Test: Renault Kadjar – nowy wygląd, wnętrze i napęd. Jak jeździ SUV po liftingu?

9 0

polecmy

Renault Kadjar po face liftingu oferuje nam lekko urozmaicony wygląd, odnowione wnętrze oraz co nieco świeżości pod maską. Czy to wystarczy, aby odciągnąć klientów od innych kompaktowych SUV-ów znajdujących się na rynku? Zadanie nie należy do łatwych. Czym przekona nas Renault Kadjar? Sprawdziliśmy podczas jazd testowych egzemplarzem wyposażonym w jednostkę 1.3 TCe o mocy 160 KM.

Renault Kadjar już w momencie, gdy wjechał na motoryzacyjną scenę w 2015 roku, był jednym z najładniejszych i najciekawszych propozycji na rynku kompaktowych SUV-ów, ale nawet pojazdy, na które spoglądamy z przyjemnością, wymagają od czasu do czasu choćby subtelnych zmian, w końcu konkurencja nie śpi i nieustannie dodaje do segmentu własne propozycje. Renault Kadjar na pierwszy rzut oka nie zmienił się zbyt wiele, ale czasem nawet drobne szczegóły potrafią zdziałać cuda. No dobrze, może o cudach w tym przypadku mówić nie możemy, aczkolwiek poprawki, które zastosowała marka Renault jak na mój gust w zupełności wystarczyły dla odświeżenia wizerunku pojazdu.

Projektanci Renault lekko odmienili linię przednich i tylnych reflektorów, światła przeciwmgielne zostały osadzone w większych wnękach, z kolei osłona chłodnicy została podkreślona poziomymi urywanymi liniami. Kadjar został wyposażony w zintegrowane kierunkowskazy, a w ofercie pojawiły się nowe kolory nadwozia, w tym Iron Blue, który otrzymaliśmy do testów. Zdania na temat niebieskiej barwy lakieru były podzielone i moje „wygląda świetnie”, konkurowało z głosem drugiego kierowcy, który mówił: „wszystko byłoby super, gdyby nie ten kolor” ;-) Zewnętrzny lifting Renault Kadjar to zarówno „tylko tyle”, bo zmian nie było zbyt wiele i „aż tyle”, bo po co na siłę poprawiać coś, co i tak wygląda dobrze? ;-)

Wnętrze – komfortu nie brakuje

Marka Renault nieco bardziej przyłożyła się do odświeżenia wnętrza pojazdu. Poprawiono jeden z najważniejszych elementów w samochodzie, czyli fotel kierowcy. Fotel posiada duże, wysuwane siedzisko i został wypełniony bardziej sprężystą pianką. Wiele możliwości ustawienia wysokości, pochylenia oparcia oraz dwie płaszczyzny regulacji kierownicy, umożliwiają prawie idealne dopasowanie pozycji chyba do każdej sylwetki kierowcy (sprawdziliśmy dla wzrostu 172 i 192 cm). Z kolei nasze plecy będą wdzięczne za regulację odcinka lędźwiowego, który znalazł się na pokładzie testowanego przez nas egzemplarza. Kadjar jest samochodem przestronnym i nawet wyższy z wspomnianych wyżej kierowców, nie krył zadowolenia z ilości miejsca na pokładzie. Do drugiego rzędu wciśniemy trzy dodatkowe osoby. Brak tunelu środkowego sprawia, że osoba zasiadająca na miejscu najbardziej kontaktowym, wygodnie ułoży swoje stopy na podłodze, aczkolwiek o komforcie jazdy na długim odcinku, możemy mówić raczej w konfiguracji 4-osobowej.

