% aut na rynku.
Wg mnie kamerka jest ok t.j. tak samo dobra jak w moim Megane III; przecież nie służy do robienia fotek a oceny sytuacji za autem.

Maciek
Gość
Maciek

Nie łapię dlaczego wszyscy narzekają tu w czy w innych autach na twarde plastiki. Ludzie, czy Wy je jecie, dotykacie w trakcie jazdy? Jakie znaczenie ma twardość np. deski rozdzielczej w aucie???

cindar
Gość
cindar

Żadne, podobnie jak rzekomo „precyzyjny układ kierowniczy” 😂😂😂 czy inne mało ważne cechy, które promują motogazetki.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Układ kierowniczy w Cactusie jest bardziej „czuły” od tradycyjnego, a to ze względu na elektryczne wspomaganie – może stąd ta „precyzja” :)))
BTW: jak dla mnie jest OK.

Tomala
Gość
Tomala

Brak obrotomierza to jest skandal. Mimo że zachęca mnie zawieszenie i silnik pure techa to brak obrotomierza przekreśla u mnie to auto. Pozdro