Wnętrze prezentuje się świeżo, zostało wykończone miłymi dla oka i miękkimi w dotyku materiałami. Przyjemną atmosferę zapewnia podświetlenie wnętrza w różnych wersjach kolorystycznych, a także system nagłośnieniowy Bose. Dźwięk audio zapewnia czysty dźwięk bez nadmiernie dudniących basów, aczkolwiek za te wrażenia dźwiękowe musimy dopłacić ekstra 3.000 zł. Widoczność za kierownicą Kadjara jest dobra zarówno przez przednią, jak i tylną szybę, a podczas zmian pasa ruchu pomogą duże lusterka boczne. Przy ostrzejszych zakrętach pole widzenia ograniczają szerokie przednie słupki. Podróż Kadjarem będzie jazdą w ciszy, w towarzystwie przede wszystkim dźwięków muzyki lub głosu naszego rozmówcy. Na wytłumienie wnętrza pojazdu żaden z kierowców ani pasażerów nie narzekał.

Nowy ekran, szybka reakcja na dotyk

Face lifting wprowadził do wnętrza Renault Kadjar nowy 7-calowy ekran systemu multimedialnego R-LINK 2. Niewielkim zmianom poddano interfejs, mamy więcej dotykowych przycisków, a reakcja na naciśnięcie palca jest szybka i nie sprawiała nam żadnych problemów. Smartfon zarówno z systemem Android jak i IOS połączył się błyskawicznie, a urządzenie, z którym większość ludzi nie rozstaje się na krok, możemy umieścić na dużej półeczce znajdującej się pod ręką kierowcy. Obsługa większości funkcji jest intuicyjna, obraz na wyświetlaczu czytelny, aczkolwiek rozdzielczość kamerki cofania mogłaby być nieco lepsza.

W samochodzie odnowiono panel klimatyzacji, manualne pokrętła znajdują się w zasięgu ręki kierowcy. Renault wykorzystało pokrętła z malutkimi wyświetlaczami informującymi o temperaturze, podobne do zastosowanych w Dacii Duster. Cyfry są duże i czytelne, aczkolwiek w moim odczuciu regulacja powinna być nieco bardziej reaktywna. Trochę się trzeba nakręcić, aby podnieść lub obniżyć temperaturę o kilka stopni. Face lifting Renault Kadjar objął także drobnostki takie jak: przyciski otwierania szyb i regulacji lusterek.

Duży bagażnik, praktyczne wnętrze

Renault Kadjar oferuje komfortowe wnętrze z wieloma miejscami do przechowywania drobnych przedmiotów. Podłokietnik ma głęboki schowek, a zakupioną na stacji benzynowej 1,5-litrową butelkę z wodą ulokujemy we wnękach drzwiowych. Renault Kadjar może służyć jako samochód 5-osobowy, wówczas mamy do dyspozycji bagażnik o pojemności 472 litrów. Jeśli jednak zamierzamy podróżować we dwoje, to pod tylną klapą przewieziemy zarówno bagaże będące czystą koniecznością, jak i te nieco mniej przydatne. Maksymalna pojemność wynosi bowiem przyzwoite 1478 litrów, jest więc taka sama jak przed face liftingiem. Złożenie tylnych oparć trwa moment, wystarczy pociągnąć za uchwyt od strony bagażnika lub jak kto woli, składać każdy fotel z osobna z pozycji drugiego rzędu, aczkolwiek druga opcja trwa dłużej ;-) Płaska powierzchnia bagażnika Kadjara ułatwia pakowanie, a jeśli wciąż będzie brakowało nam schowków, wystarczy zajrzeć pod podłogę, tam też się sporo zmieści. Niesforne pasy foteli w drugim rzędzie utrzymamy w ryzach za pomocą niewielkiego haczyka.

Nowy benzyniak 1.3 TCe

Renault Kadjar dobrze znosi niewielkie i średnie nierówności, jazda jest komfortowa, a do naszych uszu nie dochodziły żadne trzeszczenia elementów pojazdu, jak to zdarzało się w poprzedniku. Kierownica ma spore wspomaganie, co ułatwia manewrowanie w mieście. Pojazd zapewnia całkiem stabilny tor jazdy przy różnych prędkościach, aczkolwiek przy gwałtowniejszym wchodzeniu w zakręty można odczuć lekkie bujanie nadwozia. Pod maską pracuje nowa jednostka benzynowa 1.3. TCe o mocy 160 KM oraz maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 260 Nm przy 1.750 obr/min. Benzyniak pracuje cicho i w bardzo sprawny sposób potrafi rozpędzić SUV-a do prędkości autostradowych. Nawet podczas podróży z czterema osobami na pokładzie i częściowo wypełnionym bagażnikiem, samochód wyprzedzał inne pojazdy i robił w sposób, który można nazwać energicznym.

Do naszych redakcyjnych testów trafiły dwa prawie identyczne egzemplarze, nawet kolor był ten sam ;-) Jeden z manualną 6-biegową skrzynią biegów oraz drugi z 7-biegowym automatem EDC. Pierwszy model potrzebuje 9,9 sekundy, aby rozpędzić się do 100 km/h, natomiast egzemplarz z EDC jest o 0,6 sekundy szybszy. Maksymalna prędkość w obu wersjach wynosi 210 km/h. Renault Kadjar z manualem radził sobie bez zająknięcia, biegi wskakiwały precyzyjnie na miejsce aczkolwiek co wygoda, to wygoda, bardziej doceniliśmy sprawną pracę automatu. W Renault Kadjar z EDC tęskniliśmy jednak za sprawniejszym przestawieniem trybu jazdy i malutkiego zgrabnego lewarka z Citroena C5 Aircrossa. Renault Kadjar miał również zbyt długą reakcję systemu Start&Stop, co przy częstych postojach może lekko irytować.

Dwa egzemplarze Kadjara posłużyły do pokonania łącznie prawie 1500 km. Apetyt na paliwo samochodu z manualną skrzynią biegów, podróżującego pod obciążeniem oraz przy dynamicznym sposobie jazdy wyniósł 8,3 l/100 km. W wersji z automatem i nieco lżejszą stopą udało się uzyskać 7,4 l/100 km. Producent podaje średnie spalanie na poziomie odpowiednio 6,6 oraz 6,8 l/100 km, tak więc w drugim przypadku udało nam się zbliżyć do wartości katalogowej.

Ile kosztuje Renault Kadjar po face liftingu?

Renault Kadjar po face liftingu w porównaniu do konkurencji jest dosyć dobrze wycenionym modelem. Gdy spojrzymy w cennik raczej nie złapiemy się za głowę, niezbyt często kompaktowy SUV rozpoczyna się w polskiej ofercie poniżej 80 tys. zł. Egzemplarz z jednostką benzynową o mocy 140 KM kupimy od 78.900 zł. Kadjar z mocniejszym 160-konnym benzyniakiem to koszt 97.900 zł, natomiast wariant z automatem wyceniono o 7 tys. wyżej. 160-konna jednostka TCe jest oferowana wyłącznie w najwyższej wersji wyposażeniowej Intens.

Nie ukrywam, że mam do Renault Kadjar sentyment. Jest przestronnym i co tu dużo mówić, komfortowym środkiem transportu z dużym bagażnikiem, który w moim przypadku przydaje się nazbyt często. Face lifting tylko pomógł SUV-owi stać się jeszcze lepszym i poprawił niedociągnięcia poprzednika. Kadjar nie będzie miał łatwo z dużą konkurencją w segmencie, ale pojazd ma wiele zalet, które pozwolą mu skłonić do siebie klientów. Podczas podróży modelem Renault doceniliśmy wygodny fotel kierowcy, zawieszenie, które dobrze radzi sobie na dziurawej nawierzchni i progach zwalniających oraz nowy ekran systemu multimedialnego, który szybciej i sprawniej niż w poprzedniku reaguje na polecenia kierowcy. Na plus zasługuje również szybkie składanie foteli, spora ilość schowków i półeczek oraz żwawa reakcja silnika na naciśnięcie pedału gazu. Kadjarowi przyznajemy minusa za oporną reakcję systemu Stop&Start oraz słabą rozdzielczość kamerki cofania.

 

Małgorzata Kozikowska

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj
Może ci się spodobać również

9
Dodaj komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
3 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
9 Autorzy komentarzy
RomuśMałgośJacekSouth-PLKtokolwiek Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Romuś
Gość
Romuś

Oglądałem go już w salonie. Ponieważ jeżdżę pierwszą edycją od razu rzuciło mi się w oko co zostało poprawione a co zepsute. Pierwsza rzecz to na pewno miększe fotele. Dla jednych to wada dla innych zaleta, kto co lubi. Popsuli niestety czarną obudowę nawiewów pod daszkiem zegarów. W pierwszej edycji był tam ładny plastik ala carbon a tu po prostu jest on czarny, gładki, smutny i biedne wyglądający. Na pewno jest lampka z schowku. Na początku zaskoczył mnie jej brak w pierwszej edycji ale z biegiem czasu stwierdzam, że jednak wcale mi jej nie brakuje. Na plus są większe kieszenie… Czytaj więcej »

Godot
Gość
Godot

Cenę w Polsce skalkulowali rewelacyjnie, patrząc na konkurencję. Co ciekawe, na innych rynkach już taka nie jest.

Romuś
Gość
Romuś

Ceny w Renault są dobrze skalkulowane w porównaniu oczywiście z konkurencją bo jak dla mnie jako klienta to mogły by być niższe. Wiele marek jest przeszacowanych jak spojrzymy co oferują za daną kwotę.

kaminsky
Gość
kaminsky

Stylistycznie różnice sa znikome, ciekawsza była nowa odsłona korando od ssanga, tam przynajmniej całość to zupełnie nowy model

Ktokolwiek
Gość
Ktokolwiek

„Renault Kadjar miał również zbyt długą reakcję systemu Start&Stop, co przy częstych postojach może lekko irytować.”
Jest to niestety niedoróbka, system Start&Stop działa płynnie jedynie przy nowiutkim i w pełni naładowanym akumulatorze. Dotyczy to 1.2 i 1.3 Tce, jeździłem dzień nowym 1.3 Tce i niestety bardzo szybko można zaobserwować nieprawidłowe zachowanie. Oddając samochód nadmieniłem o defekcie i otrzymałem odpowiedź, że doładują akumulator i będzie dobrze (przez pół dnia). W Renault PR jak zawsze na odpowiednio wschodnim poziomie.

South-PL
Gość
South-PL

Wczoraj jeździłem nowym Kadjarem z benzynowym silnikiem o mocy 140KM, wersja wyposażenia Intense. Przed wyjechaniem (w ramach akcji promocyjnej Renault 365 dni) pooglądałem też inne wersje wyposażenia. Te z zakresu cena od 78900zł mają słabej jakości plastiki i tapicerkę która lubi się brudzić sama z siebie i po roku eksploatacji wygląda jak by miała 10 lat. Wersja Intense to co innego. Zestaw audio – nie gra zbyt dobrze – BOSE (dla mnie) jest konieczne. Fotel kierowcy jest rzeczywiście mega wygodny. Wpada się w miękką piankę która zapewnia bardzo dobre trzymanie boczne. Bagażnik, wbrew opinii z powyższego artykułu, nie można uznać… Czytaj więcej »

Romuś
Gość
Romuś

Co do bagażnika to z własnego doświadczenia rodzinę trzyosobową pakuję bez problemów, Przy większej ilości osób miałbym kłopot. Jest też zawsze opcja trumny na dachu. Z drugiej strony to chyba kwestia indywidualna. Dla niektórych ten bagażnik będzie duży, dnia innych nawet na zakupy nie starczy. Znam osoby, które we dwójkę nie są w stanie się spakować do Passata kombi w drodze na urlop.

Jacek
Gość
Jacek

Hej, kojarzę tę sesję foto! Po sąsiedzku „fociliśmy” Toyotę Priusa PlugIn :) Pozdrawiam!